Mazowiecki Zarząd Wojewódzki Związku Żołnierzy Wojska Polskiego
  AKTUALNOŚCI 2019
 




Wszystkim członkom i sympatykom ZŻWP serdeczne życzenia spędzenia  w ciepłej domowej atmosferze, Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślności w nadchodzącym Nowym 2020 Roku

  przesyła Prezes wraz z Zarządem Mazowieckiego Zarządu Wojewódzkiego  Związku Żołnierzy Wojska Polskiego.





 

Informacja Przewodniczącego Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP w sprawie Dnia Represjonowanych

Koleżanki i Koledzy !!!

Dzień 16 grudnia środowisku mundurowych kojarzy się jako „Dzień Represjonowanych”, dlatego też, jak co roku organizujemy „imprezy” przypominające władzy ustawodawczej i wykonawczej niegodziwość jaką wyrządzono byłym funkcjonariuszom i żołnierzom.

W dniu 16 grudnia 2019 r.  zaplanowano następujące „wydarzenia”:

godz. 9.00 - 10.00
     Pikieta przed siedzibą Sądu Okręgowego w Warszawie na ulicy Płockiej.

godz. 12.00 - 15.00
  Konferencja w Sejmie RP nt. „Ustawa o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy - ocena skutków. Możliwość zmiany”.  Zabezpieczono salę na około 100 uczestników.

godz. 14.30 - 16.30
   Zgromadzenie publiczne pod Sejmem RP podczas którego przewidywana projekcja filmu  „Listy Śmierci”. Wnioski i postanowienia Konferencji nt. „Ustawa o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy - ocena skutków. Możliwość zmiany”.
Wystąpienia przedstawicieli opozycji parlamentarnej, organizacji pozarządowych, środowiska  mundurowego.

godz. 17.00 - 18.00
     Msza św. w Katedrze Polowej WP w intencji ofiar „ustawy represyjnej”.

Uprzejmie proszę  o przekazanie powyższej informacji do wszystkich organizacji środowiska mundurowego.

Zdzisław Czarnecki
Przewodniczący FSSM RP






11 LISTOPADA_OBCHODY ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI

 

          11 listopada obchodzimy Narodow Święto Niepodległości. Głównie w stolicy, gdzie politycy złożyli kwiaty pod pomnikami Ojców Niepodległości. Prezydent i marszałkowie wzięli udział z mszy świętej za Ojczyznę. Ze świata płyną życzenia iw słowa wsparcia dla Polaków. Dla uczczenia odzyskania niepodległości po 123 latach zaborów, w wielu miastach odbędą się marsze, koncerty i uroczystości z udziałem przedstawicieli władz. Główne obchody odbędą się w Warszawie.



Foto: Shutterstock

  • Prezydent Andrzej Duda złożył kwiaty przed pomnikami Ojców Niepodległości. Przed pomnikiem Wincentego Witosa obecny był też szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz i Paweł Kukiz
  • Odbyła się też msza święta za Ojczyznę z udziałem Andrzeja Dudy i marszałków Sejmu oraz Senatu
  • O godz. 12 - zmiana wart przed Grobem Nieznanego Żołnierza. O godz. 14 po raz 10. z ronda Dmowskiego wyruszy Marsz Niepodległości. Planowane są też alternatywne marsze.


 



17 września 1939 roku Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich napadł na Polskę.
         
  

 

17 września 1939 roku Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich napadł na Polskę. Było to zgodne z radziecko-niemieckimi ustaleniami, zawartymi niecały miesiąc wcześniej w pakcie Ribbentrop-Mołotow. Atak ZSRR był nożem wbitym w plecy państwu polskiemu, gdyż przekreślał jakiekolwiek szanse na obronę kraju, napadniętego wcześniej przez hitlerowskie Niemcy. Jednak sowiecka propaganda przez dekady ukrywała i zakłamywała prawdę o tamtych tragicznych wydarzeniach. Podobnie czyni współczesna Rosja, a wielu jej mieszkańców nawet nie wie, co wydarzyło się 17 września 1939 roku.

    

Rosjanie nawet o tym nie wiedzą! PAP

 Blisko połowa (44 procent) Rosjan nie wie, co wydarzyło się 17 września 1939 roku - informowało dwa lata temu Analityczne Centrum Jurija Lewady. Tylko 10 procent badanych wiedział, że doszło wtedy do "rozbioru Polski pomiędzy hitlerowskimi Niemcami a Związkiem Radzieckim według tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow". To bardzo mało, szczególnie gdy zestawi się to z 8 procentami respondentów, którzy mieli stwierdzić, że "ZSRR 17 września 1939 roku wyciągnął rękę pomocy ludności zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainy".

 Różna jest również ocena samego paktu Ribbentrop-Mołotow, który podpisano niecały miesiąc przed radziecką agresją na Polskę. Polacy mówią o nim, jako o zdradzie, ale połowa Rosjan... popiera go.

 

 17 września 1939 roku: agresja czy bratnia pomoc?

 

 Podejście do wydarzeń sprzed 80 lat jest uwarunkowane m.in. minionym ustrojem Rosji. W czasach ZSRR obowiązującym stanowiskiem było to mówiące o "bratniej pomocy ludności zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainy".

 

 Kiedy zmienił się system polityczny naszych wschodnich sąsiadów, tylko nieznacznie zmieniła się retoryka dotycząca tamtych zdarzeń. Owszem, mówi się o "radzieckiej inwazji na Polskę" lub "polskim pochodzie Armii Czerwonej", ale podkreśla się, że Związek Radziecki został do tego niemalże zmuszony. I to - jak twierdzi część rosyjskich historyków - m.in. przez Polskę, która miała szukać sojuszu z III Rzeszą. Pakt Ribbentrop-Mołotow był więc zagraniem strategicznym, odsuwającym widmo... polsko-niemieckiego ataku na ZSRR.  

 

"Polska znajduje się w strefie bloku faszystowskiego, próbując zachować względną samodzielność swojej polityki zagranicznej" - czytamy w jednym z opublikowanych niedawno przez Rosję sowieckich dokumentów z marca 1938 roku. A konkretnie w raporcie ówczesnego dowódcy sztabu generalnego Armii Czerwonej Borysa Szaposznikowa, który opisywał w nim rzekome plany polsko-niemieckiego ataku na Związek Sowiecki.  

I choć raport ten był pisany jedynie na podstawie domysłów Szaposznikowa, to jego niedawne opublikowanie jest przez Rosjan przedstawiane jako "obrona prawdy historycznej". "Prawdy", która przez wielu Polaków jest z kolei odbierana jako próba fałszowania historii czy zrzucania z siebie odpowiedzialności za agresję. 

Kiedy wybuchła wojna? 

17 września nie funkcjonuje w rosyjskiej świadomości jako ważna data. Rosjanie szczególną wagę przywiązują bowiem do 22 czerwca 1941 roku, gdy III Rzesza zaatakowała ZSRR. 17 września spychany jest zaś w odmęty niepamięci, m.in. ze względu na negatywne oceny, które wystawiają mu zagraniczni historycy. Rosjanie wolą opisywać ten dzień jako "bratnią pomoc", a nie brutalną napaść na sąsiadów.


Autor: MMM /tbe

 




 

80 ROCZNICA WYBUCHU II WOJNY ŚWIATOWEJ

 Potencjał militarny Polski i Niemiec w dniu wybuchu II wojny światowej – czy nasz kraj mógł zatrzymać niemiecką machinę wojenną?

Tomasz Mileszko  30 sie, 08:05


 

Foto: Shutterstock
1 września 1939 roku nazistowskie Niemcy rozpoczęły drugą wojnę światową. Polska była pierwszym krajem na drodze niemieckiej machiny wojennej, która w tamtych czasach wyprzedzała właściwie cały świat. Czy w takiej sytuacji nasz kraj mógł zatrzymać hitlerowską armię?

                  Polska była pierwszym praktycznym testem nowej strategii niemieckiej armii, czyli tzw. Blitzkriegu - wojny błyskawicznej w dużej mierze opierającej się na wykorzystaniu sił pancernych. Nasz kraj idealnie nadawał się do przetestowania owej innowacyjnej, jak na tamte czasy, strategii. Polsko-niemiecka granica była nie tylko bardzo długa, dodatkowo zachodnia część naszego kraju znajdowała się niejako w niemieckich kleszczach. Pamiętajmy bowiem, że w 1939 roku Polska graniczyła od północy także z niemieckim terytorium Prus Wschodnich. Warto też przypomnieć, iż po zajęciu Czech i Moraw przez Niemcy w marcu 1939 roku, polsko-niemiecka granica jeszcze się wydłużyła i w dniu rozpoczęcia wojny wynosiła grubo ponad dwa tysiące kilometrów.  

Polskiej armii nie pomagały też uwarunkowania geograficzne. Od zachodu nasz kraj nie posiadał żadnych naturalnych granic, które mogłyby utrudnić manewry niemieckiej armii. Na dodatek nasz kraj nie dysponował na tym obszarze większymi fortyfikacjami, których brak wynikał ze strategii obronnej polskiego dowództwa.



 Foto: Wikimedia Commons              Mapa II Rzeczpospolitej Polskiej

 Nie można też zapomnieć o czynnikach politycznych i historycznych. Jeśli II Rzeczpospolita szykowała się bowiem na wojnę, to raczej od wschodu i dopiero na początku 1939 roku, gdy zagrożenie ze strony III Rzeszy stało się realne, Polska przyjęła plan obrony po zachodniej stronie swoich granic. A nawet on w dużej mierze opierał się na sojuszu z Francją i Wielką Brytanią oraz założeniem neutralności Związku Radzieckiego. Dziś wiemy jednak, iż plany polskiego dowództwa były tworzone w sytuacji niepełnej wiedzy o decyzjach tych trzech nacji. W lipcu 1939 roku, podczas konferencji sztabów generalnych Francji i Wielkiej Brytanii, oba kraje doszły do wniosku, iż "los Polski będzie zależał od ostatecznego wyniku wojny, a nie od tego, czy Francja i Wielka Brytania zdołają odciążyć Polskę na samym początku wojny". Polska nie posiadała też wiedzy o tajnym załączniku do paktu Ribbentrop-Mołotow między Niemcami i Związkiem Radzieckim, który zakładał m.in. terytorialny rozbiór Polski. A o którym wiedziała zarówno brytyjska, francuska oraz amerykańska dyplomacja jeszcze przed wybuchem wojny.  

W swojej książce "Wielkie mocarstwa wobec Polski: 1919–1945 od Wersalu do Jałty", Jan Karski pisze: 

(...) Polacy mieli odmienny pogląd na sytuację. Nie zrozumiawszy śmiertelnej powagi i znaczenia żądań Hitlera, przecenili własną siłę militarną i nie docenili siły Niemiec. Ale nie zrozumieli także strategii i motywów Wielkiej Brytanii i Francji. Wzięli dosłownie brytyjskie i francuskie zobowiązania. Myśleli kategoriami sojuszu angielsko-francusko-polskiego. Łudzili się, że wystarczy taki sojusz, aby przelicytować bluff Hitlera i zapobiec wojnie. A jeśli Hitler ją rozpocznie, równoczesna riposta Wielkiej Brytanii, Francji i Polski, riposta na lądzie, morzu i w powietrzu rzuci Niemcy na kolana. Pomimo swoich obaw i podejrzeń wobec Moskwy, nie uważali współpracy militarnej i politycznej z Rosją za konieczną. Wbrew intencjom Londynu i Paryża zachodnie gwarancje i zobowiązania tylko umacniały ich w tych założeniach



  Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe    Polsko-brytyjskie rozmowy sztabowe, lipiec 1939 roku. Widoczni Edward Śmigły-Rydz i Edmund Ironside  

Pytanie zatem czy w tak niefortunnej sytuacji geograficznej i politycznej nasz kraj mógł z powodzeniem stawić czoła niemieckiej agresji? Wydaje się, że było to zadanie z cyklu niemożliwych do wykonania o czym przekonują też liczby polskich i niemieckich sił zbrojnych. Nie wspominając już nawet o ataku Związku Radzieckiego, który nastąpił 17 września i który przypieczętował losy kampanii wrześniowej.

 

W 1939 roku stan militarnego potencjału Niemiec i Polski można przedstawić na podstawie liczby dywizji (jedna dywizja to od 12 do 25 tysięcy żołnierzy), które mogły zmobilizować oba kraje. Przeciwko stu dywizjom piechoty (z których ponad 40 uczestniczyło w ataku na Polskę) i sześciu dywizjom pancernym Niemiec, siły Polski były na poziomie 30 dywizji piechoty, 12 brygad kawaleryjskich i jednej brygady pancerno-motorowej. Dodatkowo, wybuch wojny nastąpił w samym środku planu rozbudowy i modernizacji sił zbrojnych II Rzeczpospolitej. Nasz kraj dopiero w okolicach 1942 roku miał dysponować armią o potencjale zbliżonym do czołowych europejskich nacji z większą liczbą ręcznych i ciężkich karabinów maszynowych, granatników, karabinów przeciwpancernych oraz dział polowych.


 


Foto: Muzeum Warszawy     Polski czołg 7 TP w czasie kampanii wrześniowej
 

 

W sumie polskim siłom zbrojnym udało się zmobilizować do obrony prawie milion żołnierzy, którzy mieli stawić czoła niemieckiej armii w sile około 1,5 mln walczących. Polscy żołnierze musi zresztą radzić sobie nie tylko z większą liczbą wroga, ale także ze znacznie lepiej wyposażonym i wyszkolonym przeciwnikiem. Nasze siły zbrojne miały do dyspozycji około 900 pojazdów pancernych: 300 czołgów lekkich, z czego tylko 130 z nich stanowił nowoczesny model 7-TP, około 600 czołgów rozpoznawczych i około 100 samochodów pancernych. Niektóre źródła podają zaś jeszcze mniejszą liczbę zaledwie 500 czołgów i tankietek. Z kolei hitlerowcy wystawili około 2700 czołgów stanowiących trzon niemieckiej armii oraz główny element jej ofensywnych działań. Polakom brakowało także transporterów opancerzonych, broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej, a o stanie naszych sił niech najlepiej świadczy fakt, iż ważnym elementem obrony miały być także oddziały kawaleryjskie.  

 

Równie duże dysproporcje dotyczyły wojsk powietrznych. We wrześniu 1939 roku niemieckie Luftwaffe dysponowało tysiącem myśliwców i około tysiącem bombowców. Dla porównania, polska armia mogła się pochwalić 390 samolotami bojowymi i około setką samolotów pomocniczych. Dodatkowo, w dużej mierze były to maszyny przestarzałe względem niemieckich konstrukcji. Oczywiście główną siłą Wehrmachtu były jednak siły naziemne – piechota i jednostki pancerne. Standardowa niemiecka dywizja piechoty składała się z 442 karabinów maszynowych, 135 moździerzy, 72 sztuk broni przeciwpancernej oraz 24 haubic i właściwie pod każdym względem przewyższała wyposażenie standardowej polskiej dywizji piechoty.




Foto: Wikipedia  Messerschmitt Bf 109 - podstawowy myśliwiec Luftwaffe
w czasie II wojny światowej

 

 Dodatkowo, Niemcy, jako pierwsza armia na świecie, dysponowała dywizjami pancernymi stanowiącymi kluczowy element Blitzkriegu. Pomysł wojny błyskawicznej polegał bowiem na izolowaniu sił przeciwnika przy użyciu czołgów uderzających głęboko we wrogie terytorium, z którymi następnie rozprawiała się piechota przy aktywnym wsparciu lotnictwa atakującego linie zaopatrzeniowe i komunikacyjne na tyłach wrogiej armii.

 Biorąc zatem uwagę czynniki polityczne i geograficzne, plan obronny polskiego dowództwa oraz liczebność i uzbrojenie polskiej armii można bez obaw stwierdzić, iż nasz kraj nie był w stanie w pojedynkę powstrzymać niemieckiej agresji w 1939 roku. Zresztą, polskie dowództwo nawet nie zakładało takiego scenariusza licząc, na wspominaną wyżej, pomoc ze strony Francji i Wielkiej Brytanii oraz neutralność Związku Radzieckiego. Tymczasem już po kilkunastu dniach kampanii wrześniowej było jasne, iż nasz kraj będzie pierwszą ofiarą hitlerowskiej machiny wojennej.

 

 

 

 





15 sierpień 2019-Święto Wojska Polskiego.


                         Centralne obchody Święta Wojska Polskiego, organizowane co roku 15 sierpnia w Warszawie, tym razem odbyły się w Katowicach.

              Tegoroczne obchody Święta Wojska Polskiego, których zwieńczeniem była popołudniowa defilada wojskowa, odbywają się w Katowicach w związku z setną rocznicą wybuchu I powstania śląskiego - jednego z trzech powstańczych zrywów, które doprowadziły do włączenia części Górnego Śląska do Polski w 1922 roku.  

 Prezydent Andrzej Duda w Katowicach podczas obchodów Święta Wojska Polskiego wręczył nominacje pięciu oficerom Wojska Polskiego na stopnie generalskie oraz stopień admiralski.  

Na stopień generała dywizji zostali mianowani gen. bryg. Sławomir Kowalski - dowódca Centrum Operacji Lądowych - dowódca Komponentu Lądowego oraz gen. bryg. Krzysztof Radomski, dowódca 16. Dywizji Zmechanizowanej. 

Na pierwszy stopień generalski - generała brygady - zostali mianowani pułkownicy Artur Jakubczyk - zastępca dowódcy 18. Dywizji Zmechanizowanej i Krzysztof Walczak - dowódca 3. Skrzydła Lotnictwa Transportowego.

Na stopień kontradmirała został mianowany dowódca 8. Flotylli Obrony Wybrzeża komandor Piotr Nieć. 

Prezydent podczas swojego przemówienia  mówił o doniesieniach medialnych dotyczących możliwości obniżenia wojskowych emerytur.  

„- Nigdy nie podpiszę ustawy, która będzie godziła w to, co otrzymują ci, którzy służyli Rzeczypospolitej i w ich najbliższych, którzy po nich pozostali. Gwarantuję to dzisiaj i mówię to z całą mocą i całą odpowiedzialnością. Było to wstrętne pomówienie, albowiem nie ma w tej chwili żadnych takich planów, ani założeń, aby cokolwiek takiego było przewidywane „- mówił prezydent.

Ostatni pomysł resortu obrony jest następujący: żołnierze nie będą musieli ukończyć 55 lat, aby przejść na emeryturę. Wystarczy jedynie 25 lat służby. Wcześniej MON rozpoczął akcję "Zostań żołnierzem Rzeczypospolitej", która polega na tym, że zimą w górach, a latem nad morzem pojawiły się tzw. wojskowe zespoły mobilne, aby werbować chętnych do wojska.

Zachęty kierowane są też do studentów, którzy w ramach Legii Akademickiej w trakcie nauki mogą zaliczyć podstawową służbę wojskową. W tym roku MON, jak podaje Rzeczpospolita, podniósł też pensje żołnierzom oraz cywilom. Z danych resortu obrony wynika, że średnia pensja żołnierzy wynosi teraz 5530 zł brutto.

Ponad pięć tys. wakatów

Jak wynika z raportu opublikowanego przez NIK „przeciętne zatrudnienie w przeliczeniu na pełne etaty w 2018 r. wyniosło 147 tys. 259 osób" (dane nie obejmują Służby Wywiadu Wojskowego). Wprawdzie zatrudnienie było wyższe w porównaniu z końcem 2017 r. o 3907 osób, czyli o 2,7 proc., ale to i tak za mało w stosunku do oczekiwań MON.

Na koniec 2018 r. zatrudnionych było 104 tys. 946 żołnierzy zawodowych. NIK dodaje, że nieobsadzonych pozostało aż 5688 stanowisk.

 



Mija 75 lat od wybuchu Powstania Warszawskiego

              Członkowie  ZŻWP uczestniczyli w obchodach 75 Lecia Wybuchu Powstania Warszawskiego. Byliśmy  przy Pomniku Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej oraz o 17-tej  „GODZINA W” przy Pomniku GLORIA VICTIS na cmentarzu Wojskowym na Powązkach

                       Wysłuchaliśmy m.in. przejmującego wystąpienia prof. Leszka Żukowskiego, prezesa Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.  W Jego wypowiedzi mocno zaakcentowany został nw. fragment:

A ojczyzna ta to nie tylko miejsce na ziemi, ale również rodacy. Rodacy kochający Polskę, pracujący dla niej i gotowi dla niej nawet oddać życie. Współcześnie do harcerstwa należy tylko część młodzieży i jej postawa i zachowanie, aktywność w wolontariacie zasługuje na uznanie, wdzięczności i pochwałę. Ale to tylko część, znacznie większa część młodego pokolenia preferuje życie w sieci i hejt. Nie wolno dzielić społeczeństwa (...) walczyliśmy o Polskę i byliśmy gotowi do najwyższych poświęceń dla wszystkich rodaków ”


     

 








 
   
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja