Mazowiecki Zarząd Wojewódzki Związku Żołnierzy Wojska Polskiego
  NEWSY
 

Warszawski sąd uderza w ustawę dezubekizacyjną. "Ma charakter represyjny i dyskryminacyjny"

15.02.2018 r.

Onet zdobył uzasadnienie Sądu Okręgowego w Warszawie, rozpatrującego sprawę policjanta, który zaskarżył ustawę dezubekizacyjną. Co prawda sąd skierował sprawę do Trybunału Konstytucyjnego, ale jednocześnie ostro skrytykował zapisy, określając je mianem "represyjnych" i "dyskryminacyjnych".

Sąd zwraca uwagę, iż wielu funkcjonariuszy, których pozytywnie zweryfikowano po 1989 roku, wzorowo wypełniało swoją służbę w wolnej Polsce

·  "Odebranie teraz takim funkcjonariuszom uprawnień nabytych słusznie i sprawiedliwie w III RP za nienaganną służbę może stanowić zaprzeczenie zasady zaufania obywatela do państwa" – czytamy w uzasadnieniu

·  "Ustawa, obniżając prawa nabyte słusznie, sprawiedliwie, w demokratycznej Polsce i w służbie dla niej może być postrzegana jako represyjno-odwetowa" – argumentuje sąd

Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło już ponad 5 tysięcy spraw emerytowanych funkcjonariuszy, którzy zdecydowali się odwołać od ustawy dezubekizacyjnej. Ten zdecydował się jednak zwrócić z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego. Sąd ma bowiem wątpliwości, czy ustawa jest zgodna z art. 2 Konstytucji, proklamującym zasadę demokratycznego państwa prawnego, zawierającym zasady stanowiące trzon państwa demokratycznego i prawnego, takie jak: zasada ochrony praw nabytych, zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Warszawski sąd przedstawił też własną opinię na temat ustawy: "Czy zasługuje na zaufanie prawodawca, który obniża świadczenia emerytalne i rentowe funkcjonariuszom, którzy wypracowali je również w okresie po 31 lipca 1990 r., w służbie niepodległej Polsce, świadczonej na takich samych zasadach, na jakich wypracowywali je po raz pierwszy funkcjonariusze przyjęci do służby po tej dacie. Takie działanie wydaje się mieć charakter represyjny i dyskryminacyjny".

Sąd uważa, że ustawa może podważać zaufanie obywateli do państwa: "Emerytury nabyte począwszy od 1 sierpnia 1990 r. w żadnym razie nie mogą być traktowane jako nabyte w sposób niesłuszny czy niesprawiedliwy. Ani w czasie, gdy pozytywnie zweryfikowani funkcjonariusze podejmowali służbę dla wolnej Polski, ani w żadnym okresie aż do 2016 roku, organy państwa zawierające z nimi umowę nie sygnalizowały, że mogą być oni – w zakresie uprawnień nabywanych począwszy od 1990 roku – traktowani gorzej od funkcjonariuszy nowo przyjętych, szczególnie, że ich służba po tej dacie była taka sama: wymagano od nich takiej samej dyspozycyjności, zaangażowania, narażania zdrowia i życia".

Sąd zwraca też uwagę, iż wielu funkcjonariuszy, których pozytywnie zweryfikowano po 1989 roku, wzorowo wypełniało swoją służbę w wolnej Polsce: "Byli oni odznaczani, awansowali na wysokie stanowiska, wymagające specjalistycznej wiedzy i odpowiedzialności. Państwo, powierzając funkcjonariuszom takie obowiązki, wyrażało tym samym swe zaufanie do nich i pozytywną ocenę ich służby. Odebranie teraz takim funkcjonariuszom uprawnień nabytych słusznie i sprawiedliwie w III RP za nienaganną służbę może stanowić zaprzeczenie zasady zaufania obywatela do państwa".

Sąd krytykuje również zapis ustawy obniżający podstawę wymiaru emerytur do 0,0 proc. za każdy rok służby przed 1989 rokiem: "Jest to wskaźnik niespotykany na gruncie żadnej innej regulacji w zakresie świadczeń emerytalno-rentowych i jego wprowadzenie w związku z tym może naruszać zasadę zaufania obywatela do państwa i prawa (a także zasadę równości wobec prawa). Może bowiem stanowić to środek nadmierny i nieusprawiedliwiony żadnymi okolicznościami".

Sąd zwraca uwagę, że ustawę dezubekizacyjną można nawet określić mianem "represyjno-odwetowej". "Ustawa – napisano w uzasadnieniu – pozbawiła funkcjonariuszy służb III RP świadczeń, które nabyli oni słusznie, w niepodległej Polsce, z narażeniem życia i zdrowia, w sposób przewidziany przepisami demokratycznie stanowionego prawa, często w sposób uzasadniający przyznanie im nagród, odznaczeń, czy awansów. Tym samym powoływana ustawa […] może być postrzegana jako represyjno-odwetowa".

Ustawa utknie w Trybunale Konstytucyjnym?

Jak informuje "Gazeta Prawna" – zważywszy na fakt, że sprawa trafiła do TK, sąd skorzystał z możliwości zawieszania postępowań pozostałych funkcjonariuszy z urzędu. Tym samym rozstrzygnięcie innych przypadków obniżeń emerytur będzie musiało poczekać

Problem w tym, że czas oczekiwania na rozpatrzenie sprawy przez TK waha się w tej chwili od 1,5 roku do 5 lat. Emerytowani funkcjonariusze obawiają się, że TK może grać na zwłokę i odwlekać sprawę w czasie. - Przez to sprawy odwoławcze potrwają dłużej, niż początkowo zakładaliśmy. Nie mamy co do tego wątpliwości. Wielu emerytowanych funkcjonariuszy, którzy odwołali się od ustawy dezubekizacyjnej nie dożyje wyroków - mówi nam anonimowo jeden z policjantów, który również czeka na wyrok w swojej sprawie.

Przypomnijmy, że tzw. ustawa dezubekizacyjna weszła w życie 1 października. Objęła byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL – w tym m.in. późniejszych funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, czy Służby Więziennej. Łącznie obniżono emerytury około 40 tysiącom osób.

 

Źródło: onet.pl



 MSWiA odebrało emeryturę strażnikowi granicznemu

06.02.2018 r.
Jeden ze strażników granicznych odwołał się od tzw. ustawy dezubekizacyjnej i właśnie dostał odpowiedź, której treść poznał Onet. MSWiA nie uznało jego odwołania. Państwo odebrało mu emeryturę, choć w PRL-u służył zaledwie niecałe dwa lata. Samo uzasadnienie wydaje się absurdalne.

·  Zdaniem ministerstwa strażnik nie pełnił krótkotrwałej służby przed 1990 r., bo za "krótkotrwałą" można uznać "tygodnie, w ostateczności miesiące"

·  Mimo że był wielokrotnie nagradzany, nie uznano jego zasług. Stwierdzono, że niczym się nie wyróżniła spośród innych strażników i nie ma dowodów na to, że pełnił służbę z narażeniem zdrowia i życia

·  "Na podstawie zagmatwanych interpretacji MSWiA chce oceniać zasługi dla Polski i wymierzać sprawiedliwość dziejową. Problem w tym, że samo założenie sprawiedliwe nie jest"

Przypomnijmy, że tzw. ustawa dezubekizacyjna weszła w życie 1 października. Objęła byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL – w tym m.in. późniejszych funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, czy Służby Więziennej. Łącznie obniżono emerytury około 40 tysiącom osób.

MSWiA zdecydowało się jednak stworzyć "furtkę" w ustawie. Artykuł 8a mówi o tym, że szef MSWiA może odstąpić od stosowania ustawy wobec osób pełniących "krótkotrwałą służbę przed dniem 31 lipca 1990 r." oraz "rzetelnie wykonujących swoje zadania i obowiązki po dniu 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem zdrowia i życia".

Według szacunków Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP z art. 8a zdecydowało się skorzystać około ośmiu tysięcy osób. Teraz zaczynają napływać pierwsze decyzje w tej sprawie. Dotarliśmy do jednej z nich i dokładnie ją przeanalizowaliśmy.

Strażnik graniczny, którego dotyczy pismo, rozpoczął służbę w 1988 roku w Wojskach Ochrony Pogranicza. W 1991 roku kontynuował ją w nowo utworzonej Straży Granicznej. Został nawet komendantem jednej z placówek. Na emeryturę przeszedł w 2007 roku. Był uhonorowany Brązowym Medalem "Za Zasługi dla Obronności Kraju".

W swojej karierze zajmował się m.in. rozpracowywaniem grup przestępczych, które zajmowały nielegalnym przerzutem imigrantów z Ukrainy do Polski. We wniosku poinformował też, że: "nie popełnił żadnego przestępstwa, nikogo nie prześladował, a jego odpowiedzialność za czyny innych osób budzi wątpliwości".

Dalej MSWiA informuje, że zapoznało się z aktami osobowymi funkcjonariusza, przekazanymi przez Komendanta Głównego Straży Granicznej. "Ze zgromadzonych w sprawie dokumentów wynika, że były funkcjonariusz po dniu 12 września 1989 r. rzetelnie wykonywał zadania i obowiązki. Był wielokrotnie wyróżniany odznaczeniami, w tym Brązowym Krzyżem Zasługi, nagrodami pieniężnymi oraz wielokrotnie miał zwiększany dodatek służbowy" – czytamy.

Dlaczego więc wspomniany funkcjonariusz spotkał się z decyzją odmowną? Ponieważ, jak wskazuje ministerstwo, zapisy dotyczącej "krótkotrwałej służby przed 90 r.", jak i "rzetelnego wykonywanie swoich zadań i obowiązków po dniu 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem zdrowia i życia" są pojęciami "nieostrymi" i dają ministerstwu możliwość "indywidualnego podejścia do każdej sprawy poprzez wprowadzenie uznania administracyjnego".

Dalej ministerstwo próbuje wyjaśnić w swoim piśmie, co można rozumieć przez "krótkotrwałość służby". A mianowicie "krótkotrwałość jest wprawdzie pojęciem nieostrym, w zakresie którego trudno określić choćby przybliżoną definicję, jednak oparłszy się na wykładni językowej, należy stwierdzić, że krótkotrwałość jest tożsama z nietrwałością, przelotnością lub chwilowością".

Co – według resortu – oznacza to w praktyce? "Tym samym krótkotrwałość wedle powyższej wykładni winna być rozumiana jako czasokres obejmujący tygodnie, w ostateczności miesiące. W ocenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, okres liczony w szerszym zakresie nie może być uznany za krótkotrwały, bo nie sposób scharakteryzować go jako odpowiadający powyższej wykładni językowej" – czytamy.

W związku z tym wspomniany strażnik graniczny, który w PRL-u przepracował zaledwie rok i osiem miesięcy, nie może być brany pod uwagę w kontekście odwołania od ustawy dezubekizacyjnej. Mimo że w wolnej Polsce służył 17 lat.

Dalej ministerstwo stara się wytłumaczyć, na czym polega "rzetelne wykonywanie zadań i obowiązków". Możemy przeczytać, że: "analogicznie posiłkując się wykładnią językową, należy wskazać, że pojęcie rzetelności w ujęciu określającym postawę i jakość wykonywania zadań i obowiązków zawodowych definiować należy jako sumienne, solidne i dokładne wykonywanie swojej pracy – przyjętych na siebie obowiązków".

Sprawa jednak komplikuje się przy kwestii służby z "narażeniem zdrowia i życia". MSWiA zwraca uwagę, że pojęcie to "odnosi się do kwalifikacji narażenia, rozumianej jako stwierdzenie istnienia zagrożenia innego, niż normalne następstwo pełnienia służby, przy założeniu, że w jej istotę wpisane jest ryzyko zagrożenia życia i zdrowia. Z perspektywy ustawowej regulacji ważne jest, aby zagrożenie nie było normalnym następstwem służby, czy też nie miało charakteru hipotetycznego, ale było rzeczywiste, dowiedzione i miało charakter wyjątkowy".

Jak zatem ocenić, czy funkcjonariusz pełnił służbę z faktycznym narażenie zdrowia i życia, a nie jedynie hipotetycznym? Tego już resort nie wyjaśnia. Stwierdza natomiast, że wnioskodawca nie spełnił tego wymagania.

"Organ nie kwestionuje rzetelnego wykonywania zadań i obowiązków przez Pana […] w trakcie pełnienia służby po dniu 12 września 1989 r., jednakże brak jest jakichkolwiek dowodów, aby służba ta pełniona była z narażeniem zdrowia i życia. Przy czym zaznaczenia wymaga, że sam charakter zadań realizowanych w jednostkach organizacyjnych Straży Granicznej i wynikające z nich prawdopodobieństwo możliwości zaistnienia sytuacji stanowiących zagrożenie życia i zdrowia nie może być oceniany jako narażenie zdrowia i życia, o którym mowa w art. 8a ust 1 pkt 2 ustawy zaopatrzeniowej" – czytamy.

MSWiA twierdzi też, że funkcjonariusz ten "nie legitymuje się wybitnymi osiągnięciami w służbie, szczególnie wyróżniającymi ją na tle pozostałych funkcjonariuszy". Jak ma się to do faktu, że strażnik był wielokrotnie wyróżniany odznaczeniami, w tym Brązowym Krzyżem Zasługi? Czy to go nie wyróżniało na tle pozostałych funkcjonariuszy? Co w takim razie, według resortu, świadczy o wybitnych osiągnięciach? Tego z pisma się nie dowiadujemy.

Komentarz:

Na podstawie tego pisma możemy wysnuć dwa wnioski. Po pierwsze ministerstwo zostawiło sobie bardzo duże pole do interpretacji, co w wypadku tak ważnej kwestii, jak ustalenie wysokości emerytury jest niedopuszczalne i nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie.

Po drugie, będziemy mieli do czynienia z nierównym traktowaniem osób. Według własnego widzimisię resort będzie wskazywał, który funkcjonariusz był bardziej wybitny, a który mniej. Brakuje bowiem twardych kryteriów, które jasno by to określały.

Na podstawie zagmatwanych interpretacji MSWiA chce oceniać zasługi dla Polski i wymierzać sprawiedliwość dziejową. Problem w tym, że samo założenie sprawiedliwe nie jest i w przyszłości skrzywdzi jeszcze wielu ludzi. Tak jak tego strażnika granicznego.

Źródło: onet,pl




Czyszczenie MON po Macierewiczu

23.01.2018 r.

Minister Mariusz Błaszczak wymienił prawie całe kierownictwo MON. Oprócz wiceministrów zmienili się też dyrektorzy departamentów i biur. Nowa kadra ma uspokoić nastroje wewnątrz w armii i wyciszyć konflikty, m.in. z prezydentem.

·       W piątek przez MON przeszło kadrowe tornado. Ze strony internetowej resortu zniknęły nazwiska wiceministrów: Bartosza Kowanckiego, Bartosza Grabskiego i Dominika Smyrgały

·       Wkrótce okazało się, że nowy minister obrony odwołał też większość dyrektorów departamentów i biur w resorcie

·       Urzędnicy powołani przez Błaszczaka to jego zaufani, wieloletni współpracownicy, lecz nigdy nie byli związani z wojskiem

·       Najwięcej kontrowersji budzi powołanie na wiceszefa MON Marka Łapińskiego. W 2015 roku Błaszczak wyznaczył go na komendanta Straży Granicznej, a wkrótce awansował z majora na generała

Mariusz Błaszczak rozpoczął urzędowanie na stanowisku ministra obrony od ważnych spotkań. W ubiegłym tygodniu rozmawiał m.in. z Naczelnym Dowódcą Sił NATO w Europie (SACEUR) gen. Curtisem M. Scaparrottim i z Sekretarzem Generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem. Potem poleciał do Stanów Zjednoczonych na spotkanie z Doradcą ds. Bezpieczeństwa Narodowego Prezydenta Stanów Zjednoczonych – gen. Herbertem Raymondem McMasterem.

Po powrocie z USA w piątek rano, minister zaprosił do pałacyku na Klonowej najważniejszych dowódców polskiej armii. Jak podał MON w komunikacie prasowym, rozmawiano o celach i zadaniach.

Prawdziwe trzęsienie ziemi miało jednak dopiero nastąpić. Wieczorem ze strony internetowej MON zniknęły nazwiska wiceministrów: Bartosza Kownackiego, Bartosza Grabskiego i Dominika Smyrgały. Jedynym wiceministrem z ekipy Antoniego Macierewicza, który zachował stanowisko jest Tomasz Szatkowski, odpowiedzialny za sprawy międzynarodowe. Wygląda jednak na to, że jego zakres obowiązków i kompetencje zostaną okrojone. Na razie w MON trwa przegląd i tworzenie nowej struktury urzędu.

Jeszcze w piątek okazało się, że roszady kadrowe nie zakończą się na poziomie wiceministrów. Powoli wymieniano też prawie wszystkich dyrektorów departamentów i biur MON. Ze starej ekipy ministra Macierewicza zostało tylko kilka osób, wśród nich szef departamentu kadr Radosław Peterman, były zastępca biura lustracyjnego IPN i były ekspert komisji weryfikacyjnej WSI, którą kierował Macierewicz. Jak mówią rozmówcy Onetu, Peterman do końca nie był pewny, czy zostanie.

– W kierownictwie długo zastanawiano się, jaki przyjąć wariant informowania o tych zmianach. W końcu stanęło na tym, że najpierw ze strony internetowej resortu zostaną usunięte nazwiska, a dopiero w poniedziałek, po powołaniu nowych wiceministrów, strona zostanie uzupełniona – mówi informator Onetu.

W ostatni weekend jeszcze nic nie było przesądzone. Dlatego, spekulacjom medialnym nie było końca.

Wkrótce na stronie MON systematycznie zaczęły pojawiać się nazwiska następców odwoływanych urzędników. To ludzie związani albo ze strukturami PiS, albo bliscy współpracownicy ministra Błaszczaka jeszcze z czasów, gdy był on szefem MSWiA.

Macierewicz zostawia Błaszczakowi wiele nierozwiązanych spraw

- Skala czyszczenia jest duża i to jeszcze nie koniec – mówi jeden z polityków PiS. – Minister Błaszczak nie chce, żeby byli współpracownicy Macierewicza coś przed nim ukrywali. Chce mieć realny obraz tego, co dzieje się w resorcie. Dlatego, powołał ludzi, którym ufa.

Wczoraj już oficjalnie okazało się, że Bartosza Kownackiego zastąpi Sebastian Chwałek, były wiceminister spraw wewnętrznych. W resorcie obrony będzie odpowiadał za modernizację armii i wojskową służbę zdrowia. Dostał też nadzór nad spółkami sektora zbrojeniowego. – To dobry administrator od lat związany z ministrem Błaszczakiem. Nie ma jednak doświadczenia w modernizacji wojska. Trochę potrwa, nim opanuje te kwestie – mówi Marek Świerczyński, dziennikarz i komentator spraw wojskowych z Polityka Insight.

Kolejną osobą, która z MSWiA przeszła do MON jest Tomasz Zdzikot. Będzie on nadzorował departament prawny, kwestie związane z teleinformatyką, infrastrukturą oraz wyższym szkolnictwem wojskowym. Powołanie Zdzichota było zresztą jedna z pierwszych decyzji kadrowych nowego ministra obrony.

Najwięcej kontrowersji budzi jednak powołanie Marka Łapińskiego na podsekretarza stanu w MON. Ten były szef Straży Granicznej ma odpowiadać za strategię obronną, budżet i sprawy socjalne. Na stanowisko komendanta Straży Granicznej powołany 31 grudnia 2015 roku, po półtora roku został mianowany ze stopnia majora na stopień generała brygady. Zanim objął eksponowane stanowisko w MSWiA, wiele lat przebywał w tzw. rezerwie kadrowej. W swojej karierze ma też epizod m.in. służby w Urzędzie Ochrony Państwa i pracy w Najwyższej Izbie Kontroli.

- Tak błyskawiczne awanse praktycznie się nie zdarzają. Łapiński musi być albo bardzo wybitny, albo bardzo oddany – ironizuje jeden z wojskowych. Dodaje, że obszar, za który ma odpowiadać Łapiński – szczególnie strategia obronna – jest na tyle skomplikowany, że nawet doskonale przygotowani fachowcy "zęby sobie na nim łamią".

Przypomina też, że na reformę nadal czeka system dowodzenia i kierowania armią. – Ekipie Macierewicza nie udało się tego uporządkować. Zobaczymy, czy ludzie Błaszczaka temu podołają – dodaje wojskowy. Jego zdaniem ekipa nowego ministra obrony ma kompetencje, by zrobić porządek w MON, ale jest mocno oddalona od spraw wojskowych. – Nadają się do administrowania, ale czy podołają reformie wojska? – pyta rozmówca Onetu.

– Zmiany kadrowe zaprowadza każdy nowy szef resortu. Niektórzy robią to w sposób ewolucyjny, Błaszczak przeprowadził je rewolucyjnie – mówi nasz rozmówca z MON.

Po odejściu płk Anny Pęzioł–Wójtowicz do Wojskowej Akademii Technicznej w MON nie ma rzecznika prasowego. Według naszych rozmówców te obowiązki może przejąć Agnieszka Glapiak, która została Dyrektorem Centrum Operacyjnego MON.

Źródło: wiadomości onet

 



Kulisy odwołania Macierewicza.

20.01.2018 r.
           Z nieoficjalnych doniesień mediów wynika, że odejście Antoniego Macierewicza poprzedziła próba gry aktami komunistycznych służb specjalnych. Były szef MON chciał obciążyć Mateusza Morawieckiego i jego ojca Kornela. Jarosław Kaczyński odebrał to jako groźbę i szantaż - "wkurzył się, uznając, że Macierewicz robi się niebezpieczny".

Sprawę opisuje "Gazeta Wyborcza", powołując się na dwa niezależne źródła - jedno z kręgu PiS, drugie z kręgu IPN.

Wszystko miało się rozgrywać na kilka dni przed odejściem Macierewicza w trakcie rozmów o rekonstrukcji, gdy ważyły się jego losy.

Nie wiadomo, jakie" kwity" miałyby obciążać Morawieckich. Kopie teczek z materiałami gromadzonymi przez SB mają znajdować się w kilku prorządowych redakcjach. Informator "Wyborczej" z IPN twierdzi, że jest to "gotowy, chociaż uszyty z półprawd i fałszywej materiał dla kogoś, kto chciałby uderzyć w Morawieckiego". Z materiałami mieli zapoznawać się z ludzie związani z byłym ministrem obrony.

Efekt był jednak odwrotny od zamierzonego. Kaczyński odebrał informacje o kwitach na Morawieckich jako groźbę i szantaż. "Wkurzył się i uznał, ze Macierewicz robi się niebezpieczny" - czytamy.

Interwencja USA

To nie koniec. Coraz mniej cierpliwości do Macierewicza mieli również Amerykanie. Najwyżsi dowódcy USA starali się unikać kontaktu z Macierewiczem do czasu, gdy w kwietniu 2017 w Orzyszu przetrzymał dwie godziny na deszczu amerykańskich żołnierzy. Szef MON spóźnił się na ceremonię, bo ważniejsza była dla niego obrona byłego rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza na partyjnym sądzie.

Amerykanom nie spodobało się również, że z polskiej armii odeszli lub zostali wyrzuceni ich koledzy z misji w Afganistanie i Iraku, z którymi świetnie im się współpracowało.

Z nominatami Macierewicza już tak dobrze nie było. Kwatera Główna NATO zwróciła uwagę, że w kryzysowym momencie problemem mogą być niejasności w systemie kierowania i dowodzenia polską armią.

Źródło: wiadomości.pl

 



POLITYCZNA PANIKA OPOZYCJI

art. Jolanty Kamińskiej  (przedruk)

Przed głosowaniem nad projektem komitetu "Ratujmy kobiety 2017" zarówno Nowoczesna, jak i PO popełniły błędy, ale to, co stało się już po nim, jest przykładem totalnej politycznej paniki - komentuje w rozmowie z Interią dr Olgierd Annusewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

W środę w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie dwóch obywatelskich projektów dotyczących aborcji. Pierwszy, przygotowany przez komitet "Ratujmy Kobiety 2017", zakładał liberalizację obowiązujących przepisów, m.in. prawo do przerywania ciąży na żądanie kobiety do końca 12. tygodnia, przywrócenie tzw. antykoncepcji awaryjnej bez recepty i - co wzbudziło najwięcej kontrowersji - możliwość podjęcia samodzielnej decyzji o przerwaniu ciąży przez 15-latkę.

W drugim projekcie, złożonym przez komitet obywatelski #Zatrzymaj Aborcję, zaproponowano wykreślenie z obowiązującej ustawy przesłanki zezwalającej na legalne przerwanie ciąży ze względu na ciężkie wady płodu.
To właśnie on trafił do dalszych prac sejmowych.

Pierwszy przepadł, co rozpętało polityczno-medialną burzę.

Czytaj dalej >>>>>>>



Generał Polko po dymisji Macierewicza: Żołnierze liczą, że nie będą już wyzywani od ruskich szpiegów

Michał Gostkiewicz

Macierewicz przez dwa lata nie zrobił nic, by poprawić dowodzenie wojskiem. Nie zrealizował obietnic zakupu uzbrojenia. Zrobił czystkę wśród doświadczonych dowódców. Po tych dwóch latach czuję żal - mówi generał Roman Polko, były dowódca GROM.

Co pan czuje, osobiście, po tych dwóch latach Macierewicza w MON, zakończonych spektakularną dymisją?

- Żal.

Żal?

- Tak.

Dlaczego?

- Na początku postawił trafną - bo krytyczną - diagnozę stanu armii. Były nadzieje, że przyszedł na stanowisko szefa MON samodzielny, decyzyjny człowiek. Wziął do resortu kilku zdolnych, obytych, wykształconych ludzi, jak wiceminister Tomasz Szatkowski. Tyle że niespecjalnie potrafił z tych zasobów skorzystać.

To znaczy?

- Przez dwa lata nic nie zrobił, żeby ukształtować nowy system kierowania wojskiem. Doprowadził do konfliktu z prezydentem i Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. Znam szefa BBN Pawła Solocha wiele lat. Można o nim dużo powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest człowiekiem konfliktowym. Dalej: kwestie zakupów uzbrojenia - usłyszeliśmy mnóstwo obiecanek.

Niewiele z tego zostało zrealizowane.

- Bo jak minister Macierewicz ogłaszał, jaki sprzęt chce kupić, to nic dziwnego, że firmy windowały ceny - bo kontrakt jeszcze nie był podpisany, można było na tym zarobić.

Z pewnością trzeba ten ogromny chaos uporządkować.

Zwykli żołnierze i odwołani generałowie otworzą dziś szampana?

- Z szampanem bym poczekał. Przede wszystkim liczę, że konflikt Pałacu Prezydenckiego z MON zostanie zażegnany i komunikacja między dwoma ośrodkami władzy nad wojskiem będzie się odbywała normalnie. To by była dobra wiadomość. Ale mam ograniczone zaufanie do ludzi, którzy są ekspertami od wszystkiego.

Chodzi o nowego szefa MON, który wczoraj jeszcze był ministrem spraw wewnętrznych?

- Właśnie. Bo nie wiem, jakie doświadczenie w sprawach wojska ma Mariusz Błaszczak. Nie wiem, jaki styl zarządzania przyjmie. Nie znam go, mimo wielu lat funkcjonowania w wojsku nie zdążyłem poznać jego zainteresowań w tej kwestii. Więc nowy szef MON jest dla mnie wielkim znakiem zapytania. Czy w ogóle się przygotował do objęcia tego stanowiska, czy też był tą nominacją zaskoczony? Bo żołnierze z pewnością byli.

Na co pana zdaniem liczą żołnierze po zmianach?

- Żołnierze oczekują, że zostanie powstrzymana ta fala odejść, ta czystka. Że wojskowi z doświadczeniem z Iraku czy Afganistanu, którzy wprowadzali nas do NATO, nie będą obrażani, wyzywani od ruskich szpiegów. Bo nie mają z tym wiele wspólnego. I nie będzie szukania haków, jak na świetnego, doświadczonego oficera, generała Kraszewskiego. Uważam, że pan generał został uwikłany w jakąś rozgrywkę - minister Macierewicz chciał pokazać, że to on ma całą władzę nad wojskiem i nie będzie się ani tą władzą, ani choćby informacją dzielił nawet z prezydentem RP. Mamy konstytucję, przepisy wskazują rządzącym, że trzeba działać i grać zespołowo. Centralizacja władzy przez Macierewicza i prymat ideologicznego zaangażowania nad kompetencjami, wiedzą i umiejętnościami z pewnością nie służyły rozwojowi polskiej armii. Armii, która ma wielu wspaniałych generałów.

Co jest w tej chwili najbardziej potrzebne polskiemu wojsku?

- Uspokojenie sytuacji i odbudowanie morale. Polityka kadrowa musi być przejrzysta, nominacje nie mogą być z zaskoczenia, a głos najwyższych dowódców nie może być pomijany, bo to oni mają najlepszą wiedzę o potrzebach wojska. A gdy "głowa", czyli polityczne dowodzenie armią, zostanie uporządkowana, wtedy trzeba się wziąć za poszczególne problemy.

Jakie?

- Mamy wielu doświadczonych oficerów, warto rozważyć kwestię przywrócenia do służby niektórych zwolnionych pochopnie dowódców i generałów. Z pewnością ich potrzebujemy, by mogli nas reprezentować w strukturach międzynarodowych. W szczególności w NATO, bo po ostatnich czystkach brakuje nam ludzi, którzy wypracowali sobie silną pozycję.

Właściwie musimy nasz autorytet w NATO odbudować z bardzo niskiego poziomu.

- Bo armia - każda armia - nie lubi czystek, rewolucji. Armia lubi stabilność i uporządkowane działania. Dowódcy natowscy mieli ustabilizowane kontakty z polskimi generałami. Co sobie pomyśleli, gdy tych generałów z dnia na dzień wycofano i w kraju zaczęto wyzywać od ruskich agentów? Mieli rozmawiać z Misiewiczem? No nie. My musimy mieć w międzynarodowych strukturach wojskowych wiarygodnych, doświadczonych, stabilnych przedstawicieli. I dobrych dyplomatów.

Musimy też pokazać stabilność w relacjach z sojusznikami. Kto nam teraz sprzeda sprzęt, po awanturze z Francją o śmigłowce Caracal?

- Można zrezygnować z zakupu Caracali. Tylko po co od razu obrażać sojuszniczy kraj? Nie w takim stylu powinno być to zrobione. A nawet jeżeli już robimy rewolucję w armii, nie możemy pozbawiać jej gotowości bojowej. Musimy się liczyć w każdej chwili z tym, że będziemy musieli podjąć interwencję zbrojną. I tu przed nowym ministrem zadanie kluczowe, naprawdę numer jeden - mam nadzieję, że już we współdziałaniu z prezydentem RP i BBN: wypracowanie w końcu jakiegoś logicznego systemu kierowania siłami zbrojnymi. Bo od ponad 2 lat mamy improwizację. System, który wypracował poprzedni rząd, i dokumenty strategiczne wówczas przyjęte, nie obowiązują. A nic nowego w zamian nie powstało.

Ale przede wszystkim trzeba naprawić najważniejsze. I najtrudniejsze.

Czyli?

- Wiarę żołnierzy w system dowodzenia. W to, że armia jest sprawnie kierowana. Że nie ma podziałów na tych, którzy służą prezydentowi i tych, którzy służą ministrowi obrony. Żeby żołnierze nie rozglądali się, pod którą opcję by się podpiąć. Armia nie jest od tego. Armia powinna czuć, że może raportować o problemach uczciwie, szczerze, autonomicznie, i raportować problemy realne, takie, jakimi są, a nie jakimi Macierewicz chciał je widzieć. Doprowadzono do takiej sytuacji, że wojsko żyło jak w jakimś matriksie.

Roman Polko. Generał dywizji Wojska Polskiego, oficer dyplomowany wojsk powietrznodesantowych i sił specjalnych, doktor nauk wojskowych w specjalności kierowanie organizacją. W drugiej połowie lat 90 XX w. przeszedł specjalistyczne szkolenia w 75 Pułku Rangersów Armii Stanów Zjednoczonych w Fort Benning. Jest instruktorem spadochronowym, strzeleckim i narciarskim. Dowodził grupą, plutonem i kompanią specjalną oraz brał udział w misji pokojowej na terenie byłej Jugosławii (kwiecień 1992 - grudzień 1993 - UNPROFOR). Od 2000 do 2004 pełnił funkcję Dowódcy Wojskowej Formacji Specjalnej GROM w Warszawie. Po konflikcie z kierownictwem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego odszedł do rezerwy na własną prośbę. W czasie gdy był dowódcą GROM, zrealizował misję na pograniczu kosowsko-macedońskim, rozpoczął działania w Afganistanie, a w marcu 2003 wziął udział w II wojnie w Zatoce Perskiej. Służył też na misji stabilizacyjnej w Iraku.

źródło: gazeta.pl



MIESIĘCZNICE SMOLEŃSKIE .................?

Zdania co do obchodzenia co miesiąc wydarzeń smoleńskich dzieli obywateli. A te koszty ochrony i zakazy.....

Koszty miesięcznic smoleńskich w Warszawie


Koszty ochrony miesięcznic smoleńskich w Warszawie Źródło: KSP



Absolutnie imponująca lista rzeczy, które w Polsce zbudowano za pieniądze z Brukseli w latach 2007-13

01.01.2018 rok

Grudzień to zwykle okres bilansu kończącego się roku. Tym razem jednak dostaliśmy od rządu podsumowanie większe, bo dotyczące aż sześciu lat. Ministerstwo Rozwoju podsumowało część wydatków finansowanych z funduszy unijnych za lata 2007-2013.

Długa, piękna lista

O tym, że Polska dostaje pieniądze z Unii Europejskiej, wszyscy wiedzą. Fakt, że kwoty, które otrzymujemy są znacznie większe od składek, które płacimy w drugą stronę, też jest powszechnie znany. Zestawienie Ministerstwa Rozwoju robi duże wrażenie. Pierwszy raz bowiem zestawiono obok siebie to, co za te pieniądze w ciągu kilku lat w Polsce powstało.

Lista inwestycji sfinansowanych środkami unijnymi z programu Infrastruktura i Środowisko w latach 2007-2013 źródło: Ministerstwo Rozwoju

Dofinansowanie z POIiŚ w latach 2007-2013 pozwoliło:

o   wybudować 1 417 km autostrad i dróg ekspresowych (np. dzięki zrealizowanym inwestycjom można dotrzeć autostradą A 1. z Łodzi do Gdańska; wybudowano autostradową obwodnicę Wrocławia .AS, wybudowano drogę ekspresową S8 na odcinku węzeł Walichnowy – Łódź A1;  powstały nowe drogi m.in. droga -ekspresowa S17 odc. Kurów-Lublin-Plaski, droga ekspresowa S8 odc. węzeł Powązkowska-węzeł Marki; droga-ekspresowa S3 Gorzów Wielkopolski-Nową Sól);

o  przebudować 8 najważniejszych lotnisk w Polsce (w Gdańsku Wrocławiu, Rzeszowie, Poznaniu, Katowicach, Szczecinie, Krakowie oraz Warszawie):

o    wybudować zmodernizować i zrewitalizować blisko 1.200 km linii kolejowych (skróceniu uległy czasy przejazdów pomiędzy Warszawą a Gdańskiem, Katowicami, Krakowem czy Wrocławiem. Przykładowo, czas podróży z Warszawy do Gdańska skrócił się z około 4 godzin 15 minut do poniżej 3 godzin, zaś z Warszawy· do Wrocławia z ponad 5 godzin do 3 godzin 42 minut);

o    kupić 440 sztuk taboru kolejowego (nowe lub zmodernizowane wagony oraz elektryczne zespoły trakcyjne. oferują odpowiedni komfort podróży oraz 'są przystosowane do obsług i osób mających problemy z poruszaniem się);

o  w 9 metropoliach - w warszawskiej, katowickiej, wrocławskiej. łódzkiej, trójmiejskiej, krakowskiej, poznańskiej, bydgosko-toruńskiej, szczecińskiej - wybudować i wyremontować 252 km linii tramwajowych trolejbusowych oraz kupić i zmodernizować blisko 1000 sztuk taboru (np. wagonów tramwajowy metra);

o    wybudować 2 575 km sieci gazociągów- najdłuższy z nich, relacji. Szczecin - ­Gdańsk, ma 265 km długości;

o    zbudować i rozbudować 15 centrów logistycznych oraz terminali kontenerowych,

o    wybudować i wyremontować 15tys. km sieci kanalizacyjnych, do której podłączonych zostało ponad 1,3 mln osób;

o    wybudować i przebudować 275 oczyszczalni ścieków;

o    wybudować ponad 360 km elektroenergetycznych sieci przesyłowych;

o    poddać termomodernizacji 570 obiektów użyteczności publicznej (np. szkól, szpitali:

o    wybudować i przebudować 630 km sieci ciepłowniczej w wielu miastach na terenie Polski;

o    wyposażyć ponad 180 szpitali i przychodni w nowoczesny sprzęt medyczny;

o    kupić 335 ambulansów ratowniczych;

o    poddać 6 tys. obiektów i zbiorów poddanych konserwacji (np. Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa, która pozwoliła ocalić przed utratą unikatowe zbiory biblioteczne):

o   wybudować 77 obiektów instytucji kultury (np. Centrum Nauki Kopernik, które okazało ślę turystyczny hitem Warszawy czy też powiększona l uatrakcyjniona siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach):

o    wyremontować i doposażyć ponad 280 szpitalnych oddziałów ratunkowych.

To mniej niż połowa całej kasy z Unii

A najlepsze w tej długiej liście jest to, że dotyczy ona tylko jednego Programu Operacyjnego. Cała kasa unijna, która do nas płynie jest podzielona na szereg programów operacyjnych. Niektóre są zarządzane centralnie, a do tego są programy regionalne dla poszczególnych województw.

Publikacja Ministerstwa Rozwoju dotyczy tylko programu Infrastruktura i Środowisko. Chodzi o ponad 28 miliardów euro. To mniej niż połowa całości środków, jakie otrzymaliśmy z Brukseli. A program Infrastruktura i Środowisko podsumowano akurat teraz nie dlatego, że kończy się rok, tylko dlatego, że właśnie nastąpiło ostateczne rozliczenie tego programu.

Teraz mamy do wydania jeszcze więcej

W latach 2007-13 Polska otrzymała z Unii łącznie 67,9 mld euro. Polski wkład własny we wszystkie finansowane z Unii inwestycje wynosił 18,3 mld euro, w tym niecałe 6 mld euro z budżetu państwa. Reszta z budżetów samorządowych i środków prywatnych firm.

Na lata 2014-20 Polska dostała jeszcze więcej pieniędzy: aż 82,5 mld euro. To 346 mld złotych przeliczając po obecnym kursie euro.

Jest się czym pochwalić.

AMS




Rok 2018 – ZMIANY W PODATKACH.


31.12.2017 rok.

       1. Jeden przelew do ZUS.

2. Rok 2018 przyniesie sporo zmian w podatkach. Jednolity Plik Kontrolny obejmie wszystkich płatników VAT, wprowadzony zostanie też mechanizm podzielonej płatności podatku VAT. Pojawią się nowe podatki od nieruchomości komercyjnych i najmu. Zmian jest jednak więcej. Już 1 stycznia 2018 r. wejdzie w życie obowiązek przekazywania przez wszystkich podatników ewidencji VAT w formie Jednolitego Pliku Kontrolnego. Oznacza to, że - według szacunków rządu - JPK obejmie swoim działaniem od lutego (wtedy firmy będą musiały złożyć JPK dotyczące transakcji styczniowych) 1,6 mln płatników VAT. W ten sposób trzykrotnie zwiększy się liczba faktur objętych tym systemem, który działa w ograniczonym zakresie od 2016 roku.

W 2018 roku nawet najmniejsi podatnicy VAT będą zatem musieli się skomputeryzować, by móc przekazywać .

 3.W lipcu 2018 roku podatników tych czeka jeszcze zmiana. Podmioty, które prowadzą elektroniczną dokumentację księgową, będą musiały wysyłać - na żądanie urzędu skarbowego - także inne struktury logiczne JPK, np. książkę przychodów i rozchodów, czy wyciągi magazynowe.
       4. Wyższa kwota wolna od podatku. Od nowego roku wejdzie też w życie inna ważna zmiana podatkowa - to kompleksowa nowela ustaw podatkowych, która zakłada m.in. podwyższenie kwoty wolnej od podatku - z 6,6 tys. zł do 8 tys. zł.

Jednocześnie przewidziano utrzymanie degresywnej kwoty wolnej od podatku dla dochodów stanowiących podstawę opodatkowania przekraczającą 8 tys. zł, ale nieprzekraczającą 13 tys. zł oraz dla dochodów stanowiących podstawę opodatkowania przekraczającą 85 tys. 528 zł, lecz nieprzekraczającą 127 tys. zł. Oznacza to, że nie zmieni się kwota wolna od podatku dla dochodów stanowiących podstawę opodatkowania, przekraczających 13 tys. zł oraz nieprzekraczających 85 tys. 528 zł rocznie.

5.Ustawa zakłada także podniesienie o 100 proc. rocznego limitu 50-proc. kosztów uzyskania przychodów, który wyniesie 85 tys. 528 zł. W efekcie wzrosną dochody, którymi będą dysponować twórcy.

6. Podatek dla właścicieli nieruchomości komercyjnych. Ta sama ustawa wprowadza także tzw. minimalny podatek dochodowy dla właścicieli nieruchomości komercyjnych o wartości przekraczającej 10 mln zł (chodzi m.in. o biura, centra handlowe i domy towarowe).

7. Zmienią się także zasady opodatkowania najmu. Zaproponowano ograniczenie stosowania stawki ryczałtu 8,5 proc. od przychodów z najmu nieprzekraczających rocznie 100 tys. zł. Przewidziano też wprowadzenie stawki ryczałtu 12,5 proc. od nadwyżki przychodów z najmu (poza działalnością gospodarczą) ponad 100 tys. zł.

8. Inna zmiana to rezygnacja z nieopodatkowywania dochodów z działalności gospodarczej, w części przeznaczonej na działalność rolniczą.

9. Jedną ze zmian, mających ułatwić działalność gospodarczą małym i średnim firmom jest podwyższenie z 3,5 do 10 tys. zł limitu wartości środków trwałych lub wartości niematerialnych i prawnych. Umożliwi to jednorazowe zaliczenie wydatków na nabycie tych środków do kosztów uzyskania przychodów.

10. Od nowego roku także dane podatkowe największych firm będą publicznie dostępne, co przewiduje nowelizacja ustawy o CIT. Chodzi o firmy o przychodach co najmniej 50 mln euro rocznie (w przeliczeniu na złote) oraz tzw. podatkowe grupy kapitałowe.

11. Blokowanie kont przestępców. 1 stycznia wchodzi też w życie tzw. Ustawa o STIR, która ma umożliwić blokowanie kont bankowych, które mogłyby służyć przestępcom.

12. Od nowego roku zmieniają się też przepisy dotyczące zwolnień z obowiązku ewidencjonowania sprzedaży za pomocą kas fiskalnych przez pewne grupy podatników. Obligatoryjnym obowiązkiem rejestracji sprzedaży za pomocą kasy fiskalnej, niezależnie od wielkości obrotu, objęte zostaną nowe grupy usług, takie jak np. sprzedaż biletów do cyrków, wesołych miasteczek, dyskotek i na sale taneczne.

13. 1 stycznia miała też wejść w życie akcyza na płyn do papierosów elektronicznych i tzw. nowatorskie wyroby tytoniowe. Jednak w wyniku przyjęcia w Sejmie poprawki do tej ustawy, do końca 2018 roku zostanie utrzymana zerowa stawka akcyzy na płyn do e-papierosów oraz wyroby nowatorskie.

14. Mechanizm podzielonej płatności od lipca. Od 1 lipca 2018 roku zacznie obowiązywać inna ważna regulacja, z punktu widzenia uszczelnienia systemu podatkowego, przede wszystkim systemu VAT - mechanizm podzielonej płatności. Płatność za nabyty towar lub usługę będzie dzielona - zapłata odpowiadająca wartości sprzedaży netto będzie płacona przez nabywcę na rachunek bankowy dostawcy, natomiast pozostała zapłata odpowiadająca kwocie podatku od towarów i usług, będzie płacona na specjalne konto dostawcy - rachunek VAT.

15. W górę podatki i opłaty lokalne. W 2018 roku, po dwóch latach obniżek związanych z deflacją, wzrosną także maksymalne stawki podatków i opłat lokalnych. Podwyżka ma związek z inflacją i wyniesie średnio 1,9 proc. W przyszłym roku maksymalna stawka podatku od nieruchomości mieszkalnych wzrośnie do 0,76 zł od 1 m kw. powierzchni, czyli o 1 gr. Natomiast górna, dopuszczalna stawka podatku od budynków lub ich części związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej wyniesie w przyszłym roku 23,10 zł od 1 m kw. powierzchni, a więc o 44 gr więcej niż obecnie.

16. Bardziej zauważalne będą wzrosty stawek maksymalnych w przypadku podatków od środków transportowych. Przykładowo stawka podatku za samochód ciężarowy o dopuszczalnej masie całkowitej od 3,5 tony do 5,5 tony włącznie wzrośnie do 819,59 zł, czyli o 15,29 zł. W przypadku ciężarówek o dopuszczalnej masie całkowitej równej lub wyższej niż 12 ton górna stawka podatku wyniesie w przyszłym roku 3130,90 zł, a więc o 58,38 zł więcej.

17. Od nowego roku wchodzą w życie nowe przepisy – już od 1 stycznia za każdą torebkę foliową zapłacimy 20 groszy. Opłaty mają ograniczyć stosowanie jednorazowych toreb foliowych. Obecnie w Polsce zużywamy ich nawet 11 mld sztuk.

Źródło: Internet  
AMS




Niektóre najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie w 2017 roku.

30.12.2017 r.

Rok 2017 był gorącym politycznie rokiem w Polsce i na świecie. W kraju rząd PiS przeprowadził, mimo społecznych protestów, reformę wymiaru sprawiedliwości. Zmiany wywołały sprzeciw Komisji Europejskiej. A to tylko kilka z najważniejszych wydarzeń mijającego roku.

1. W styczniu do Polski zaczęły przybywać pododdziały 3. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej (ang. Armored Brigade Combat Team, ABCT) z 4. Dywizji Piechoty, by rozpocząć pierwszą dziewięciomiesięczną zmianę w ramach stałej, rotacyjnej obecności amerykańskich wojsk w regionie. Wiosną do naszego kraju przybyła również wielonarodowa batalionowa grupa bojowa, w skład której, oprócz Amerykanów, weszli też Brytyjczycy i Rumuni. Oficjalne powitanie żołnierzy batalionowej grupy bojowej NATO odbyło się 13 kwietnia w Orzyszu.

Czytaj dalej>>>>>>


Dziennik.pl: Francuzi pozwą Polskę za caracale

29.12.2017 r.

Airbus Helicopters poinformował polskie władze, że kieruje do trybunału arbitrażowego sprawę zakończenia postępowania na śmigłowce wielozadaniowe caracal - podaje Dziennik.pl.

Jak informuje portal, pismo w tej sprawie przed świętami trafiło do MON, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i prawdopodobnie do Ministerstwa Rozwoju. Informację Dziennik.pl miał potwierdzić w dwóch niezależnych źródłach.

Głównym zarzutem Airbus Helicopters jest podjęcie negocjacji bez woli zawarcia umowy, tzn. negocjacje pozorne. Jak podaje Dziennik.pl dowodem na to mogą być choćby słowa Antoniego Macierewicza, który na łamach "Dziennika Gazety Prawnej", jeszcze zanim został ministrem obrony narodowej mówił, że nie zgodzi się na zakup caracali.

Sprawa prawdopodobnie będzie toczyć się przed sądem w Sztokholmie. Polskę będzie w niej reprezentować Ministerstwo Rozwoju. Francuski producent śmigłowców może domagać się co najmniej kilkudziesięciu milionów złotych odszkodowania - informuje portal.

Sprawa caracali

4 października 2016 r. Ministerstwo Rozwoju poinformowało o zakończeniu rozmów z Airbus Helicopters, producentem caracali, ws. umowy offsetowej dotyczącej kontraktu na zakup tych śmigłowców.

Decyzję ogłoszono po prawie roku negocjacji. Francuzi dowiedzieli się o niej pół godziny wcześniej niż media. To znacznie ochłodziło stosunku polsko-francuskie. Było również powodem odwołania wizyty w naszym kraju ówczesnego prezydenta Francoisa Hollande'a. Później wiceminister obrony Bartosz Kownacki mówił o tym, że Francuzi uczyli się od nas jeść widelcem.

- Nikt nie zerwał żadnych rozmów, tylko te rozmowy wygasły, ponieważ naturalnie upłynęły terminy. Francja zna doskonale, jakie jest prawo polskie offsetowe. Ten offset nie był negocjowany za poprzedniego rządu, został pozostawiony naszemu. Nasz rząd w dobrej wierze przez prawie rok rozmawiał z Francuzami i oni nie wypełnili założeń offsetowych - przekonywał wówczas Witold Waszczykowski.

Postępowanie ws. zakupu śmigłowców wielozadaniowych rozpoczęto w 2012 roku. W 2015 roku do testów ostatecznie zakwalifikowano tylko caracala, który przeszedł je pozytywnie. Umowę na dostawę parafował jeszcze Tomasz Siemoniak. Miała wejść w życie po zawarciu umowy offsetowej.

Źródło: onet.pl

Zaczynamy płacić za arogancję.



Kownacki: Macierewicz najlepszym ministrem obrony od 25 lat

29.12.2017 r.

 - Na szczęście to nie sondaże decydują o tym, czy jest dany minister czy danego ministra nie ma, tylko efekty wyborów i tego, jak jest oceniany merytorycznie - powiedział wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki, komentując wyniki sondażu na temat odwołania Antoniego Macierewicza z funkcji szefa MON. - W mojej ocenie to chyba najlepszy w przebiegu ostatnich 25 lat minister obrony - dodał.

59 procent badanych uważa, że Antoni Macierewicz powinien zostać zdymisjonowany - wynika z sondażu Kantar Millard Brown przeprowadzonego na zlecenie Faktów TVN i TVN24. Za pozostawieniem obecnego szefa MON opowiada się 26 procent ankietowanych.

- Na szczęście to nie sondaże decydują o tym, czy jest dany minister czy danego ministra nie ma, tylko efekty wyborów i tego, jak jest oceniany merytorycznie. A ja mam wrażenie, że duża część tych ocen jest wynikiem pewnego złego PR-u, w świetle którego próbuje się przedstawić ministra Macierewicza. Z pełną odpowiedzialnością mówię - to jest bardzo dobry minister obrony narodowej, w mojej ocenie chyba najlepszy w przebiegu ostatnich 25 lat, który dokonał szeregu bardzo poważnych zmian w MON, wprowadził je na zupełnie nowe tory i zaszczepił też nową dynamikę - skomentował ten sondaż wiceminister Bartosz Kownacki.

- Gdzie by minister Macierewicz nie był, to będzie grupa ludzi, która go z gruntu nie lubi czy nienawidzi - dodał. Kownacki stwierdził, że swoją "determinacją we wprowadzaniu zmian" minister obrony może też narażać się "grupom interesu".

Pytany o krytykę Macierewicza płynącą ze strony prezydenta Andrzeja Dudy, Kownacki powiedział, że "prezydent w niektórych rzeczach nie zgadza się z ministrem Macierewiczem, ale nie ulega wątpliwości, że zarówno prezydentowi jak i ministrowi Macierewiczowi zależy na tym, żeby Polska mogła się rozwijać, żebyśmy byli wszyscy bezpieczni". - I to że są pewne różnice w ocenach, to nie znaczy, że to jest fundamentalna krytyka - ocenił.

- Jestem przekonany że nie będzie dochodziło do żadnych zmian w najbliższym czasie - mówił w TVN24 Kownacki, komentując zapowiadane zmiany w gabinecie premiera Morawieckiego. - Minister Macierewicz, jeżeli spojrzymy na merytoryczną sferę jego działalności, nie to co piszą media, tylko to co jest robione merytorycznie - jeszcze raz podkreślam - jest bardzo dobrym ministrem - powiedział.

Kownacki zapewnił, że negocjacje ws. zakupu systemu antyrakietowego Patriot są "w trakcie ostatniej fazy". - To są mam nadzieję ostatnie miesiące, tygodnie tych negocjacji - zadeklarował.

Podległa Pentagonowi Agencja Współpracy Bezpieczeństwa Obronnego (DSCA) notyfikowała w listopadzie Kongresowi USA potencjalną sprzedaż Polsce pocisków Patriot wraz z wyposażeniem pomocniczym za łączną kwotę 10,5 mld dol. (37 mld zł). To o 7 mld zł więcej niż kwota, jaką Polska zamierza przeznaczyć łącznie na swą obronę przeciwrakietową.

Wiceminister obrony stwierdził, że kwota 37 mld złotych za Patrioty jest "nieakceptowalna". - Nie chcę dziś spekulować o kwocie. Jeżeli bym dzisiaj powiedział, jaka to jest kwota, to bym zdradził swoje negocjacyjne warunki brzegowe. Muszę to mieć zachowane dla siebie, jaką kwotę zaakceptuję, z jakiej kwoty będę zadowolony i mam nadzieję, że osiągniemy naprawdę dobry efekt - powiedział.
Źródło: rp.pl



Bój o reformę sądownictwa. Te 11 momentów warto zapamiętać

25.12.2017 r.

Gorąca debata polityczna, demonstracje w całej Polsce, pierwsze weta prezydenta Andrzeja Dudy i interwencja Komisji Europejskiej. Rok 2017 w Polsce upłynął pod znakiem batalii o reformę sądownictwa. Dla jednych niszczy trójpodział władzy, a dla innych kończy z "bezkarnością" sędziów i wprowadza nowe standardy. Przypominamy najważniejsze momenty z boju o trzecią władzę w Polsce.

1. Na początku roku pojawił się pierwszy projekt ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Od samego początku rozgorzała burzliwa dyskusja w tej sprawie. Główny zarzut dotyczył upolitycznienia tej instytucji – 15 sędziów KRS-u (czyli większość – łącznie jest ich 25) miałby wybierać Sejm, a nie środowiska sędziowskie.


Czytaj dalej>>>>>>>
 



Katastrofa MiG-29 obnaża problemy MON z zakupami i modernizacją. Leśnicy i strażacy ratują sytuację

Na mocy wstępnego porozumienia Polska miała kupić 50 śmigłowców Caracal różnego typu. Rozmowy jednak zerwano.

- Do akcji poszukiwawczej nie poderwano śmigłowca, z powodu złej widoczności. Jednak należy pamiętać, że istnieją już konstrukcje, wyposażone w kamery termowizyjne i radary skanujące rzeźbę terenu, które pozwalają na działanie w tak niekorzystnych warunkach. Tyle że ich nie mamy - mówi dla money.pl Michał Likowski, ekspert wojskowy i redaktor naczelny magazynu "Raport". Choć przy takich wypadkach każda minuta jest cenna, pilot czekał na ratunek blisko 3 godziny.

Nie wiadomo też, jak długo jeszcze na nowe maszyny ratunkowe poczekają wojskowi. Takich śmigłowców nie będzie nawet w grupie ośmiu nowych, które mają być zamówione już wkrótce.

Czytaj dalej>>>>>>>>



"DZISIAJ POLSKIE NIEBO JEST NIEMALŻE BEZBRONNE"

             8.12.2017 r.

W mojej ocenie najważniejsza jest obrona powietrzna - mówi wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki pytany, który z rodzajów Sił Zbrojnych RP wymaga najpilniejszej wymiany sprzętu. W jego ocenie, "dzisiaj mamy niebo niemalże bezbronne".

"Doświadczenia pokazują, że dominacja w powietrzu decyduje o przebiegu walki. Jeżeli nie jesteśmy jednak w stanie dominować, to przynajmniej posiadajmy narzędzie, które ograniczą potencjalnego agresora" - tłumaczy w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie" wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki.

Jak zaznacza wiceszef MON, "nie będziemy mieć w stanie tylu myśliwców, ile mają nasi potencjalni przeciwnicy, ale jesteśmy w stanie uniemożliwić ich dominację nad polskim niebem". "To jest najważniejszy element polskiego bezpieczeństwa, który powinien zostać zbudowany" - uważa Kownacki.

W kwestii uzbrojenia, Kownacki mówi gazecie, że żołnierze prezentowali mu "swoje znakomite umiejętności", jednak "przykro" mu było patrzeć, "jak wsiadają do wozów bojowych, które już dawno powinny być wycofane".

"Z tego powodu realizujemy projekt nowego bojowego wozu piechoty - Borsuka. Obecnie jest to praca badawcza; liczymy, że w 2019 r. będziemy mieli prototyp który pozwoli nam myśleć o produkcji seryjnej" - powiedział Kownacki. Jak dodał, w MON i w Hucie Stalowa Wola jest zielone światło, żeby to realizować.

Mówiąc o nowym sprzęcie, Kownacki zaznaczył także, że "warto spojrzeć na nasze okręty podwodne". "Na szczęście od przyszłego roku wychodzą z użytku" - przyznaje Kownacki. "To dobitnie pokazuje, czego nie byli w stanie dokonać nasi poprzednicy. Budowa okrętu podwodnego, to okres ok. 7 lat. W związku z tym, (...) umowa na nowe powinna być podpisana około roku 2010-2011. Tak, żebyśmy mogli zastąpić te, które wychodzą, następnymi" - podkreśla wiceszef MON.

Jak dodaje, wcześniej nic w tej sprawie nie zrobiono. "To my dzisiaj widząc, że jest to naprawdę pilna potrzeba, jeśli chodzi o Marynarkę Wojenną, robimy wszystko, żeby wybrać oferenta, i w przyszłym roku wynegocjować oferenta oraz podpisać umowę" - wskazał. 

 

Źródło: fakty. interia


WICESZEF MON: CENA ZA PATRIOTY NIE DO PRZYJĘCIA

7.12.2017 r.

"Zaproponowana Polsce cena za system antyrakietowy Patriot jest nie do przyjęcia" - powiedział wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki w wywiadzie dla portalu internetowego Defense News. "Wysoki koszt był dla Polski niespodzianką" - dodał.

Podległa Pentagonowi Agencja Współpracy Bezpieczeństwa Obronnego (DSCA) notyfikowała w ubiegłym miesiącu Kongresowi USA potencjalną sprzedaż Polsce pocisków Patriot wraz z wyposażeniem pomocniczym za łączną kwotę 10,5 mld dolarów (37 mld złotych). Jest to o siedem mld złotych więcej niż kwota, jaką Polska zamierza przeznaczyć łącznie na swą obronę przeciwrakietową.

Kownacki mówił Defense News o tej ofercie we wtorek w Waszyngtonie; rozmowa została opublikowana w środę.

"Cena jest dla nas naprawdę nie do przyjęcia, nawet biorąc pod uwagę znaczne środki finansowe, jakie przeznaczyliśmy na techniczną modernizację polskich sił zbrojnych. Nie możemy sobie po prostu pozwolić na wydanie tak dużo pieniędzy na zakup dwóch baterii i pocisków PAC-3 (Patriot Advanced Capability-3)" - powiedział polski wiceminister obrony. "Wysoki koszt był dla nas niespodzianką" - dodał.

Jak przypomina Defense News, przedstawiona Polsce oferta obejmuje 16 wyrzutni rakietowych, cztery radary sektorowe i 208 rakiet PAC-3 w ulepszonej wersji MSE (Missile Segment Enhancement).

"Nie możemy po prostu zaakceptować takich warunków finansowych, będziemy intensywnie pracować nad ich złagodzeniem, przeprowadzimy szczegółową analizę. Zdajemy sobie sprawę, że dla zmniejszenia ceny będzie potrzebne więcej niż jedno spotkanie, być może dwa lub trzy spotkania będą potrzebne do wynegocjowania akceptowalnej, rozsądnej ceny" - kontynuował.

Według Kownackiego, zaskoczeniem były także inne elementy porozumienia, "na przykład cena offsetu". Podczas gdy niektóre firmy  zaangażowane w sprawę oferowały rozsądne ceny za offset, "mamy jedną firmę, która zaoferowała offset nie do przyjęcia dla nas i warunki, jakich nie możemy zaakceptować". Ponadto nawet w przypadku firm, które zaproponowały rozsądne umowy, będzie się jeszcze prowadzić negocjacje w celu obniżenia cen.

"Oczywiście nie możemy przewidzieć, na ile uda się nam zmniejszyć cenę, niemniej administracja USA, jak też firmy są świadome, że jest nam potrzebna obniżka tej ceny. Jestem przekonany, że zdołamy osiągnąć nasz cel i obecnie finalizujemy projekt, zatem jesteśmy w ostatniej fazie negocjacji" - zapewnił wiceminister. 

 

Źródło: fakty.interia.pl



Bartosz Kownacki: Patrzą na naszą armię i zazdroszczą

07.12.2017 r.

Polska armia liczy się na świecie. Mamy wojsko, które się rozwija, zwiększamy wydatki w tej kwestii - powiedział w programie Rzeczypospolitej  Bartosz Kownacki, wiceszef MON.

Kownacki wypowiedział się na temat najnowszej próby rakietowej przeprowadzonej przez Pjongjang. - Korea Północna może potencjalnie zaatakować USA, ponieważ ma takie możliwości. Trzeba jednak spojrzeć na sposób działania tego państwa, to jest próba wywarcia presji na inne państwa i budowanie pozycji wewnętrznej. To jest pewnego rodzaju taktyka reżimu. Sytuacja w regionie działa na korzyść Rosji i Chinom – ocenił.

- Posiadanie broni nuklearnej może odstraszyć potencjalnych wrogów – przyznał wiceminister obrony. Pytany jednak o to, czy Polska powinna w takim razie starać się o uzyskanie broni atomowej zapewnił, że inne środki odstraszania agresorów, jakimi dysponuje nasz kraj są wystarczające.

Kownacki ocenił również stan polskiej armii. - Jesteśmy w sile odstraszyć ewentualnych wrogów. Polska armia liczy się na świecie. Mamy armię, która się rozwija, i cały czas zwiększamy wydatki na nią. Nasi partnerzy to widzą i często zazdroszczą. Jesteśmy przewidywalnym sojusznikiem – dodał.

Pytany o ministra Antoniego Macierewicza i jego relacje z prezydentem Andrzejem Dudą, odpowiedział że nie powinno się w tej kwestii kreować niepotrzebnego konfliktu. - Najprawdopodobniej w przyszłym roku powrócimy do spraw nominacji generalskich. Mamy bardzo dużo zadań do wykonania. W pierwszej kolejności ministrowi i prezydentowi zależy na sprawie polskiej. Panowie na pewno będą się spotykać i współpracować – podkreślił.

Polityk odniósł się też do ujawnionych przez Onet informacji, że trzynastu spośród czternastu kandydatów na generałów z listy przedstawionej prezydentowi przez Antoniego Macierewicza ma za sobą przeszłość w PZPR lub ZSMP. Kownacki najpierw zdementował te doniesienia, po czym stwierdził, że wszystkich osób, które przed 1989 r. służyły w wojsku pozbywać się nie można. - Zgadzam się z teorią, że wojsko powinno być wolne od ludzi związanych z systemem komunistycznym. Niestety, jeszcze przez dziesięć lat, to pokolenie będzie aktywne w armii. Mam jednak nadzieję, że model wojska ulegnie zmianie i tych osób już nie będzie. Gdybyśmy teraz pozbawili ich stanowisk, zdezorganizowalibyśmy wojsko. Służba w armii przed 1989 r. nie dyskwalifikuje w kontekście służenia w nowej polskiej armii – powiedział.

Kownacki ocenił również przyszłe plany modernizacji Wojska Polskiego. - Możemy pochwalić się budową nowego niszczyciela min. Decyzja w tej sprawie zapadła za poprzednich rządów. W armii musi być kontynuacja planów. Chcemy na przełomie przyszłego roku wskazać partnera do budowy kolejnych okrętów podwodnych – podsumował.

 

Źródło: rp.pl/służby mundurowe



Macierewicz walczy z szefem sztabu generalnego

  24.11.2017 rok

Kolejny konflikt ministra obrony z kluczowym generałem. Antoni Macierewicz zwalcza szefa sztabu generalnego gen. Leszka Surawskiego. Według informacji Onetu, generał rozważa odejście z armii. Spór o generała to kolejny element wojny między Macierewiczem a prezydentem Andrzejem Dudą.

Gen. Leszek Surawski kieruje Sztabem Generalnym zaledwie od stycznia tego roku, a już w armii i wśród polityków pojawiają się zapowiedzi jego odejścia. Powód? Konflikt z Antonim Macierewiczem. Szkopuł w tym, że do niedawna Surawski uważany był za faworyta ministra - to dzięki poparciu Macierewicza został szefem sztabu.

Czytaj dalej>>>>>

 



Kolejne opóźnienia w armii. Szef MON zapowiada anulowanie przetargu na BMS

02.11.2017 r.
Bez systemu zarządzania polem walki BMS "polska armia jest ślepa". Technologię miała dostarczyć polskiej armii Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ), teraz okazuje się jednak, że polski przemysł państwowy nie dysponuje stosownymi rozwiązaniami. Szef MON zapowiada anulowanie kontraktu, co oznaczać będzie olbrzymie straty i kolejne opóźnienia w programie modernizacji sił zbrojnych - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
o: Cezary Aszkiełowicz /

Początkowo kontrakt na system miał być podpisany do końca 2017 roku. Wcześniejsze decyzje Antoniego Macierewicza doprowadziły do tego, że jedynym oferentem przetargu była PGZ. "Dwa prywatne zakłady oferujące BMS zostały wykluczone z konsorcjum, którym miała zarządzać podległa ministerstwu Polska Grupa Zbrojeniowa" - podaje dziennik. Powodem miało być to, że PGZ sama miała być w stanie przygotować system.

"Eksperci ostrzegali wówczas, że polski państwowy przemysł obronny nie dysponuje stosownymi technologiami" - czytamy w gazecie. Szef MON nie słuchał jednak podobnych argumentów.

W zeszły czwartek szef MON stwierdził jednak, że "fakty okazały się inne", choć rok temu zapewniano go, że PGZ ma pożądane przez wojsko rozwiązania. Macierewicz nie wyklucza teraz, że przetarg trzeba będzie anulować i wszystko zacząć od początku. Nie wiadomo, kiedy polskie wozy bojowe będą w końcu dysponować systemem BMS.

Dlaczego BMS ma tak duże znaczenie na współczesnym polu walki? "Obecnie nie jest możliwa sytuacja znana z okresu II wojny światowej, by dowódca wozu bojowego wychylał się przez luk i obserwował, gdzie są jego pojazdy, a gdzie pojazdy przeciwnika. Powód? Miałby niewielkie szanse na przeżycie. Wszelkimi informacjami powinien dysponować na ekranie komputera wewnątrz wozu" - tłumaczy gazeta.

Więcej w "Gazecie Wyborczej".



"Polityka": biskup Józef Guzdek w mocnych słowach napomina MON

27.10.2017 r.

Biskup Józef Guzdek, który jest generałem brygady, a od 2010 roku pełni funkcję biskupa polowego Wojska Polskiego, w ostatniej swojej homilii skrytykował politykę MON. Duchowny, jak informuje "Polityka", negatywnie wypowiedział się na temat ciągłych zmian w wojsku.wid Zuchowicz / Agencja

- Co może myśleć o polskiej armii młody, zdolny człowiek, do którego wciąż docierają sprzeczne informacje o priorytetach wojska, o jego sile i znaczeniu, o ciągłych reformach w strukturach dowodzenia w siłach zbrojnych? Czyż nie będzie stawiał pytań: jaki jest sens i czy warto być żołnierzem? - powiedział w trakcie swojego kazania bp Guzdek, które wygłosił na mszy w 99. rocznicę utworzenia Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Jak czytamy na stronie "Polityki", biskup zwracając się do licznie zgromadzonych generałów i pułkowników, przestrzegał przed "kreowaniem wizji, planów czy też perspektyw nieosadzonych wystarczająco mocno w rzeczywistości".

Duchowny przywołał w swojej homilii słowa papieża. - Franciszek podczas ubiegłorocznych Światowych Dni Młodzieży przestrzegał przed "sprzedawcami dymu". Przestrzegał przed tymi, którzy "sprzedają" fałszywe iluzje, czarują słowem, nie myśląc o konsekwencjach. Słowem pozbawionym czynów można budować rzeczywistość, ale tylko na krótki czas - powiedział bp Guzdek.

- Jeśli mamy oczy i uszy otwarte, pytania muszą się pojawiać. Jest ich wiele, ale w tym gronie nie ma potrzeby, aby je artykułować. Nie może jednak zabraknąć nam mądrości i odwagi, aby szukać na nie odpowiedzi i z determinacją rozwiązywać pojawiające się problemy - mówił duchowny. Jak zauważa "Polityka" jest to odniesienie do perspektyw zarysowanych w Strategicznym Przeglądzie Obronnym.

Biskup w swoim kazaniu przypomniał, że to na żołnierzach "ciąży obowiązek budowania pozytywnego wizerunku polskiej armii nie tyle słowem, co konkretnymi decyzjami, wypracowanymi w zaciszu gabinetów poszczególnych rządów Sztabu Generalnego".

- Musicie być wolni! Nie możecie ulec postawie wyrażonej słowami: byle tylko przetrwać i nie narazić się nikomu. Zbigniew Herbert w niezwykle trafny sposób przestrzegał przed "epidemią instynktu samozachowawczego" i udziałem w "przyspieszonych kursach padania na kolana" - zaapelował biskup.

- Musicie być ludźmi o prawych sumieniach! Możecie stracić wszystko, co można kupić za pieniądze, ale nie pozwólcie na utratę tego, czego za żadne pieniądze kupić się nie da – spokoju sumienia. Prawe sumienie jest bowiem przymiotem ludzi szlachetnych i wolnych – stwierdził biskup polowy. - Musicie być mocni! Waszym zadaniem jest myśleć i mówić prawdę, zawsze w trosce o wzmocnienie siły armii. Trzeba mieć odwagę, jeśli przyjdzie taka godzina, aby powiedzieć wielkie "tak" albo wielkie "nie" - dodał.

źródło: wiadomości onet.pl

Bo biskup Józef Guzdek nie ukrywa wcale, że nie jest mu za bardzo po drodze z tym odłamem Kościoła katolickiego w Polsce, do którego demonstracyjnie i najbliżej ma minister Antoni Macierewicz. On nie jeździ na sygnale do Łagiewnik, jeździ do Torunia, czasem z przeszkodami. Biskup zaś jest wychowankiem ks. prof. Józefa Tischnera, filozofa i górala z Łopusznej, jednego z symboli otwartego Kościoła. Co ciekawe, pochodzi z Wadowic – wiadomo, kto również pochodził z Wadowic i jakie piętno na polskim Kościele odcisnął. Biskup zresztą jak z rękawa sypie cytatami z Jana Pawła II i z ks. Tischnera – ludzi rozumu, rozsądku i opamiętania.

 Warto posłuchać biskupa.

  źródło:polityka.pl




Antoni Macierewicz jako szef MON – przestrasza….

22.10.2017 r.

Albo on wariat, albo z nas robi wariatów. To słowa z „Ucha Prezesa”, dotyczące Antoniego. I w zasadzie najważniejsze. Nie ma przecież tygodnia, by szef Ministerstwa Obrony Narodowej nie wyskoczył z czymś sensacyjnym, by nie rzec – szalonym. Jednego dnia opowiada o tysiącach dronów, drugiego o czołgach nowej generacji, trzeciego o łodziach podwodnych wyposażonych w samoloty… Strach się bać.

Cyberarmia

Zacznijmy od rzeczy najświeższej. W ubiegłym tygodniu Antoni Macierewicz był gościem III Europejskiego Forum Cyberbezpieczeństwa CYBERSEC w Krakowie. Posłuchał referatów i ogłosił powstanie nowego rodzaju wojsk. Cybernetycznych. Ta decyzja została natychmiast ogłoszona przez MON na Twitterze. W ten oto sposób:

Konieczność powstania cyberarmii tłumaczył tak: „Włamując się na strony internetowe i infekując je fałszywymi przekazami – fake news – można manipulować całymi społeczeństwami. Warto sobie uświadomić i pamiętać, że nasz główny przeciwnik uczynił z informacji jedną ze swoich najważniejszych broni i każdego dnia próbuje kształtować nasze umysły i postawy według własnych potrzeb”. Innymi słowy, cyberarmia ma walczyć nie tylko z wirusami komputerowymi i włamaniami, lecz także z fake newsami i kampaniami dezinformującymi. I to jest nowość.

Potem minister poinformował, że na zadania związane z cyberbezpieczeństwem MON wyda 2 mld zł. Te pieniądze zostaną przeznaczone na utworzenie nowej jednostki, która liczyć będzie 1 tys. przeszkolonych hakerów. Skąd minister ich weźmie, skoro w Polsce brakuje ok. 50 tys. informatyków? Tego nie powiedział. Ma być 1 tys. Tyle, ile u Niemców w analogicznej jednostce, więcej niż u Rosjan. I będzie to już działało za dwa lata – bo taki termin wyznaczył minister.

Wszystko jest więc z przytupem, z emfazą. Tak jakby Macierewicz odkrył Amerykę. Tymczasem od roku 2013 działa w Legionowie pod Warszawą Narodowe Centrum Kryptologii (NCK), współpracujące z wywiadem i ABW. Jego częścią jest Centrum Operacji Cybernetycznych. Sprawami cyberbezpieczeństwa zajmuje się również Ministerstwo Cyfryzacji kierowane przez Annę Streżyńską.

Być może są to struktury niewystarczające, ale są. I nie można ich zmieniać, czy też zmieniać ich kompetencji, twitterowym komunikatem. Ministrowi wpadło coś do głowy – i bach! A rząd? A Sejm? A pieniądze? Takimi „drobiazgami” minister się nie zajmuje.

Śmigłowce

O tym, że ministra bardziej interesuje ruch niż cel, gadanie niż zrealizowanie jakiegoś zadania, świadczy sprawa śmigłowców. Wiosną 2012 r. MON rozpisało przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska. W kwietniu 2015 r. wybrało ofertę francuską na caracale. Wartość kontraktu na 50 maszyn miała wynieść prawie 13,5 mld zł. Niespodzianką było to, że odpadli faworyci – zakłady lotnicze w Świdniku i Mielcu. Pierwsze są własnością europejskiego konsorcjum AgustaWestland, drugie – amerykańskiego Lockheeda. Obie firmy, wspierane przez związkowców, mocno zresztą protestowały. Cieszyły się za to zakłady w Łodzi, bo w nich caracale miały być montowane.

A potem była niespodzianka numer dwa. W październiku 2016 r. MON z kontraktu zrezygnowało, ogłaszając, że to z powodu niezadowalającej oferty offsetowej. I wtedy zaczęły się śmigłowcowe deklaracje Antoniego Macierewicza.

Jeszcze w tym samym miesiącu minister pojechał z premier Szydło do Łodzi i tam ogłosił: „Podjęliśmy decyzję o tym, że już w tym roku zostaną dostarczone przynajmniej pierwsze dwa helikoptery z Mielca, a w przyszłym roku osiem helikopterów. Równocześnie częścią umowy z Mielcem będzie porozumienie gwarantujące, że tutaj, w Łodzi, powstanie centrum serwisowe tych wszystkich prac, tych wszystkich helikopterów, które dostarczy Mielec”. W Mielcu produkowany jest tylko jeden śmigłowiec dla wojska – wielozadaniowy Black Hawk S70i.

Po chwili Macierewicz dodał, że do 10 blackhawków zostanie dokupionych kolejnych 11. W sumie więc będzie to 21 maszyn. Nie wiadomo, wedle jakich procedur ani za ile.

 

Źródło: tygodnikprzeglad.pl



Degradacje Macierewicza

12.10.2017 r.
         Projekt ustawy umożliwiającej pozbawienie stopni wojskowych żołnierzy z czasów PRL, forsowany przez ministra Macierewicza to także pułapka na prezydenta Andrzeja Dudę
Leszek Szymański

To jeden z najważniejszych projektów dla Antoniego Macierewicza. Szef MON od lat powtarza, że czołowi oficerowie służący w okresie PRL  powinni zostać zdegradowani. Jeżeli ustawa wejdzie w życie, może wywołać wstrząs w polskiej armii, w której wciąż służą oficerowie z tamtą przeszłością.

Nieboszczycy do degradacji

Według projektu zdegradowani mogą zostać ci, którzy w latach 1944-90 "przyczynili się do utrzymywania lub podtrzymywania reżimu komunistycznego". Wszystkich ich będzie można zdegradować na sam dół wojskowej hierarchii — do stopnia szeregowca. Nie tylko za życia, ale nawet po śmierci — to nowość, bo do tej pory nieboszczyków zdegradować nie było można.

Projekt wymienia w szczególności członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON), czyli generałów, którzy w grudniu 1981 r. wprowadzili stan wojenny. W tej grupie są m.in. były I sekretarz PZPR Wojciech Jaruzelski, były szef bezpieki Czesław Kiszczak czy były minister obrony Florian Siwicki — wszyscy nie żyją, podobnie jak większość członków WRON.

Poza WRON projekt odwołuje się jednak do całego katalogu innych instytucji PRL związanych z sektorem bezpieczeństwa, zarówno wojskowych, jak i cywilnych. Chodzi m.in. o Wojskową Służbę Wewnętrzną, wywiad wojskowy, Służbę Bezpieczeństwa, Informację Wojskową, Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, Akademię Spraw Wewnętrznych, a także zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza, oraz "inne służby Sił Zbrojnych prowadzące działania operacyjno-rozpoznawcze lub dochodzeniowo-śledcze". Że tymi kryteriami można objąć wojskowych, którzy wciąż zajmują ważne stanowiska, pokazuje najnowsza historia. Okazało się, że wysokiej rangi oficer prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego płk Czesław Juźwik ma na koncie służbę w Wojskowej Służbie Wewnętrznej. Kiedy w ramach wojny między MON a Kancelarią Prezydenta wyszło to na jaw, Juźwik został odwołany.

Pułapka na prezydenta

Jak będzie wyglądać procedura degradacji? Postępowanie sprawdzające będzie wszczynane na wniosek szefa MON, archiwów państwowych oraz organizacji pozarządowych — choć projekt nie precyzuje, że muszą się zajmować obronnością. IPN przygotuje teczki konkretnych oficerów, pokazujące przebieg ich służby, w tym prace w organach bezpieczeństwa PRL.

Kluczowy jest art. 245b projektu. Dzieli on kompetencje podczas procesu pozbawiania stopni wojskowych. Jeśli chodzi o  najwyższe dowództwo  armii przed 1990 r, to postępowanie wszczynać będzie szef MON. W projekcie napisano jednak jasno, że tylko prezydent będzie miał prawo pozbawiać stopni generałów z PRL. Szef MON swe wnioski w tej sprawie będzie kierował właśnie do Andrzeja Dudy, czekając na jego decyzje.

To dla prezydenta sytuacja niewygodna politycznie. To, że Macierewicz przyśle mu długą listę generałów do degradacji, umieszczając na jej czele Jaruzelskiego, Kiszczaka i Siwickiego — to pewne.

Zmusi w ten sposób prezydenta do wyraźnego opowiedzenia się po jednej ze stron w konflikcie dotyczącym przeszłości. Dotąd Prezydent wyraźnie lawirował. Jednego dnia potrafi domagać się antykomunistycznych rozliczeń ("Dzisiaj dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej, którzy walczyli o utrzymanie sowieckiej dominacji nad Polską, zajmują wiele eksponowanych stanowisk."), by innego pojechać na Pomorze Zachodnie czcić żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego w rocznicę forsowania Odry podczas drugiej wojny światowej.

Macierewicz chce degradować osobiście

Charakterystyczne jest to, że degradacja generałów to wyjątek, który dla prezydenta robi Macierewicz. Bo pozostałych oficerów, a także podoficerów, szef MON będzie mógł degradować osobiście, bez udziału prezydenta.

Będą procesy przed sądem - to pewne.

W razie wszczęcia postępowania degradacyjnego poinformowany zostanie sam oficer, a jeśli nie żyje — jego rodzina. Będzie można się bronić. "Stronom przysługuje prawo do przedstawienia faktów, dokumentów, dowodów oraz prawo do aktywnego uczestnictwa w postępowaniu" — napisano w projekcie.

W razie degradacji będzie się można odwoływać do sądu wojskowego, gdzie postępowanie będzie dwuinstancyjne. Po wygranym procesie stopień zostanie przywrócony przez prezydenta lub szefa MON.

Będzie jeden wyjątek — pozbawieni stopnia nie zostaną ci oficerowie, którzy "posiadają szczególne osiągnięcia w pracy lub zasługi dla Rzeczpospolitej". To podobny mechanizm, który PiS zastosowało w ustawie dezubekizacyjnej — i podobnie enigmatyczny, bez jasnych kryteriów określających co to "szczególne osiągnięcia" oraz "zasługi".

Ustawa wejdzie w ekspresowym tempie — po dwóch tygodniach od opublikowania. Kiedy to się może stać? Antoni Macierewicz zapowiada, że może nawet jeszcze w tym roku.

AMS




Bitwa pod Lenino. 12 października. Kiedyś święto teraz puste miejsce w kalendarzu.

06.10.2017 r.

Prawie 30 lat temu według podręczników historii, z których ja też się uczyłam, 12-go października 1943 roku miała miejsce ważna bitwa nieopodal białoruskiej wsi Lenino. Był to chrzest bojowy w walce z hitlerowskim najeźdźcą polskiej 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, utworzonej na terenie Związku Radzieckiego, zakończyła szlak bojowy w Berlinie. Ten dzień został w sposób szczególny wyróżniony. Data ta stała się podstawą do ustanowienia w 1950 roku święta Wojska Polskiego, które było uroczyście obchodzone do 1991 roku. Należy przy tym pamiętać, że celem, za który tę krew przelewano, było wyzwolenie ojczyzny spod faszystowskiego jarzma.

 Jak pamiętamy, 8 kwietnia 1943 r. rząd radziecki, mimo niepowodzenia z armią Andersa, wyraził zgodę na powtórne tworzenie oddziałów polskich na swoim terytorium. I tak została sformowana 1 dyw. im. Tadeusza Kościuszki, która stała się początkiem tworzenia Wojska Polskiego na Wschodzie. Teren, na którym mieli niebawem walczyć Polacy nie sprzyjał natarciu. Przed oddziałami polskimi rozpościerała się szeroka dolina, środkiem której płynęła niewielka rzeka Miereja. Jej dno było muliste, brzegi wprawdzie płaskie, ale o podmokłym, bagiennym podłożu. Zachodnia strona, na której znajdowały się wojska niemieckie, położona była wyżej niż  wschodnia, co sprawiało, że atakujący byli odsłonięci przed przeciwnikiem. Bagienny teren wykluczył użycie czołgów. Piechota niemiecka była solidnie okopana. Niemcy mieli do dyspozycji ok. 18 tys. żołnierzy. Przełamanie tak silnej obrony było niezwykle trudnym zadaniem. Po odniesieniu dużych strat, w nocy z 13 na 14 dywizja została wycofana z walki, a jej miejsce zajmuje 164 radziecka Dywizja Strzelecka.

Bitwa pod Lenino, przedstawiana jako wielkie zwycięstwo oręża polskiego w gruncie rzeczy była porażką polskiej dywizji – stwierdził prof. Paweł Wieczorkiewicz. - Tak zresztą została zaplanowana. Dywizja miała dokonać samodzielnego natarcia, ponieść maksymalnie wielkie straty, okryć się sławą i dać dowód propagandowy, że Wojsko Polskie zorganizowane u boku Stalina bije się chętnie i dobrze z Niemcami.

Ofiara krwi przelanej w imię obrony Ojczyzny budziła zawsze w najszerszych rzeszach naszego narodu szczególny respekt. Dziś po 74 latach od zakończenia wojny, zapomina się o tych żołnierzach.

Należy pamiętać, jak zawsze to podkreślam, że krew żołnierska ma jedną barwę — czerwoną — i bez względu na to, gdzie jest przelana w obronie Ojczyzny, ma jednakową wartość.

Dzisiejsi historycy tworzący nową historię — a są to najczęściej potomkowie II Rzeczypospolitej Polskiej — starają się wymazać z historii okres odbudowy i rozwoju w czasach tej Polski, która musiała zmagać się nie tylko ze swoją przeszłością, odbudową, a także z ciągłą walką o utrzymanie względnej niezależności od „opiekuna”, przydzielonego podczas konferencji jałtańskiej przebiegające od 4 do 11 lutego 1945 znanej jako konferencji krymskiej, w której uczestniczyli: Jozef Stalin ZSRR, premier Wielkiej Brytanii Churchill oraz prezydent USA Franklin Roosevelt.

Czyżby włodarze Polski zapomnieli (lub też nie chcą pamiętać), że na konferencji rozstrzygnięto sprawę nie tylko Niemiec ale zwierzchnictwa Związku Radzieckiego między innymi nad Polską i jedną trzecią Niemiec.

Ostatnio wielu Polaków — zwłaszcza polityków — stara się milczeć o zbrodniach hitlerowskich, zbrodniach ukraińskich band UPA, dokonanych na polskim narodzie. Za to wolą wojnę z pomnikami wzniesionymi ku chwale tych, którzy wyzwolili nasz kraj spod okupacji faszystowskiej. Te pomniki mają też swoją historię: jedne chwały, a inne tragedii. Żyło się w takiej Ojczyźnie w jakiej się urodziło. Jaką zatem historię będzie znać młode pokolenie?

Starsze pokolenie żołnierzy, nieczęsto uczestników tamtych wydarzeń, w dalszym ciągu chce  kultywować tą tradycję pod pomnikami, które jeszcze przetrwały, między innymi generała Berlinga (dowódcy 1 Dywizji Piechoty). Chcą pamięć o ludziach, którzy w ten sposób wyrwali się z terenów ZSRR i ginęli za Polskę. Jest to ich wybór, który powinno się uszanować i zrozumieć, że Polska to Ojczyzna jest wszystkich w niej żyjących (i nie tylko) Polaków, a nie garstki ludzi chcącej wymazać fragmenty Jej historii.

Ja to rozumiem i szanuję, a wy…????

płk A. Sawicki



BP GUZDEK: KTO OSŁABIA ZAUFANIE WOBEC SŁUŻB, SZKODZI IM

24.09.2017 r.

Zaufanie jest fundamentalną wartością, także w szeregach wojska, czy policji; kto je osłabia, szkodzi tym służbom - powiedział w niedzielę na Jasnej Górze bp Józef Guzdek podczas 16. Jasnogórskich Spotkań Środowiska Policyjnego. Jak co roku, zgromadziły one policjantów, pracowników policji i ich bliskich.

Policjanci spotykają się na Jasnej Górze tradycyjnie pod koniec września, w związku z przypadającym w tym czasie wspomnieniem św. Michała Archanioła - patrona policji. Jak co roku, główną częścią uroczystości była msza na jasnogórskim szczycie, której w tym roku przewodniczył biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.

Jeszcze przed mszą odczytano listy nadesłane przez przedstawicieli władz. Pismo w imieniu prezydenta Andrzeja Dudy wystosował szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch. Gratulował i dziękował organizatorom i uczestnikom za podtrzymanie wspaniałej tradycji spotkań jasnogórskich, podczas których jest m.in. oddawany hołd policjantom pomordowanym na Wschodzie. Życzył wszystkim policjantom i pracownikom bezpiecznej oraz skutecznej służby i pracy.

Szefa MSWiA Mariusz Błaszczak w swoim liście przypomniał, że policjanci od lat spotykają się w Częstochowie, by modlić się w intencji poległych kolegów, za przyszłość Ojczyzny oraz za godne i bezpieczne pełnienie służby. Wyraził przekonanie, że w codziennej służbie warto kierować się uniwersalnymi wartościami chrześcijańskimi.

"Jest to tym bardziej istotne, że funkcjonariusze policji codziennie na służbie stykają się z brutalnością i bezwzględnością świata przestępczego. W takich sytuacjach wyraźny głos własnego sumienia jest drogowskazem, który pomaga postępować zgodnie ze słowami policyjnej przysięgi" - napisał Błaszczak. Słowa pozdrowienia do zgromadzonych przesłał także nadzorujący policję wiceminister Jarosław Zieliński.

Mszy św. na jasnogórskim szczycie przewodniczył biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek, który jest też delegatem Konferencji Episkopatu polski ds. Duszpasterstwa Policji. Przypomniał o zamordowanych policjantach II Rzeczypospolitej i funkcjonariuszach, którzy polegli na służbie we współczesnych czasach.

Witając policjantów, bp Guzdek mówił, że fundamentalną wartością jest zaufanie - zarówno w życiu małżeńskim, rodzinnym, społecznym i zawodowym, jest także fundamentem, źródłem siły każdej ze służb. "Kto osłabia zaufanie w szeregach wojska, policji i innych służb, ten szkodzi tej służbie" - dodał.

W homilii bp Guzdek mówił z kolei o odwadze. Przestrzegł przed odwagą rozumianą jako ferowanie wyroków i rzucanie oskarżeń. Jest też drugi rodzaj odwagi - mówił - pozwalający dostrzec bliźniego, dobro w nim i spieszyć mu z pomocą.

"Owszem, potrzebna jest odwaga, aby nazywać zło po imieniu, by nie odwracać wzroku i nie zamykać ust kiedy zło stara się narzucić swoje rozwiązanie, ale konieczna jest również niemała odwaga, aby upomnieć się o los pokrzywdzonych, niesprawiedliwie osądzonych i stanąć w ich obronie" - przekonywał. Jak podsumował - odwaga sama w sobie jest ślepa i potrzebuje rozwagi, która "otworzy jej oczy na cel, na strategię, na wartości moralne (...), dobro innych".

Zwracając się do policjantów, biskup powiedział, że codziennie stają oni do walki ze złem, nierzadko dobrze zorganizowanym i coraz bardziej brutalnym. Dodał, że obywatele doceniają ich pomoc dla ofiar pomocy.

Zauważył, że wśród uczestników pielgrzymki są także policyjni emeryci i renciści, niektórzy z nich rozpoczynali służbę jeszcze w milicji. "Należy pamiętać, że oni też w większości walczyli z przestępcami, którzy zagrażali bezpieczeństwu zwykłych obywateli. Wielu z nich utraciło zdrowie w walce ze światem przestępczym" - podkreślił.

"Pamiętajmy, zło ma wciąż jedną twarz - chce żyć kosztem pracy innych - a więc wszystkim, którzy podejmują walkę ze złem, należy się szacunek i wdzięczność. Wielu z nich to ludzie uczciwi, którzy postępowali zgodnie z zasadami dekalogu" - powiedział. Zaznaczył, że byli też jednak tacy, którzy walczyli z narodem i Kościołem w imię wierności partii, dopuszczali się nadużyć i przestępstw - ci powinni być osądzeni i ponieść słuszną karę.

Podkreślił, że konsekwencje - łącznie z wydaleniem ze służby - powinni ponosić także współcześni funkcjonariusze, którzy sprzeniewierzyli się rocie ślubowania, dopuszczają się nadużyć i wykorzystują mundur z niewłaściwy sposób.

Uczestnicy pielgrzymki spotkali się przed południem na pl. Biegańskiego, później złożyli kwiaty przed pomnikami marszałka Józefa Piłsudskiego i ks. Jerzego Popiełuszki oraz uczestniczyli w uroczystym apelu pamięci.

Pielgrzymkę zakończy modlitwa w intencji policjantów pomordowanych na Wschodzie wiosną 1940 roku oraz całego środowiska policyjnego przed Cudownym Obrazem w Kaplicy Matki Bożej.

Źródło:interia.pl



Rozpoczynają się największe manewry

polskiej armii "Dragon 2017"

21.09.2017 r.

Za naszą wschodnią granicą kończą się manewry Zapad 2017, a na polskich poligonach ruszają właśnie największe ćwiczenia naszej armii w tym roku – Dragon 2017. Bierze w nich udział ponad 17 tys. żołnierzy i ok. 3,5 tys.

       Manewry prowadzone będą w tzw. układzie połączonym wielu rodzajów wojsk, bierze w nich udział zarówno marynarka wojenna, siły powietrzne, wojska specjalne, lądowe, jak i, po raz pierwszy, Wojska Obrony Terytorialnej. Działania rozgrywać się będą na poligonach w całym kraju: Drawsku Pomorskim, Orzyszu, Wędrzynie, Dębie, Ustce i Toruniu.

W Dragonie biorą udział nie tylko żołnierze z Polski, ale w sumie z dziewięciu krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego: również z Bułgarii, Litwy, Łotwy, Niemiec, Rumunii, Słowacji, USA, Wielkiej Brytanii i Włoch, a także dwóch krajów partnerskich: Gruzji i Ukrainy. Wojska współdziałać będą z pododdziałami NATO, które wzmacniają tzw. wschodnią flankę i Amerykańską Pancerną Brygadową Grupą Bojową. Scenariusz ćwiczeń nawiązuje do aktualnej i ewentualnej sytuacji politycznej i militarnej w naszej części Europy.

Operacje wykonywać będą wojska pancerne, zmechanizowane i powietrznodesantowe wspierane przez wojska inżynieryjne i artylerię. Wspierać je będzie lotnictwo zarówno samoloty wielozadaniowe F-16 i Mig-29, transportowe Casa C-295M i Hercules, jak i śmigłowce i bezzałogowe. Ponadto udział biorą 53 czołgi, w tym Leopardy, a także 158 wozów wojsk zmechanizowanych, m.in. KTO Rosomak i artyleria, m.in. armato-haubice Dana czy samobieżne moździerze RAK. Na morzu ćwiczyć będzie 14 okrętów.

Swoje zadania ćwiczyć będą także żołnierze wyspecjalizowani w cyber- obronie a także  Wojska Obrony Terytorialnej, które mają prowadzić operacje rozpoznania i działania dywersyjne. W czwartek 21 września na poligonie drawskim odbędzie się główny pokaz przygotowany dla zaproszonych gości. Manewry potrwają do wtorku, 29 września.

płk Andrzej Sawicki


 
 
 


 


zdjęcia: onet.pl

 




Spór między MON-em a policją. Chodzi o składowanie broni

20.09.2017r.

MON przedstawiło w zeszłym tygodniu projekt porozumienia Wojsk Obrony Terytorialnej z Komendą Główną Policji. Onet dowiedział się, że KGP ma sporo uwag do propozycji ministerstwa. Nazywa je "koncertem życzeń". Chodzi przede wszystkim o kwestie składowania broni Wojsk Obrony Terytorialnej w obiektach policji.

·                     Wojska Obrony Terytorialnej chcą przechowywać broń w magazynach policji. – Porozumienie, które teraz procedujemy, ma stworzyć taką możliwość – mówi rzecznik WOT

·                Treść porozumienia nie była konsultowana z Komendą Główną Policji. Dlatego KGP wysłało projekt do konsultacji w komendach wojewódzkich

·                     Gen. Adam Rapacki: – Rodzą się obawy, że WOT jest przygotowywany do działań wewnętrznych, czyli np. przywracania porządku publicznego w kraju w sytuacjach kryzysowych


Czytaj dalej>>>>>


Manewry Zapad-2017

17.09.2017 r.

Manewry Zapad-2017 rozpoczęły się w czwartek 14 września 2017 roku, potrwają prawdopodobnie do 20 września na Białorusi i w Rosji. Aktywna faza ćwiczeń będzie się odbywać w dniach 17-19 września. Według oficjalnych informacji ma w nich wziąć udział 12 700 żołnierzy i 700 jednostek sprzętu z obu krajów. Kraje zachodnie szacują jednak, że Rosja planuje wysłać na manewry ponad 120 tys. żołnierzy. Pojawiły się opinie, że Zapad mają charakter prowokacyjny. Głos w sprawie zajął szef Komitetu Wojskowego NATO generał Petr Pavel, który powiedział, że NATO zwiększyło wysiłki, by przywrócić wojskowe kanały komunikacji z Rosją w celu "uniknięcia niezamierzonych skutków potencjalnych incydentów podczas tych ćwiczeń".

płk Andrzej Sawicki



zdjęcia: internet


250 rosyjskich czołgów przy polskiej granicy!!!!!

12.09.2017 r.

To ewidentny pokaz siły Władimira Putina.  kilkaset wozów bojowych, 250 czołgów, 200 jednostek artylerii, 70 samolotów i śmigłowców oraz 10 okrętów! Rosyjskie wojska w pełnym uzbrojeniu już w czwartek znajdą się niemal pod polską granicą. Oficjalna przyczyna: wielkie manewry Zapad 2017.

Manewry odbędą się m.in. w bezpośrednim sąsiedztwie z Polską - w obwodzie kaliningradzkim. Szef MON Antoni Macierewicz stwierdził, iż  "Ćwiczenia są dla nas zagrożeniem wbrew temu, co próbują tłumaczyć Rosjanie". Niemiecka minister obrony stwierdziła, że w manewrach weźmie udział 100 tys. rosyjskich żołnierzy. Kreml przekonuje, że będzie ich... 13 tysięcy.

Ale sekretarz generalny NATO J. Stoltenberg  odpowiedział Rosjanom, że zdarzało się już w przeszłości specjalnie zaniżać liczbę uczestników. Dlaczego? Powód jest prosty - przekroczenie liczby 13 tys. żołnierzy skutkuje obowiązkowym dopuszczeniem zagranicznych obserwatorów. - Wszystkie oskarżenia pod swoim adresem w związku z nadchodzącymi rosyjsko-białoruskimi manewrami uważamy za nieuzasadnione - powtarzają przedstawiciele rosyjskiego i białoruskiego rządu.

- Ćwiczenia pozwolą nam na wypracowanie wspólnych działań naszych sił zbrojnych w celu zapewnienia bezpieczeństwa naszych państw - mówił szef rosyjskiego MON gen. Siergiej Szojgu.

- Nie mamy zamiaru na nikogo napadać - uspokajał z kolei białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka.

Niezależnie od tego co mówią Rosjanie, celem tych ćwiczeń jest jednak wzbudzenie strachu w Europie. Należy się obawiać nie tyle samych ćwiczeń, ale obecnego sposobu edukowania kadry oficerskiej, która wychowywana jest w duchu prowadzenia działań agresywnych.

AMS.


 

 zródło: se.pl


Kolejna wpadka MON? Kupili nieprzetestowaną broń?

09.09.2017 r.

Pierwszy tysiąc karabinków GROT trafi w ręce żołnierzy Obrony Terytorialnej. MON chwali się wartą 500 mln zł umową na dostawę 53 tys. sztuk tej broni. Kłopot w tym, że jej testy wciąż nie zostały ukończone, a rządowy kontrakt na nią, w takiej sytuacji, nie powinien być w ogóle zawierany.

Drugi etap testów, po zakładowych, czyli właściwe testy wojskowe miałyby zakończyć się dopiero w lutym 2018 r. – doznosi dziennik Fakt. Nie przeszkodziło to szefowi MON zmienić drogę formalną i dokonać wielkich zakupów. Jak cześniej pisał Fakt- WOT mają u ministra priorytet.

Jednak, jak tłumaczy dziennikowi były wiceminister obrony, gen. Waldemar Skrzypczak, każda broń przechodzić powinna przez dwa etapy badań. Najpierw zakładowe, a potem wojskowe. Zazwyczaj robi je któryś z wojskowych instytutów, dopiero po nich winna zostać wysłana opinia do Sztabu Generalnego, który zdecydowałby o zakupie broni.

Zdaniem eksperta wcześniej żołnierz nie powinien dostać takiej broni w ogóle do ręki. Tymczasem, jak zapowiedział MON, pierwsze 1000 karabinków zostanie wydane Wojskom Obrony Terytorialnej.

O dziwnych przetargach i pomysłach MON pisaliśmy wielokrotnie na łamach money.pl. Sprawa GROT-ów się w nie wpisuje.

 

Źródło: money.pl



MON chce przywrócić kawaleryjskie stopnie wojskowe

publikacja: 08.09.2017

Ruszają prace legislacyjne nad przywróceniem w jednostkach dziedziczących tradycje kawalerii, historycznych nazw stopni, w tym rotmistrza i wachmistrza – poinformował w piątek wiceminister obrony Michał Dworczyk.

Dworczyk, który w piątek wziął udział w obchodach Święta Kawalerii Polskiej, powiedział, że szef MOM Antoni Macierewicz podjął decyzję o rozpoczęciu prac legislacyjnych nad przywróceniem historycznych stopni w jednostkach dziedziczących tradycje kawaleryjskie, m.in wachmistrza (sierżanta) i rotmistrza (kapitana).

W odczytanym przez Dworczyka liście do uczestników uroczystości na Pl. Piłsudskiego w Warszawie, Macierewicz przypomniał "tysiącletnie tradycje jazdy polskiej, która niczym ruchoma zapora strzegła granic i niepodległości Rzeczypospolitej". "W historii państwa i wojska polskiego, kawaleria zajmuje szczególne miejsce, nie bez przyczyny traktowana jest jako nasza broń narodowa i elitarny rodzaj wojska" – napisał szef MON.

"Kawaleryjskie dziedzictwo, przekazywane z pokolenia na pokolenie, otaczane jest w wojsku należytym szacunkiem i opieką. Współcześnie również żołnierze jednostek kawalerii pancernej i powietrznej, zmechanizowanych i rozpoznawczych są kolejnym ogniwem łańcucha kawaleryjskich pokoleń. Znamiennym tego przykładem było powołanie do życia siedemnaście lat temu Szwadronu Kawalerii Wojska Polskiego, który dziś z powodzeniem pełni funkcje reprezentacyjne" – zaznaczył szef MON.

Także dowódca Garnizonu Warszawa, który jest organizatorem Święta Kawalerii Polskiej, gen. bryg. Robert Głąb podkreślał, że "właściwie cała historia państwowości naszego kraju" jest związana z jeźdźcami, strzelcami konnymi, ułanami, kawalerzystami. "Czy tradycje związane z kawalerią i jazdą polską mogłyby być zapomniane? Wydaje się, że w takim kraju nigdy" – podkreślił.

Po złożeniu wieńców od MON, Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz stowarzyszeń pielęgnujących kawaleryjskie tradycje, uroczystość zakończyła defilada reprezentacyjnego Szwadronu Kawalerii WP.

Główne zadanie Szwadronu, to udział w uroczystościach państwowych, wojskowych oraz patriotyczno-religijnych w składzie wojskowej asysty honorowej, zgodnie z ceremoniałem wojskowym oraz eskortowanie najważniejszych gości zagranicznych podczas oficjalnych wizyt na terenie garnizonu Warszawa.

Święto Kawalerii Polskiej ustanowiono w rocznicę bitwy pod Komarowem, stoczonej 31 sierpnia 1920 r. przez 1. Dywizję Jazdy z oddziałami Armii Konnej Budionnego.

źródło: rp/pl



Prezydent Duda żąda dymisji Macierewicza? Komentarz Łapińskiego.

Wywiad  05.09.2017

Jak wynika z przeprowadzonego wywiadu dziennikarzy podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy z rzecznikiem prasowym Prezydenta, jeśli Prezydent miałby oczekiwania co do zmian w składzie Rady Ministrów, to na pewno by je wyraził prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu - wyjaśniał Łapiński.
    W ten sposób rzecznik odniósł się do informacji "Faktu", jakoby Andrzej Duda zażądał od Premier dymisji Antoniego Macierewicza. - Pan Prezydent powiedział mi, że nie omawiał zmian w rządzie z prezesem Kaczyńskim - dodał Łapiński. 

       To jaka rola jest pani Premier?
        
Bez komentarza.      
AMS




Budżet MON na 2018 rok. Gdzie trafią fundusze?
04.09.2017
 
Rada Ministrów przyjęła wstępny projekt ustawy budżetowej na 2018 rok. Na obronność zostanie przeznaczonych 41,1 mld złotych, o 3,79 mld złotych więcej niż w tegorocznym budżecie. Gdzie trafią pieniądze?
41,1 mld złotych budżetu MON to 2 proc. planowanego PKB w 2018 roku. Większy budżet nie oznacza natomiast, że zwiększy się poziom wydatków majątkowych oraz wydatki związane z modernizacją techniczną Sił Zbrojnych RP.
Z całego dostępnego budżetu 26,5 proc. to wydatki majątkowe. Oznacza to mniejszy procentowy udział tych wydatków (w 2017 roku wynosił 27,6 proc.).
Ponad 60 proc. budżetu to wydatki bieżące. Ponad 9 mld złotych zostanie przeznaczonych na wydatki osobowe tj. uposażenia żołnierzy i funkcjonariuszy oraz świadczenia pieniężne relacjonowane do uposażeń oraz wynagrodzenia pracowników cywilnych wraz z pochodnym.
8 mld złotych trafi na zakup usług: remontowych, zdrowotnych, telekomunikacyjnych i pozostałych, zakupy materiałów i wyposażenia, energii i środków żywności oraz amunicji, paliw i części zmiennych.
W budżecie po raz pierwszy wymieniono Wojska Obrony Terytorialnej. Na funkcjonowanie WOT zarezerwowano 567 mln złotych. Dla porównania Marynarka Wojenna RP otrzyma 594 mln złotych, a Wojska Specjalne 294,7 mln złotych.
Zmniejszone zostaną wydatki na ochronę zdrowia (z 241 mln złotych do 173 mln złotych), wzrosną natomiast wydatki na muzea - z 71 mln złotych do 144 mln złotych.
Z powyższego wynikają następujące wnioski:
  1. Marynarka dostanie prawie tyle samo co WOT, Służby specjalne dwa razy mniej ??
  2. MON przestaje dbać o zdrowie. Ważniejsze są stare skorupy niż zdrowie żołnierza.
Z ostatniej chwili:
MON ogłosiło nowy przetarg - na materiały promocyjne i reklamowe. Oprócz standardowego wyposażenia, ministerstwo zamówiło tonę popularnych krówek i cztery tysiące bombek choinkowych wypełnionych śliwkami w czekoladzie. Zamówienie ma kosztować prawie 160 tysięcy złotych.

AMS 
                  




"Teraz żołnierze i policjanci służą z myślą, że ktoś odbierze im emeryturę za czasy rządów PiS"

Państwo musi być rzetelne wobec tych, którzy jemu służą. Nawet komuniści w 1947, kiedy weryfikowali przedwojennych policjantów, sprawdzali każdy przypadek indywidualnie. Tak Tomasz Siemoniak w Radiu TOK FM odpierał zarzut PiS, że PO broni ubeków.

Dominika Wielowieyska w "Poranku w Radiu TOK FM" zapytała gościa, co odpowie PiS, który zarzuca Platformie Obywatelskiej, że ta krytykując ustawę dezubekizacyjną, borni oprawców z PRL.

Jedną rzecz trzeba powiedzieć, bo jestem to winien emerytowanym policjantom, z którymi rozmawiałem. Prosili mnie bardzo, żeby nigdy nie używać określenia ustawa dezubekizacyjna, bo to jest wyjątkowo krzywdzące i niesprawiedliwe. Ono dotyczy bardzo różnych kategorii osób - oczywiście obejmuje też byłych pracowników Służby Bezpieczeństwa - ale także te osoby, które pracowały w szkołach, na stanowiska technicznych, jak np. telefonistki. Dlatego, nie wolno wobec tych ludzi stosować odpowiedzialności zbiorowej - podkreślił Tomasz Siemoniak.

Jeżeli na początku lat 90. zostali oni pozytywnie zweryfikowani i zatrudnieni w różnych instytucjach, nie można odbierać im emerytury. Wrzucanie tych ludzi do jednego worka jest absolutnie niemoralne - powiedział były minister obrony narodowej.

Jednocześnie Siemoniak przyznał, że każdy przypadek, co do którego są wątpliwości czy podejrzenie, że świadczenie zostało przyznane niesprawiedliwie, jest do sprawdzenia, wyjaśnienia i ewentualnego wyciągnięcia konsekwencji.

Natomiast PiS wrzucił 50 tysięcy ludzi do jednego worka nazywając ich ubekami i podważając dziesiątki lat ich służby dla wolnej Polski. Jak czują się dziś żołnierze i policjanci służący z myślą, że może ktoś kiedyś uzna, że służba w czasach PiS też wymaga obniżenia emerytury, bo działy się złe rzeczy. Nie możne tak być. Państwo musi być rzetelne wobec tych, którzy jemu służą. Nawet komuniści w 1947, kiedy weryfikowali przedwojennych policjantów sprawdzali każdy przypadek indywidualnie. I tak powinno działać państwo.

RPO: ustawa stosuje odpowiedzialność zbiorową

W listach, jakie trafiają do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, ludzie skarżą się na niesprawiedliwe traktowanie, bo zostali objęci odpowiedzialnością zbiorową. RPO wskazuje, że ustawa ignoruje osobiste losy, to, co ludzie rzeczywiście robili, a także ich zasługi.

Jedynym kryterium jest to, że jeżeli ktoś pracował w jednostkach podległych resortowi spraw wewnętrznych przed 1990 r., to jego świadczenie zostaje automatycznie obniżone.

Źródło: tokfm.pl

 



TAK DZIAŁA PRAWO

Wzruszający list od byłego żołnierza AK trafił do Rzecznika Praw Obywatelskich. 95-letni powstaniec żali się w nim, że padł ofiarą ustawy dezubekizacyjnej i stracił emeryturę, ponieważ w wieku 50 lat przyjął posadę lekarza w przychodni MSW. - Jestem jednym z ostatnich powstańców warszawskich. Pod koniec życia za przelaną krew dla Polski, za pracę zawodową i społeczną zostałem nagrodzony dezubekizacją. Czuję się tak, jakbym został spoliczkowany.

 

      List wpłynął do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich 21 sierpnia. 95-letni żołnierz AK został objęty ustawą z grudnia 2016 r., która stanowi, że świadczenia osób, które pracowały w jednostkach podległych resortowi spraw wewnętrznych przed 1990 r. zostaną automatycznie obniżone. Ojciec powstańca był żołnierzem gen. Hallera. Walczył z bolszewikami, a następnie odznaczono go Krzyżem Walecznych. W 1940 r. aresztowało go Gestapo. Zginął w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Autor listu też zasłużył się dla Polski. W czasie Powstania Warszawskiego walczyłem w batalionie Ruczaj. Zostałem ciężko ranny na polu walki. Później był lazaret dla jeńców wojennych w Zeithain (niemiecki obóz jeniecki - red.), długie 5-miesięczne leczenie i Stalag IV B w Muhlbergu (jeden z największych niemieckich obozów dla jeńców - red.) - pisze 95-latek.

      Autor listu wrócił do kraju w 1946 r. i po studiach medycznych podjął pracę w szpitalu jako chirurg. Jak napisał, "bez przesady" uratował życie około 500 osób. Jednak przez "bardzo wyczerpującą pracę w ciągłym ostrym dyżurze" zmuszony był porzucić posadę i został kierownikiem Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego. Następnie, przez pogarszający się stan zdrowia, został lekarzem w przychodni MSW. - Byłem głęboko przekonany, że każdy lekarz powinien leczyć ludzi bez względu na ich pochodzenie, czy też na ich poglądy polityczne. W przychodni tej przepracowałem 10 lat i w wieku 60 lat uzyskałem rentę - napisał weteran. Przez patriotyczne powiązania, jego córka nie mogła dostać się na studia.

      - I teraz, niezgodnie dwoma zasadami prawa poddany zostałem odpowiedzialności zbiorowej i tzw. dezubekizacji. A ja nawet nie należałem do PZPR ani do żadnej pokrewnej partii - oburza się powstaniec. Zresztą nie tylko on, ponieważ Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał ok. 1100 skarg. - Najpierw byłem żołnierzem AK  "zaplutym karłem reakcji" i osobistym wrogiem towarzysza Bieruta i Stalina, a teraz jestem wrogiem Narodu i osobistym wrogiem, ale czyim? - kończy swój list powstaniec. Biuro rzecznika nie poinformowało, czy obniżenie emerytury weteranowi już nastąpiło.

źródło: se.pl 22.08.2017 r.


Apel w sprawie "ofiar ustawy dezubekizacyjnej"

Byli szefowie służb specjalnych, MSW, prawnicy oraz dziennikarze wzywają rząd do wstrzymania dezubekizacji przynajmniej wobec osób chorych i w podeszłym wieku. To reakcja na kolejne przypadki samobójstw i śmierci emerytowanych funkcjonariuszy, którym obniżono świadczenia.

Foto: Autorzy apelu zauważają, że ci którzy pracowali wyłącznie w PRL, dostaną świadczenie w wysokości minimalnej, poniżej progu ubóstwa.

·       "Ustawa wymierza karę bez aktu oskarżenia i bez sądowego wyroku. Pomija zasługi i ofiary poniesione w służbie państwu" - czytamy w apelu

·       Autorzy podkreślają, że ustawa dezubekizacyjna zbiera śmiertelne żniwo. W jej wyniku kilka

"Od 1 października emeryci i renciści służb mundurowych oraz ich rodziny zostaną objęci nowymi przepisami, które rząd nazywa "ustawą dezubekizacyjną". Każdy, kto chociaż jeden dzień przepracował w organach bezpieczeństwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (nazywanej w ustawie "państwem totalitarnym"), będzie miał drastycznie obniżone świadczenia, bez względu na to, jak długo i w jakich formacjach pracował potem dla wolnej Polski. Ci, którzy pracowali wyłącznie w PRL, dostaną świadczenie w wysokości minimalnej, poniżej progu ubóstwa".

Dalej autorzy przypominają, że ustawa dezubekizacyjna budzi wiele zastrzeżeń również z prawnego punktu widzenia.

"Redukcje świadczeń dotyczą ponad 50 tys. osób z rodzinami. Ustawa weszła w życie na początku 2017 r. po podpisaniu jej przez Prezydenta RP. Stało się tak mimo jasnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego ważności praw nabytych w III RP oraz zdecydowanych zastrzeżeń prawników co do jej zgodności z Konstytucją, prawami człowieka i zasadami sprawiedliwości społecznej".

"Ustawa wymierza karę bez aktu oskarżenia i bez sądowego wyroku. Pomija zasługi i ofiary poniesione w służbie państwu. Stosuje odpowiedzialność zbiorową, stawiając na równi osoby wykonujące istotne funkcje w strukturach bezpieczeństwa z ich personelem pomocniczym, pracownikami administracji oraz członkami rodzin, którzy często - jak np. rodziny oficerów wywiadu - nie wiedzieli, jakie obowiązki wykonują ich bliscy".

W apelu możemy też przeczytać, że ustawa dezubekizacyjna zbiera śmiertelne żniwo. W jej wyniku kilka osób popełniło samobójstwo.

"Z informacji zebranych przez Federację Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP wynika, że doszło już do 12 przypadków śmierci osób objętych nową ustawą. Są to udokumentowane przypadki samobójstw, zawałów serca i udarów, które nastąpiły po otrzymaniu decyzji MSWiA o obniżeniu świadczenia. W tej sytuacji nie możemy milczeć, tym bardziej, że szokujące jest milczenie przedstawicieli władz wobec tych wydarzeń oraz brak reakcji i refleksji z ich strony".

Dalej autorzy apelują do władz o odstąpienie od wprowadzenia w życie tych przepisów.

"Wobec widocznych już dramatycznych skutków, jakie przynoszą opisane regulacje, apelujemy do rządu o odstąpienie od wprowadzenia w życie tych przepisów. Prezydenta RP, Kościół, partie polityczne oraz organizacje społeczne wzywamy do interwencji w tej sprawie".

"Chociaż zdaniem większości z nas niesprawiedliwe przepisy powinny zostać wycofane w całości, wzywamy by w pierwszym rzędzie dokonać przynajmniej korekty podjętych już decyzji w odniesieniu do osób chorych, samotnych, w podeszłym wieku oraz rodzin pobierających renty po zmarłym lub poległym na służbie funkcjonariuszu".

"Są to osoby bezradne, często chore. Nie są w stanie podjąć pracy, a wejście w życie ustawy dla wielu z nich oznacza wręcz skazanie na śmierć. Wzywamy też opozycję do zajęcia jasnego stanowiska w tej sprawie i deklaracji, że po wyborach cofnie przepisy uderzające w mundurowych emerytów, rencistów oraz ich rodziny".

Na końcu autorzy podkreślają, że ustawa może skutkować "utratę zaufania do własnego kraju, a w konsekwencji - dystansowanie się do niego i osłabianie go".

"Milczenie oznaczać będzie nie tylko zgodę na to, że władza może zrobić z obywatelem, co tylko jej się podoba, lecz także zgodę na wynikające z tego ludzkie tragedie, na utratę zaufania do własnego kraju, a w konsekwencji - dystansowanie się do niego i osłabianie go.

Politykom władzy, tym którzy ulegli propagandzie, a także tym, którzy milczą, bo myślą, że ich to nie dotyczy, przypominamy: dziś oni, ale jutro na ich miejscu możecie się znaleźć Wy".

Po apelem podpisali się: Paweł Białek (b. wiceszef ABW), Krzysztof Bondaryk (b. szef ABW), Wojciech Brochwicz (prawnik), Marek Chmaj (prawnik), Zdzisław Czarnecki (szef Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP), Wojciech Czuchnowski (dziennikarz), Zbigniew Ćwiąkalski (prawnik) Marek Dukaczewski (b. szef WSI), Krzysztof Dusza (b. wiceszef SKW), Henryk Jasik (b. szef wywiadu UOP), Jacek Kondracki (prawnik), Andrzej Kratiuk (prawnik), Andrzej Milczanowski (b. szef UOP i MSW), Piotr Niemczyk (b. szef Zarządu Wywiadu UOP), Janusz Nosek (b. szef SKW), Jan Ordyński (dziennikarz), Piotr Pytlakowski (dziennikarz), Adam Rapacki (b. szef CBŚ), Andrzej Rozenek (dziennikarz0, Waldemar Skrzypczak (b. dowódca wojsk lądowych), Piotr Stasiński (dziennikarz), Jan Widacki (prawnik), Paweł Wojtunik (b. szef CBA), Rober Zieliński (dziennikarz), Jacek Żakowski (dziennikarz), Edyta Żemła (dziennikarka).

Źródło: wiadomości. Onet

22.08.2017  

 



Sądowe tsunami dezubekizacji

Brakuje sędziów do rozpatrywania odwołań funkcjonariuszy. Resort chce, by trafiały one do sądów w całej Polsce.

Stworzenia wyspecjalizowanej sekcji do rozpoznania spraw emerytur i rent po wprowadzeniu ustawy dezubekizacyjnej domaga się od ministra sprawiedliwości Agnieszka Grzybczak-Stachyra, wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie. To właśnie ten sąd, a dokładnie XIII Wydział Ubezpieczeń Społecznych, będzie rozpatrywał odwołania z całej Polski.

Sąd szacuje, że odwołań wpłynie ok. 40–50 tys. i będzie na to potrzebnych dodatkowych 25 etatów sędziowskich, 15 asystenckich i 74 urzędniczych. Według szacunkowych wyliczeń „Rzeczpospolitej" na 114 nowych etatów potrzeba ok. 800 tys. zł miesięcznie (średnia pensja sędziego okręgowego to blisko 13 tys. zł).

Sąd Okręgowy w Warszawie nie jest w stanie rozpoznać takiej liczby spraw – w wydziale XIII pracuje zaledwie siedmiu sędziów liniowych i dwóch funkcyjnych (przewodnicząca wydziału i zastępca). A będzie ich jeszcze mniej. – Jeden z sędziów już złożył deklarację, że w najbliższym czasie przechodzi w stan spoczynku i – według moich informacji – dwie inne osoby rozważają taką możliwość – przyznaje sędzia Anna Ptaszek, rzeczniczka ds. karnych Sądu Okręgowego.

Rząd PiS, przygotowując ustawę, wyliczał, że ma ona obniżyć emerytury, renty i świadczenia rodzinne 32 tys. osób, głównie milicjantów, którzy pracowali w Służbie Bezpieczeństwa w czasach PRL. Okazuje się, że będzie ich znacznie więcej. – Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA w Warszawie powiadomił nas, że wydano do tego dnia 38 tys. decyzji, natomiast IPN w stosunku do ok. 50 tys. osób wystawił informację o przebiegu służby. Na podstawie tej informacji organ wydaje decyzje podlegające zaskarżeniu do sądu. Kolejne decyzje nadal są wydawane – podkreśla sędzia Anna Ptaszek. Pierwsze 340 odwołań już wpłynęło do sądu. Żadna ze spraw nie została jeszcze rozpoznana. Pismo wiceprezes zostało skierowane do ministra sprawiedliwości w połowie lipca. – Nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi – przyznaje sędzia Anna Ptaszek.

Pojawia się też problem lokalowy. Wydział XIII nie ma pomieszczeń, by zgromadzić dziesiątki nowych szaf na akta, a szacuje, że będzie ich musiał zakupić 140. Wydział już przechowuje akta sądowe spraw dezubekizacyjnych z poprzedniej ustawy z 2009 r., która to obniżyła emerytury ok. 25 tys. osób z cywilnych służb specjalnych PRL i dziewięciu członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (w tym gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu).

Fala odwołań dopiero nadciąga. Lada dzień pismo złoży m.in. gen. Marian Janicki, były szef BOR, który otrzymał decyzję zmniejszającą emeryturę z 10 tys. zł do niespełna 2,1 tys. zł brutto. Nie on jedyny – MSWiA zmniejszy uposażenia wszystkim „borowikom", którzy byli w służbie przed 2001 r. W związku z tzw. ustawą dezubekizacyjną BOR zaliczono do „organów totalitarnego państwa".

Gen. Janicki zaskarża decyzję organu rentowego MSWiA, wskazując m.in., że obniżenie świadczenia emerytalnego „jest formą nieuzasadnionej represji, a nawet kary ekonomicznej". Były szef BOR wnosi także o wstrzymanie obniżenia emerytury do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sporu. – Chcę, by sąd ocenił, czy w jakimkolwiek stopniu działałem na szkodę obywateli i demokracji. Nie boję się żadnej lustracji. Przeszedłem ją bowiem pozytywnie w IPN, a moja teczka zawiera jedynie wniosek paszportowy – podkreśla Janicki.

Czas ma ogromne znaczenie w rozpoznaniu spraw. Pomniejszone emerytury będą bowiem wypłacane już od października tego roku. – Znaczna część tych spraw dotyczy osób w podeszłym wieku, więc ich możliwie szybkie rozpoznanie jest bardzo ważne – przyznaje sędzia Anna Ptaszek.

W czwartek po południu Wioletta Olszewska z Ministerstwa Sprawiedliwości zapewniła, że „zostały podjęte działania legislacyjne mające na celu rozłożenie tego typu spraw na większą liczbę sądów". – Po wejściu w życie planowanych zmian sprawy będą trafiały nie tylko do sądu w Warszawie, ale do sądów w całym kraju. Do czasu wejścia w życie nowych przepisów wpływ spraw do Sądu Okręgowego w Warszawie będzie na bieżąco monitorowany – odpowiedziała Olszewska.

Źródło: rp.pl  19.08.2017 r.




Armia zakładnikiem polityki ?

Wtorkowa defilada, zresztą jak większość defilad odbywających się 15 sierpnia, mogła zaimponować rozmachem. Jak zwykle wygenerowała odpowiedni przekaz: nasze siły zbrojne są mocne, dysponują odpowiednim, bardzo nowoczesnym sprzętem oraz są kochane przez sojuszników, ze Stanami Zjednoczonymi na czele.

Warto podkreślić, że praktyka jest, delikatnie mówiąc, odległa od codziennego wysiłku naszych żołnierzy. Ludzi, którzy – i nie ma tu miejsca na jakiekolwiek wątpliwości – zdecydowali się służyć Polsce i w razie potrzeby przelać krew za ojczyznę. Swoje przywiązanie do wartości żołnierskich i do wspaniałych tradycji Wojska Polskiego wielokrotnie podkreślał w ciągu ostatnich dni szef MON Antoni Macierewicz. I tutaj, niestety, zaczyna się problem. Armia jest przecież zakładnikiem jednego z najbardziej gorących konfliktów politycznych ostatnich tygodni. Po raz pierwszy od wielu lat w dniu Święta Wojska Polskiego prezydent nie wręczył żadnych nominacji generalskich. W tych okolicznościach dosyć groteskowo wyglądało odznaczenie amerykańskiego wojskowego. Odznaczenie to jest zresztą jak najbardziej zasłużone, tyle że nie było w stanie zaklajstrować dziury powstałej po braku nominacji dla naszych generałów.

Przy okazji byliśmy świadkami kolejnej odsłony konfliktu między Andrzejem Dudą i Antonim Macierewiczem. Z ust prezydenta padły sformułowania o „prywatnej armii". Szef MON może mieć trudności z ucieczką od tego określenia. Zapracował na to swoją polityką, czystkami wśród dowódców oraz – co najbardziej rozzłościło prezydenta – pozbawieniem uprawnień kluczowego generała, który pracował w prezydenckim Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Zawieszenie nominacji generalskich forsowanych przez Macierewicza to i tak najmniejszy wymiar kary.

Sprzęt pokazany podczas defilady już niedługo może się okazać tylko rodzajem pokazówki, gdyż MON z niejasnych przyczyn zwleka z rozstrzygnięciem najważniejszych postępowań związanych z modernizacja armii. Minister nie zajął też wyczerpująco stanowiska w sprawie swoich domniemanych, rosyjskich powiązań. Do tego dochodzi najnowsza i to bardzo poważna wpadka: brak szybkiej interwencji wojska wobec tragedii na Pomorzu. Łącznie z jednostkami Obrony Terytorialnej, które zamiast ratować ludzi i ich mienie, defilowały w Warszawie.

Wygląda więc na to, że przewagę w tym sporze może osiągnąć prezydent. W kategoriach sporu politycznego to prawda, w kategoriach dotyczących przyszłości armii – już nie. Na ten spór patrzą przecież wojskowi. I mają prawo się zastanawiać, czy jeszcze funkcjonuje apolityczność ich formacji. Gdy dojdą do wniosku, że jest inaczej, a armia w całości powinna zacząć grać pod potrzeby polityków, może być naprawdę groźnie.

Źródło: rp.pl



8.08.2017 r.

BBN: 15 SIERPNIA 2017 roku NIE BĘDZIE NOMINACJI GENERALSKICH

Prezydent Andrzej Duda podjął decyzję, że 15 sierpnia nie odbędzie się uroczystość wręczenia nominacji generalskich oraz admiralskich Siłach Zbrojnych RP - poinformowało PAP Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

"W ocenie prezydenta trwające prace i brak uzgodnień dotyczących nowego systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP nie stwarzają warunków do merytorycznej oraz uwzględniającej potrzeby armii oceny przedstawionych kandydatur do awansów generalskich" - podkreśliło BBN.

Prezydent - jak zaznaczono - "oczekuje, że w ramach współpracy Biura Bezpieczeństwa Narodowego z Ministerstwem Obrony Narodowej rozwiązania dotyczące systemu kierowania i dowodzenia zostaną wypracowane w najbliższym czasie, co pozwoli na podjęcie stosownych decyzji kadrowych".

Zapowiedziana przez ministra obrony Antoniego Macierewicza zmiana systemu kierowania i dowodzenia wprowadzonego reformą w 2014 r. była kilkakrotnie przedmiotem rozmów prezydenta z ministrem obrony, szefem Sztabu Generalnego i najwyższymi dowódcami. Prezydent przedstawił swoje oczekiwania wobec systemu dowódczego w kwietniu na dorocznej odprawie kierowniczej kadry MON i sił zbrojnych.

Zgodnie z koncepcją MON w miejsce dwóch połączonych dowództw - generalnego i operacyjnego - mają znów powstać odrębne dowództwa rodzajów sił zbrojnych.

Nierozstrzygnięta pozostawała kwestia przyszłego połączonego dowództwa operacyjnego. Jak mówił szef BBN Paweł Soloch, BBN skłania się ku wydzieleniu do tej roli osobnej instytucji, zaś MON - ku strukturze w ramach SG WP.

W czerwcu, po zapoznaniu się z niejawnym raportem z przeprowadzonego przez MON Strategicznego Przeglądu Obronnego - który dotyczył m. in. struktury dowódczej - prezydent polecił BBN opracowanie szczegółowego modelu sił zbrojnych, ich finansowania i systemu dowodzenia. Będące częścią kancelarii prezydenta Biuro Bezpieczeństwa Narodowego wystąpiło do MON o dodatkowe informacje na temat ustaleń przeglądu, przedstawiło też uwagi do załączonego do raportu projektu ustawy zmieniającej strukturę dowódczą. Wg informacji PAP dotychczas BBN nie otrzymało odpowiedzi od resortu obrony. 

W ubiegłym tygodniu BBN poinformowało, że prezydent nie ma żadnych informacji mogących podważyć zaufanie do dyrektora departamentu zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi w BBN gen. bryg. Jarosława Kraszewskiego ani nie otrzymał od szefa MON wyjaśnień w sprawie nieformalnych zarzutów, jakie minister obrony Antoni Macierewicz formułował pod adresem Kraszewskiego. Dlatego - podało BBN - prezydent wystąpił do ministra obrony o wyjaśnienia. O sprawie zostali poinformowani premier i minister koordynator ds. służb specjalnych.

W czerwcu SKW wszczęła postępowanie sprawdzające wobec Kraszewskiego, co oznaczało odebranie mu dostępu do informacji niejawnych. MON zapewniło, że niezwłocznie po zakończeniu postępowania sprawdzającego wobec gen. Kraszewskiego wszystkie niezbędne informacje w tej sprawie zostaną przekazane szefowi BBN. 

Według mediów powodem działań SKW było to, że Kraszewski zakwestionował propozycje nominacji generalskich przedstawione przez Macierewicza.

Wiosną głośna stała sie sprawa pism, jakie prezydent wysłał do szefa MON, m. in w sprawie obsady ataszatów i tworzenia wielonarodowego dowództwa dywizji w Elblągu.

Zgodnie z ustawą o powszechnym obowiązku obrony RP prezydent mianuje na stopnie oficerów na stopnie generałów i admirałów na wniosek ministra obrony.

 

 Źródło: fakty/interia.pl







Generalski coin dla Misiewicza

MON wybiło dla Bartłomieja Misiewicza, byłego już rzecznika prasowego resortu, pamiątkową monetę, która w armii tradycyjnie przysługuje tylko ministrom i najważniejszym generałom. – Chore ambicje urzędników psują dziś wojskową tradycję i zasady – komentuje gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych i były wiceszef MON.

·           Pamiątkowe coiny wybijane są dla ministra obrony oraz kilku najważniejszych dowódców sił zbrojnych

Pamiątkowa moneta Misiewicza ma na awersie biało-czerwoną flagę, godła czterech rodzajów sił zbrojnych i napis "Bartłomiej Misiewicz". Natomiast na rewersie figuruje orzeł i napis Ministerstwo Obrony Narodowej.

MON przyznało, ze taka moneta została wybita. - To nie jest medal, a jedynie okolicznościowa moneta pamiątkowa, która zgodnie z tradycją stanowi formę osobistego podziękowania dla osoby obdarowanej - mówi Onetowi mjr Anna Pęzioł - Wójtowicz, rzeczniczka prasowa ministerstwa.

Sprawa jednak bulwersuje środowisko wojskowych. – Coin to prawo i przywilej dowódców. Tradycja wybijania osobistych monet narodziła się, gdy walczyliśmy w Iraku. Przejęliśmy ją od amerykańskich kolegów. Zgodnie z zasadami coin jest przypisany do funkcji dowódców. To nie było uregulowanie prawne, ale tak się przyjęło – mówi gen. Waldemar Skrzypczak. Pytany o komentarz do sprawy Misiewicza odparł: nawet najlepsze zasady dziś są poniewierane przez chore ambicje urzędników niższego szczebla.

- W całej swojej karierze jeszcze nie spotkałem się z tym, by cywil, w dodatku na tak niskim stanowisku w MON, miał własnego coina. Z reguły posiadało je tylko kilku najważniejszych dowódców – mówi gen. Wiesław Grudziński, były dowódca Garnizonu Warszawa i dodaje. – Cała ta sprawa świadczy tylko o tym, jak próżni są niektórzy, i jak za nic mają typowe żołnierskie zasady - dodaje.

Coiny są symbolem funkcji sprawowanej przez dowódcę czy ministra. Według własnego uznania może on wręczać je w różnych okolicznościach jako własną, bardzo osobistą pamiątkę.

Źródło: onet.pl



Brygady WOT bez sztandarów. Prezydent nie podpisał wniosków Macierewicza

Prezydent Andrzej Duda nie podpisał wniosków szefa MON o nadanie sztandarów wojskowych trzem pierwszym brygadom Obrony Terytorialnej – dowiedział się Onet. Ośrodek prezydencki uznał, że brygady nie osiągnęły jeszcze zdolności bojowych. Żołnierze WOT przysięgali więc na sztandary historyczne, które nadał im minister Macierewicz, na mocy decyzji, którą podpisał trzy dni przed uroczystościami.

·       Wiosną do kancelarii prezydenta wpłynęły wnioski ministra obrony o nadanie sztandarów brygadom OT w Białymstoku, Lublinie i Rzeszowie

·       MON chce, by prezydent podpisał je jeszcze przed majowymi przysięgami pierwszych żołnierzy WOT

·       Prezydent ich nie podpisuje. W uzasadnieniu stwierdza, że brygady nadal są w trakcie formowania

·       Zwierzchnik sił zbrojnych podziela zdanie, że obrona terytorialna Macierewicza to przedsięwzięcie o charakterze propagandowym – uważa Tomasz Siemoniak

czytaj dalej >>>>>>>

 



PIĘĆ NAZWISK PODCZAS APELU (smoleńskiego) NA 
ROCZNICĘ POWSTANIA. WŚRÓD NICH
LECH KACZYŃSKI

Wiadomo, jakie nazwiska zostaną wymienione podczas apelu na rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Taką decyzję podjęli powstańcy wraz z Ministerstwem Obrony Narodowej.

Jak informuje radio RMF FM, podczas spotkania w siedzibie Ministerstwa Obrony Narodowej, po złożeniu wniosku o asystę wojskową, podjęto decyzję o wymienienie podczas uroczystości nazwisk pięciu osób, które zginęły pod Smoleńskiem. Będą to: prezydent Lech Kaczyński, prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, prezes zarządu głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Czesław Cywiński oraz dwóch żołnierzy powstania - Stanisław Komornicki i Zbigniew Dębski.

Przypomnijmy: w 2015 roku szef MON Antoni Macierewicz podjął decyzję, by w czasie uroczystości państwowych z asystą wojskową, upamiętnione zostały ofiary katastrofy w Smoleńsku.

Tym samym, Rada Muzeum Powstania Warszawskiego jednomyślnie podjęła uchwałę, opowiadając się za tym, aby "treść Apelu Poległych odczytywanego podczas 72. rocznicy Powstania Warszawskiego pozostała niezmienna w stosunku do lat poprzednich".

Tego samego zdania był ratusz, który wspólnie z warszawskimi weteranami wystosował pismo ws. apelu poległych do MON. Według informacji RMF FM, w tym roku nie doszło do sporów na pomiędzy resortem, a powstańcami warszawskimi.

Powstanie warszawskie uznawane jest za jedno z najważniejszych wydarzeń w najnowszej historii Polski. W trakcie dwumiesięcznych walk straty wojsk polskich wyniosły ok. 16 tys. zabitych i zaginionych, 20 tys. rannych i 15 tys. wziętych do niewoli. W wyniku nalotów, ostrzału artyleryjskiego, ciężkich warunków bytowych oraz masakr urządzanych przez oddziały niemieckie zginęło od 150 tys. do 200 tys. cywilnych mieszkańców stolicy.

Źródło: RMF RM 27.08.2017 r.



26.08.2017 r.

Nowi generałowie ministra Macierewicza

Szef MON wysłał do prezydenta Andrzeja Dudy listę awansów generalskich na 15 sierpnia. Jak dowiedział się Onet, jest na niej aż 46 nazwisk. To rekord w historii wojska. – Nie pamiętam, by jednego dnia awansowano aż tylu generałów – mówi gen. Stanisław Koziej. – Najpierw była w armii masowa czystka, teraz są masowe nominacje – dodaje gen. Roman Polko.

·       Generałów polskiej armii wyznacza prezydent na wniosek ministra obrony

·       15 sierpnia może być awansowana rekordowa liczna generałów. Minister obrony wnioskuje o nominację dla 46 najwyższych rangą wojskowych

·       Obecne kierownictwo resortu obrony buduje własną kadrę dowódczą. Kupuje sobie też przychylność młodych oficerów – ocenia gen. Roman Polko, były szef GROM i BBN.

 Czytaj dalej>>>>>>> 



14.07.2017 r.

Ustawa dezubekizacyjna. Ok. 50 tys. osób może mieć obniżone emerytury. 

Ok. 50 tys. b. funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL może mieć obniżone emerytury i renty na mocy tzw. ustawy dezubekizacyjnej. W przypadku tylu osób IPN potwierdził dotąd fakt pełnienia służby na rzecz totalitarnego państwa - wynika z informacji IPN.

Tzw. ustawa dezubekizacyjna obniża emerytury i renty za okres "służby na rzecz totalitarnego państwa" od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. (w połowie 1990 r. powstał UOP). Na jej mocy, od października, emerytury i renty b. funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL nie będą mogły być wyższe od średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS (w 2015 r. emerytura wynosiła ok. 2 tys. zł brutto, renta - ok. 1,5 tys. zł, renta rodzinna - ok. 1,7 tys. zł). Informacje o przebiegu służby funkcjonariuszy ma sprawdzać IPN. Od decyzji obniżającej świadczenia przysługuje odwołanie do sądu.

Do IPN wpłynęły w tej sprawie wnioski z jednostek emerytalnych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Służby Więziennej.

10 lutego br. wpłynął wniosek Zakładu Emerytalno-Rentowego MSW(ZER MSW) zawierający dane osobowe 191 tys. 680 byłych funkcjonariuszy. 9 czerwca IPN po sprawdzeniu danych przesłał informację do ZER MSW.

Wystawiono 48 tys. 666 informacji o przebiegu służby, to znaczy, że w 48 tys. 666 przypadkach dokumentacja osobowa, przechowywana w zasobie archiwalnym IPN, potwierdza fakt pełnienia służby na rzecz totalitarnego państwa, o której mowa w ustawie o zaopatrzeniu emerytalnym.

W stosunku do 33 tys. 517 byłych funkcjonariuszy udzielono odpowiedzi, że analiza dokumentacji osobowej z zasobu IPN nie pozwala na stwierdzenie, że pełnili oni służbę na rzecz totalitarnego państwa, o której mowa w ustawie o zaopatrzeniu emerytalnym.

W przypadku pozostałych 109 tys. 497 nazwisk, w wyniku kwerendy przeprowadzonej w dostępnych i na bieżąco aktualizowanych pomocach ewidencyjnych (elektroniczny inwentarz teczek akt personalnych, centralna kartoteka osobowa byłych funkcjonariuszy) Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, nie odnaleziono dokumentów osobowych.

IPN bada jeszcze przesłane w maju, czerwcu i lipcu br. wnioski ZER MSW, dotyczące 1707 osób.

Z kolei 16 marca br. do IPN wpłynął wniosek Biura Emerytalnego Służby Więziennej (BE SW) zawierający dane osobowe 29 tys. 289 byłych funkcjonariuszy. 13 lipca br. Instytut przesłał dane do BE SW.

W przypadku 1 tys. 478 osób dokumentacja, przechowywana w zasobie archiwalnym IPN, potwierdza fakt pełnienia służby na rzecz totalitarnego państwa. W stosunku do 5 tys. 831 byłych funkcjonariuszy udzielono odpowiedzi, że analiza dokumentacji osobowej z zasobu IPN nie pozwala na stwierdzenie, że pełnili oni służbę na rzecz totalitarnego państwa.

Odnośnie zaś do 21 tys. 976 nazwisk, w wyniku kwerendy przeprowadzonej w dostępnych i na bieżąco aktualizowanych pomocach ewidencyjnych nie odnaleziono dokumentów osobowych.

BE SW w kwietniu i lipcu przesłało dodatkowe wnioski dotyczące 157 nazwisk. W stosunku, do których IPN stwierdził, że w 5 przypadkach potwierdzono fakt pełnienia służby na rzecz totalitarnego państwa.

W stosunku do 28 wniosków analiza dokumentacji osobowej z zasobu IPN nie pozwala na stwierdzenie, że pełnili oni służbę na rzecz totalitarnego państwa, o której mowa w ustawie o zaopatrzeniu emerytalnym.

Zaś odnośnie 124 nazwisk w wyniku kwerendy przeprowadzonej w dostępnych i na bieżąco aktualizowanych pomocach ewidencyjnych nie odnaleziono dokumentów osobowych. IPN bada jeszcze wnioski dotyczące 107 nazwisk przesłanych przez BE SW.

Zgodnie z przepisami, szef MSWiA będzie mógł wyłączyć z przepisów ustawy "w szczególnie uzasadnionych przypadkach" osoby pełniące służbę na rzecz totalitarnego państwa, ze względu na "krótkotrwałą służbę przed 31 lipca 1990 r. oraz rzetelnie wykonywanie zadań i obowiązków po 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem życia".

W ustawie wymieniono cywilne, wojskowe instytucje i formacje, w których służba uważana będzie w myśl przepisów ustawy za służbę na rzecz totalitarnego państwa PRL. W katalogu IPN znalazły się: Resort Bezpieczeństwa Publicznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego a także jednostki organizacyjne podległe tym instytucjom.

W katalogu znalazły się także służby i jednostki organizacyjne Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, jednostki wypełniające zadania wywiadowcze i kontrwywiadowcze, wypełniające zadania Służby Bezpieczeństwa, wykonujące czynności operacyjno-techniczne niezbędne w działalności Służby Bezpieczeństwa, a także odpowiedzialne za szkolnictwo, dyscyplinę, kadry i ideowo-wychowawcze aspekty pracy w SB.

Przepisami ustawy ma być także objęta kadra naukowo-dydaktyczna, naukowa, naukowo-techniczna oraz słuchacze i studenci m.in. Centrum Wyszkolenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Legionowie, Wyższa Szkoła Oficerska MSW w Legionowie, Szkoła Chorążych Milicji Obywatelskiej w Warszawie, a także Wydział Pracy Operacyjnej w Ośrodku Doskonalenia Kadry Kierowniczej MSW w Łodzi. Kolejna grupa instytucji i formacji, które znalazły się w katalogu, to jednostki organizacyjne Ministerstwa Obrony Narodowej i ich poprzedniczki, m.in. informacja wojskowa, wojskowa służba wewnętrzna, zarząd II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Ustawa o zaopatrzeniu emerytalnym dotyczy funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej oraz ich rodzin.

Źródło:money.pl 



11.07.2017

Stopnie wojskowe stracą nie tylko generałowie odpowiedzialni za stan wojenny     

W tym tygodniu szef MON ujawnił, że znowelizowana  ustawa o powszechnym obowiązku obrony, pozbawiająca stopnia wojskowego m.in. Wojciecha Jaruzelskiego oraz Czesława Kiszczaka, powinna wejść w życie jeszcze w tym roku.   Degradacja może objąć kilkanaście tysięcy byłych żołnierzy, którzy  pełnili „służbę wojskową na rzecz totalitarnego państwa od 22 lipca 1944 r. do 31 sierpnia 1990 r. (...) jeżeli na podstawie odrębnych przepisów zostaną  pozbawieni przywilejów emerytalno-rentowych”.

Projekt zmian z krótkim opisem znalazł się w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. Jednocześnie w mediach pojawiała się informacja, że nowe regulacje w ustawie o powszechnym obowiązku obrony RP  zostały skierowane do uzgodnień międzyresortowych. Ponieważ  tego aktu prawnego nie ma, może on zostać uzgodniony w trybie obiegowym na podobnej zasadzie jak uchwalona 16 grudnia  2016  r. tak zwana ustawa o deubekizacji funkcjonariuszy. 

„Zasłona dymna” przed większymi zmianami

Oznacza to powiązanie ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP, która nie została jeszcze przyjęta przez  rząd z  projektem zmian w  ustawie o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych i ich rodzin, skierowanej na początku grudnia 2016 r. do Laski Marszałkowskiej ( druk 1105). 

Zgodnie z proponowanymi zmianami art. 13b  świadczenie zostałoby obniżone członkom Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i ich rodzin oraz za służbę w następujących wojskowych instytucjach i formacjach Ministerstwa Obrony Narodowej: 

• Informacji Wojskowej oraz podległym jej jednostkom terenowym, w tym organa informacji powszechnej organizacji „Służba Polsce” oraz organa informacji wojskowego korpusu górniczego;

• Wojskowej Służbie Wewnętrznej, w tym Zarządzie  Wojskowej Służby Wewnętrznej Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Wojsk Ochrony Pogranicza i jego poprzedniczki;

• Zarządzie II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego wraz z jednostkami podległymi;

• prowadzących działania operacyjno-rozpoznawcze lub dochodzeniowo-śledcze.

O możliwości pozbawienia stopnia generalskiego  Wojciecha Jaruzelskiego oraz Czesława Kiszczaka wspominał  szef MON podczas ostatniej rocznicy stanu wojennego. Zaraz po tym pojawił w resorcie obrony projekt zmian w ustawie o powszechnym obrony RP, ponieważ obecne regulacje nie dawały podstaw prawnych do degradacji byłych żołnierzy poza nielicznymi wyjątkami.  

Osoby zmarłe nie tracą ( na razie) stopnia wojskowego

W świetle obecnego prawa zdegradowanie generałów nie jest proste. Decyzję może podjąć tylko sąd, ale osoby zmarłe nie mogą być sądzone (Jaruzelski umarł w 2014 r., a Kiszczak – w 2015 r.).  

Zgodnie bowiem z art. 75 ust. 1 stopnie wojskowe są dożywotnie. Nie można także pozbawić żołnierza stopnia po śmierci.  Art. 78 przewiduje, że  żołnierz traci stopień wojskowy w razie zrzeczenia się obywatelstwa polskiego, uprawomocnienia się wyroku sądu orzekającego środek karny pozbawienia praw publicznych lub odmowy złożenia przysięgi wojskowej. Ale w dwóch pierwszych przypadkach, żołnierz zachowuje stopień szeregowego. 

Kodeks karny przewiduje, że środkami karnymi stosowanymi wobec żołnierzy - prócz kar, na które można skazać także cywilów - są: wydalenie z zawodowej służby wojskowej oraz degradacja (obejmuje ona utratę posiadanego stopnia wojskowego i powrót do stopnia szeregowego).  Obecne przepisy stanowią, że sąd może orzec degradację w razie skazania za przestępstwo umyślne, jeżeli rodzaj czynu, sposób i okoliczności jego popełnienia pozwalają przyjąć, że sprawca utracił właściwości wymagane do posiadania stopnia wojskowego, a zwłaszcza w wypadku działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Przepisy dyscyplinujące żołnierzy

Tymczasem przesłany do uzgodnień w resorcie obrony  narodowej projekt zmian w ustawie o powszechnym obowiązku obrony  wzbudził liczne kontrowersje i zastrzeżenia. Nie został nawet zaopiniowany przez Konwent Dziekanów Korpusu Oficerów  Zawodowych WP. Konwent zarzucił m.in. naruszenie zasady prawa nabytego, a więc stopnia wojskowego  uzyskanego w toku pełnienia służby. Po za tym narusza zasadę  niedziałania prawa wstecz, gdyż „dotyczyć będzie żołnierzy w bliżej nieokreślonym czasie”.  

Ponadto  nie określone zostały przesłanki, na podstawie których organ będzie mógł pozbawiać stopnia oficerskiego czy podoficerskiego. Rodzi to obawę arbitralności, a sam przepis może w przyszłości posłużyć do wywierania nacisku na żołnierzy czy żołnierzy rezerwy celem wymuszenia bezwarunkowego posłuszeństwa i ich zdyscyplinowania.  Zdaniem konwentu, brakuje bowiem ściśle określonych przesłanek stanowiących podstawę wszczęcia postępowania o degradacji żołnierza. 

Zdecyduje IPN 

Zgodnie z opublikowanymi na stronie Kancelarii Rady Ministrów założeniami,  decyzję o pozbawieniu stopnia oficerskiego i podoficerskiego podejmowałby Prezydent RP w odniesieniu do generałów i admirałów lub minister obrony narodowej w odniesieniu do pozostałych oficerów oraz podoficerów. W projekcie - jak podano - założono powiązanie możliwości pozbawienia stopnia oficerskiego lub podoficerskiego z informacjami o przebiegu służby dotyczącymi poszczególnych osób uzyskiwanymi z Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.  Do października br. Instytut powinien uporać się z przeglądem ponad dwustu tysięcy teczek byłych funkcjonariuszy. 

Później, po przyjęciu w szybkim trybie niezbędnych przepisów przez parlament, przyjdzie czas na weryfikacje wojskowych teczek. Zmniejszenie emerytury lub renty  do najwyżej średniej krajowej będzie ponadto oznaczać  utratę posiadanego stopnia wojskowego.  Dotyczyć to może ok. 12 tysięcy osób. Takiej dodatkowej kary nie przewidziano w ustawie deubekizacyjnej obejmującej  funkcjonariuszy. 

Źródło: portal-mundurowy.pl




07.07.2017

Komentaż do poniższego wystąpienia.

O biznesowych zdolnościach prezydenta Trumpa krążą po świecie legendy. Ale w Warszawie Trump przeszedł sam siebie. Radosną wdzięczność polskich gospodarzy dostojny gość zdobył, zanim jeszcze zdążył otworzyć publicznie usta. Minister Macierewicz zwołał o świcie konferencję prasową, by z dumą jako pierwszy ogłosić, że zamiast dopiąć wreszcie dawno obiecany kontrakt na zakup przez Polskę rakiet Patriot, Trump obiecał, że sprzeda nam Patrioty nowej generacji, które nie istnieją, ale kiedyś będą może istniały, jeśli Amerykanie je dla nas zbudują. Tą pustą obietnicą (jak z Black Hawkami, których ciągle nie ma) pochwalił się później nie tylko Donald Trump, lecz także Andrzej Duda.

opinie.onet.pl


Szef MON: Polska kupi od USA system obrony powietrznej Patriot

06.07.2017 

Dziś w nocy podpisano memorandum, rząd USA wyraził zgodę na sprzedanie Polsce najnowocześniejszej generacji rakiet Patriot, takiej jakiej używa armia USA - powiedział Antoni Macierewicz podczas konferencji prasowej.

Jak podkreślał szef MON, system jest specjalnie dostosowany do wymogów polskiej armii. - Żadna inna armia świata nie miała dotychczas możliwości uzyskania systemu Patriot w konfiguracji szczególnie dobranej i dostosowanej do wymogów - mówił Macierewicz. Po chwili poprawił się, że taką możliwość miał jeszcze Izrael. Według ministra obrony narodowej, wynika to ze "szczególnej sytuacji" w jakiej znajduje się Polska. Szef MON dał do zrozumienia, że chodzi o agresywną postawę Rosji. Powiedział, że system Patriot może być odpowiedzią na rosyjskie rakiety Iskander.

- To były dyskusje trudne, nie tylko dla nas, ale i dla strony amerykańskiej, która musiała dostosować swój system do wymagań polskiej armii - podkreślił Macierewicz.

W ubiegłym tygodniu na spotkaniu ministrów obrony państw NATO w Brukseli Macierewicz po rozmowie z sekretarzem obrony USA Jamesem Mattisem zapowiedział, że Polska i Stany Zjednoczone wypracują wspólny plan rozwoju obrony przeciwrakietowej i rakietowej.

Modernizacja obrony powietrznej to jeden z priorytetów wieloletniego planu rozwoju sił zbrojnych.  System ma być mobilny i umożliwić obronę wybranych obszarów - ważnych obiektów, zgrupowań wojsk i kontyngentów za granicą. Wisła - system średniego zasięgu zdolny zwalczać rakiety balistyczne - to jedna z części planowanego systemu obrony powietrznej kraju.

                                                                                                                                    Źródło: onet.pl



MON zebrał opinie od stowarzyszeń skupiających byłych wojskowych i przygotowuje zmiany w ustawie o weteranach.
 
Resort obrony narodowej pracuje nad nowelizacją ustawy o żołnierzach, którzy w przeszłości uczestniczyli w misjach zagranicznych. Na razie nie wiadomo jednak, jaki będzie ostateczny kształt noweli oraz kiedy projekt trafi do parlamentu.
MON informuje, że obecnie znajduje się on w uzgodnieniach wewnątrzresortowych. Niebawem ma trafić do konsultacji społecznych. „Trwają intensywne prace nad przedłożeniem ostatecznego kształtu projektu ustawy i zakresu proponowanych zmian" – dodają urzędnicy resortu.
Z informacji wynika, że jest mało prawdopodobne, aby do końca miesiąca został on skierowany na posiedzenie rządu. A taką możliwość sugerował w czasie spotkania z weteranami Antoni Macierewicz.
Z propozycji zebranych przez resort obrony od największych stowarzyszeń skupiających byłych żołnierzy wynika, że postulują oni m.in. objęcie ustawą wszystkich byłych wojskowych, w tym członków komisji międzynarodowych, a także złagodzenie kryteriów pozwalających na otrzymanie statusu weterana poszkodowanego. Zwracają uwagę na umożliwienie im dostępu do lekarza poza kolejnością, a także korzystania raz w roku z bezpłatnych turnusów rehabilitacyjnych razem z rodzinami. Chcą też ułatwień w korzystaniu z wojskowych obiektów sportowych, np. siłowni, boisk czy basenów.
Z kolei minister Macierewicz w trakcie spotkania z weteranami zapowiedział zwiększenie wydatków na leki dla nich. – Ta ustawa w większym stopniu pokryje niezbędne wydatki, zarówno ich, jak i rodzin czy opiekunów, którzy ich wspierają – dodał minister.
Z informacji wynika, że szczególną opieką mogą być otoczeni wojskowi z misji w Iraku i Afganistanie. Minister Macierewicz zapowiedział też, że resort obrony w większym stopniu otworzy się na weteranów.
W praktyce oznacza to, że znajdą oni pracę w instytucjach wojskowych, w tym w nowo tworzonych Wojskach Obrony Terytorialnej. Z informacji, które otrzymaliśmy od ppłk. Marka Pietrzaka z dowództwa WOT, wynika, że 10 proc. żołnierzy zawodowych tej formacji ma status weterana.
Przez misje zagraniczne od 1953 r. przewinęło się 112 tys. żołnierzy. Tylko w Afganistanie służyło 28 tys. W Afganistanie zginęło 43 żołnierzy i dwóch cywilów, a rannych zostało 361 wojskowych.
No sam nie wiem, Organizacja Mazowiecka nie brała w tym udziału………, a szkoda.

 

Materiał na podstawie rp.pl



Wiceszef MON: Dowództwo Generalne zostanie rozwiązane

Bartłomiej Grabski potwierdził, że Dowództwo Generalne zostanie rozwiązane. - To czwarte święto Dowództwa Generalnego. W tym momencie niestety trzeba powiedzieć to, co nastąpi - czyli nastąpi rozformowanie Dowództwa Generalnego - oświadczył wiceszef MON. I stwierdził, że obnażona została "nieskończoność oraz dysfunkcjonalność obecnego systemu kierowania i dowodzenia".

- To my jesteśmy spadkobiercami dowództw Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. To zaszczyt i obowiązek – wskazał Mika na obchodach święta Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, utworzonego z początkiem 2014 r. Przypomniał, że DGRSZ podlega zdecydowana większość sił zbrojnych w czasie pokoju, a dowództwo odpowiada za ich przygotowanie. - Jak wywiązujemy się z tego obowiązku, niech świadczą efekty ćwiczeń, których intensywność w ostatnich latach jest ogromna - dodał

- Obecna trudna sytuacja bezpieczeństwa w Europie i na świecie wymaga posiadania nowoczesnych sił zbrojnych o dużym potencjale bojowym, dobrze przygotowanych i wyszkolonych – powiedział Mika. Dziękował podwładnym, a także szefowi resortu Antoniemu Macierewiczowi. - Żołnierz lubi być dobrze dowodzony – powiedział.

- To czwarte święto Dowództwa Generalnego. W tym momencie niestety trzeba powiedzieć to, co nastąpi - czyli nastąpi rozformowanie Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych w perspektywie czasu, ale patrząc na wasze twarze dzisiaj, wierzę, że będziecie tworzyć nową strukturę kierowania i dowodzenia – powiedział wiceminister obrony Bartłomiej Grabski. - Wasze doświadczenie, wykształcenie i zaangażowanie zostaną w pełni wykorzystane – zapewnił.

- Poprzedni system kierowania i dowodzenia, który jeszcze obowiązuje, a o którym już należy mówić w czasie przeszłym, spowodował zachwianie odpowiedzialności, zakresu kompetencji i szeregu tych elementów, które powinny być w dobrym systemie kierowania i dowodzenia – ocenił Grabski.

Zródło: wiadomości.onet.pl


Minister Macierewicz tłumaczy, że Elbląg ma stracić dywizję, bo stanie się ważny na mapie świata
Po 68 latach Elbląg najprawdopodobniej straci dowództwo 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz potwierdził plany przeniesienia sztabu. Władze Elbląga nie mają jednak zamiaru szybko się poddać. Na dziś zwołano kolejną nadzwyczajną sesję w tej sprawie. Tymczasem poseł PiS Jerzy Wilk ostrzega, że Elbląg może przez całe zamieszanie stracić dowództwo jednostki NATO.
O planach resortu obrony narodowej zmierzających do przeniesienia dowództwa 16. PDZ z Elbląga do innej miejscowości mówi się w kuluarach od kilkunastu dni. Od razu interweniować postanowiły władze Elbląga. Prezydent miasta Witold Wróblewski w tej sprawie spotkał się między innymi z dowódcą 16. PDZ generałem Markiem Sokołowskim, wystąpił z wnioskiem o zwołanie sesji nadzwyczajnej oraz wysłał pisma do prezydenta Andrzeja Dudy, Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza oraz Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generała Leszka Surawskiego.
W Elblągu nie ma zgody na zabranie sztabu
Swój sprzeciw wobec przeniesienia dowództwa w inne miejsce głośno wyrażali także posłowie z regionu warmińsko-mazurskiego. Szef regionalnej Platformy Obywatelskiej Jacek Protas ostrzegał, że ta "pochopna decyzja przyniesie negatywne skutki, zarówno w zakresie bezpieczeństwa regionu, jak też trwałe straty społeczne i ekonomiczne dla miasta".
W podobnym tonie wypowiadała się inna posłanka PO Elżbieta Gelert, która ministra Macierewicza pytała o to, czym podyktowana jest decyzja o tzw. dyslokacji sztabu oraz zaznaczała, że przeniesienie go do innego miasta oznaczałaby wielką stratę dla Elbląga.
Decyzja już zapadła?
Z ostatnich wypowiedzi ministra MON Antoniego Macierewicza wynika jednak, że decyzje już zapadły. Podczas targów obronnych Pro Defense w Ostródzie szef MON poinformował o planowanych zmianach.
- Już od 3 lipca w Elblągu będzie stacjonowała jedna z najważniejszych jednostek w całym NATO, na całym świecie, czyli międzynarodowe dowództwo dywizyjne, koordynujące działania wszystkich bojowych grup brygadowych na całej flance północno-wschodniej, od Estonii, przez Łotwę, Litwę, Polskę, a później także kraje bardziej na południe - mówił Macierewicz w programie "Opinie" na antenie TVP Olsztyn.
Jak podkreślił, ćwiczenia tych brygad będą koordynowane z Elbląga, z nowego międzynarodowego dowództwa dywizyjnego na mapie świata. - Elbląg staje się jednym z najważniejszych punktów, najważniejszych miast na mapie świata – twierdzi Antoni Macierewicz. - I oczywiście w związku z tym przenosimy dowództwo dywizji 16. PDZ do innego miejsca, ale mogę państwa zapewnić, nie zdradzając szczegółów, że ta dywizja nadal pozostanie na flance wschodniej. Także będziecie mieli bardzo blisko, nie stracicie kontaktu.
Nieoficjalnie mówi się jednak, że nową lokalizacją sztabu 16. PDZ mają być Białobrzegi pod Warszawą.
Elbląg walczy do końca
Władze Elbląga nie mają zamiaru bez walki oddać dowództwa innemu miastu. Dziś rozpocznie się kolejna nadzwyczajna sesja w tej sprawie. Jest już także gotowy projekt uchwały, w którym elbląski samorząd zwraca się do szefa MON z prośbą o rewizję planów związanych z przeniesieniem sztabu 16. PDZ.
"Od wielu lat w czterech szkołach zawodowych funkcjonują klasy wojskowe, policyjne, straży granicznej i straży pożarnej. Młodzież przy bardzo dobrej współpracy z 16. PDZ szkoli się na poligonach i dodatkowych zajęciach. Tak przygotowani młodzi ludzie mogą zasilić Wojskową Obronę Terytorialną - formację, którą tworzy Pan Minister"- czytamy w projekcie.
Walkę o pozostawienie sztabu dywizji w Elblągu zapowiedział także poseł Kukiz'15 Andrzej Kobylarz, który nie może pogodzić się z decyzją resortu MON. - Szkoda, że wyprowadza się z Elbląga tę jednostkę, bowiem od lat związana jest z naszym miastem i pełni ważną rolę nie tylko ze względów obronnych, ale i społecznych - komentuje poseł Kobylarz. - Jej obecność to również tak cenne w naszym regionie etaty.
Parlamentarzysta Kukiz'15 obiecał dalsze działania, które mogłyby przyczynić się do zmiany decyzji resortu obrony. O sprawie poinformował już posłów swojego klubu, którzy zasiadają w Komisji Obrony Narodowej: Marka Jakubiaka, Pawła Szramkę oraz Bartosza Jóźwiaka.
Elbląg straci jednostkę NATO?
Inaczej na sprawę patrzy poseł PiS Jerzy Wilk, który rozesłał dziś do mediów swoje stanowisko w sprawie dyslokacji sztabu. "Protest naszych polityków i władzy samorządowej przeciwko przeniesieniu Dowództwa 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej może zostać odczytany przez dowództwo NATO jako protest lokalnej społeczności przeciwko umiejscowieniu w Elblągu Dowództwa Dywizji Wielonarodowej Północ Wschód. Wojska NATO nie są siłą okupacyjną i nie stacjonują w miejscach, gdzie mogą stać się zarzewiem lokalnych konfliktów" – ostrzegł .
Wyraził też obawę, że eskalacja niezadowolenia z decyzji o wycofaniu z Elbląga dowództwa dywizji może zaowocować zmianą decyzji, ale nie o tej dywizji, tylko o wojskach NATO. Ponieważ te ostatnie uważa on za ważniejsze, stanowczo stwierdził, że nie dołączy do protestu samorządowców i polityków PO oraz Kukiz'15. Zadeklarował jednak, że dołoży wszelkich starań, by jednoznacznie wyjaśnić kulisy tej decyzji. Sam jest za pozostawieniem Dowództwa 16. PDZ w Elblągu, ale tylko gdy będzie to możliwe bez konieczności zmiany lokacji Dowództwa Dywizji Wielonarodowej Północ Wschód.

 

Źródło: onet.pl


Celnicy wywalczyli prawo do emerytur mundurowych.

Nowelę, która teraz trafi do prezydenta, poparło w głosowaniu 57 senatorów, 28 było przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Zmiany przygotował Komitet Inicjatywy Ustawodawczej utworzony przez Związek Zawodowy Celnicy PL, który zebrał pod propozycją prawie 200 tys. podpisów. Jak mówił przedstawiciel Komitetu Sławomir Siwy, ta ustawa to pierwszy krok ku "pełnej profesjonalizacji służby celnej i zwiększenia bezpieczeństwa obywateli".

W marcu 2015 r. Trybunał Konstytucyjny za dyskryminujące uznał zróżnicowanie sytuacji prawnej funkcjonariuszy Służby Celnej względem innych służb mundurowych. TK wskazał, że celnicy mają węższe uprawnienia emerytalne niż pogranicznicy mimo wielu cech wspólnych tych służb. Chodzi m.in. o pełną dyspozycyjność oraz wykonywanie zadań w nielimitowanym czasie pracy i w trudnych warunkach. Obecnie celnicy są objęci powszechnym systemem i nabywają uprawnienia emerytalne w wieku 67 lat (od października będzie to 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn).

Sejm zaproponował, aby - co do zasady - emerytura przysługiwała celnikom, którzy skończyli 55 lat i mają co najmniej 15 lat służby (w tym co najmniej 5 lat w związku z wykonywaniem zadań policyjnych łączących się ze zwalczaniem przestępczości) lub skończyli 55 lat i mają co najmniej 25 lat służby.

Obecnie prawo do emerytur mundurowych przysługuje żołnierzom zawodowym oraz funkcjonariuszom 10 formacji mundurowych - policji, ABW, AW, SKW, SWW, CBA, SG, BOR, PSP i SW.

Emerytury mundurowe stanowią odrębny system, tzw. zaopatrzeniowy, i są wypłacane z budżetu państwa. Wysokość świadczenia jest obliczana na podstawie średniej pensji z 10 wybranych kolejnych lat służby oraz dodatków i nagród rocznych. Po 25 latach służby emerytura wynosi 60 proc. podstawy jej wymiaru i za każdy rok rośnie o 3 proc. Maksymalna emerytura może wynieść 75 proc. pensji.

Od 1 marca 2017 r. na podstawie specjalnej ustawy działa Krajowa Administracja Skarbowa. Powstała w wyniku konsolidacji Służby Celnej, administracji podatkowej i kontroli skarbowej. KAS ma być wyspecjalizowaną administracją rządową, wypełniającą zadania z zakresu realizacji dochodów podatkowych, należności celnych, opłat oraz niepodatkowych należności budżetowych.

W 2016 roku średnie miesięczne wynagrodzenie w Służbie Celnej, która zatrudniała ponad 14 tys. osób, wynosiło ok. 3500 zł netto.

                                                                                                                 źródło: interia.pl

Proszę pilnie obserwować scenę polityczną i nie dać się wymanewrować.




Biskup odmówił Macierewiczowi smoleńskich mszy. MON rozważa odwet?

Biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek odmówił szefowi MON Antoniemu Macierewiczowi odprawiania comiesięcznych mszy smoleńskich. Z nieoficjalnych informacji wynika, że postawa może przynieść konsekwencje. Resort ma planować redukcję etatów w Ordynariacie Polowym.

Obecnie msze w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej odbywają się 10 każdego miesiąca w warszawskiej archikatedrze pw. Męczeństwa św. Jana. Z ustaleń "Newsweeka" wynika, że szef MON chciał, by nabożeństwa odprawiano w warszawskiej katedrze polowej i by celebrował je właśnie biskup Józef Guzdek.

- Macierewicz dwukrotnie zwracał się w tej sprawie do biskupa. Przy obu podejściach spotkał się z odmową - twierdzi anonimowy rozmówca tygodnika z "kręgów kościelnych". Dodaje, że "zwracanie się przez Macierewicza akurat do tego hierarchy o odprawianie mszy miesięcznicowych było z góry skazane na niepowodzenie". Dlaczego? - Mówiąc oględnie, Guzdek nigdy nie przejawiał chęci dołączenia do grona kapłanów smoleńskich - podkreśla informator tygodnika.

"Newsweek" twierdzi, że w Ordynariacie Polowym "panuje przekonanie, że odmowa biskupa Guzdka może mieć swoje konsekwencje". - O budżecie ordynariatu decyduje ministerstwo, duchowni mają tu stopnie wojskowe i są zatrudnieni na wojskowych etatach. A od jakiegoś czasu dostajemy z resortu sygnały, że w najbliższym czasie może dojść do cięć - powiedział tygodnikowi jeden z rozmówców.

Czy MON rzeczywiście planuje redukcję etatów w Ordynariacie Polowym? Zapytaliśmy w resorcie, czekamy na odpowiedź.

Chciał dodatkowych mszy?

Nie wiadomo, czy Macierewicz chciał, by msze w katedrze polowej zastąpiły dzisiejsze nabożeństwa, czy myślał o odprawianiu dodatkowych mszy miesięcznicowych. - Ale pewne jest, że podczas mszy w katedrze polowej wojsko miałoby wpływ na sztafaż. Mogłoby zadbać o odpowiednią oprawę, ściągnąć kompanię honorową - wyjaśnia "Newsweekowi" jeden z księży.

Źródło: wiadomości.pl



"Brak kompetencji jest znakiem firmowym ekipy, która przejęła
MON"

"Bylejakość sięga najwyższych stanowisk. Kurs generalski można zrobić zaocznie" - mówi gen. Mieczysław Cieniuch w rozmowie z "Rz". B. szef Sztabu Generalnego alarmuje, że odpowiedzią Polski na rosnące zagrożenie jest "obniżenie potencjału obronnego".

Mieczysław Cieniuch był żołnierzem przez ponad 40 lat. Szefem Sztabu Generalnego został w 2010 roku, po katastrofie smoleńskiej. Z armii odszedł trzy lata później.

Generał nie kryje zaniepokojenia tym, co dzieje się w wojsku za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości.

"Kadra jest pod silną presją polityczną. Odbywa się niezrozumiała czystka wśród najlepszych oficerów. Proces modernizacji  jest właściwie zatrzymany. Osłabia się potencjał  wojsk operacyjnych, kosztem których budowana jest Obrona Terytorialna" - ocenia w rozmowie z Juliuszem Ćwieluchem, w najnowszym numerze tygodnika "Polityka".

Zdaniem gen. Cieniucha, za plus można byłoby uznać podwyżki dla wojska. Ale także w tej sprawie są wątpliwości. Bo jak tłumaczy były wojskowy, już teraz ponad połowę budżetu MON wydaje się na wynagrodzenia i emerytury.

"Jeśli dodatkowo zwiększamy armię, to te kwoty również wzrosną. Co negatywnie odbije się na budżecie na modernizację" - przekonuje Mieczysław Cieniuch.

czytaj dalej>>>>

 




Roman Polko: Szef MON nie powinien kompromitować Polski

- Twierdzenie, że każdy, kto wstąpił do wojska przed przełomem, jest sowieckim żołnierzem, to nieuczciwość – twierdzi były dowódca GROM Roman Polko

Rzeczpospolita: Czy Konstytucja RP jest nieprecyzyjna w zakresie podziału uprawnień między zwierzchnika Sił Zbrojnych i szefa MON?

gen. Roman Polko: Konstytucja w wielu miejscach zderza kompetencje prezydenta i premiera. Wojsko nie jest tu niestety wyjątkiem. Prezydent i premier muszą się porozumieć chociażby w takich kwestiach, jak nominacje generalskie i wyznaczenie dowódców rodzajów wojsk. Reforma systemu dowodzenia wprowadzona przez ministra Tomasza Siemoniaka, ale napisana przez szefa BBN gen. Stanisława Kozieja, tak naprawdę naruszyła ustawę zasadniczą, likwidując rodzaje wojsk, a w ich miejsce powołując byty koordynujące (Dowództwo Generalne). Jak to się ma do zapisu z konstytucji, że prezydent mianuje dowódców rodzajów wojsk, którzy po reformie stali się zaledwie inspektorami?

Premier Beata Szydło w pełni popiera działania ministra Antoniego Macierewicza, prezydent Andrzej Duda również już nie wyraża zaniepokojenia obecną sytuacją w armii.

Trzeba patrzeć na fakty, a nie wypowiedzi polityków, którzy martwią się tylko o wzrost słupków sondażowych.

czytaj dalej >>>>>

 



MON: Śmigłowce nie są najważniejsze. Wojsko oburzone

Przedstawiciele resortu obrony od kilku miesięcy dawali do zrozumienia, że zakupy śmigłowców dla polskiej armii nie są już najpilniejszą potrzebą operacyjną. Teraz to już stanowisko oficjalne. W odpowiedzi MON na interpelację Wojciecha Króla, posła PO, czytamy: "Wśród zdefiniowanych priorytetów śmigłowce nie występują".

Wojsko bez śmigłowców, to jak husaria bez koni – mówi jeden z oficerów. Zwraca też uwagę, że wojsko pilnie potrzebuje nowych maszyn, ponieważ te, którymi dziś dysponuje, są stare, wysłużone i zupełnie nieprzystające do potrzeb. Dotyczy to w zasadzie wszystkich posiadanych rodzajów śmigłowców, zarówno wielozadaniowych i transportowych (Mi-2, Mi-8, Mi- 17), uderzeniowych (Mi-24), jak i maszyn Marynarki Wojennej (Mi-14, SH-2G, W-3RM).

Co ciekawe, w oficjalnych założeniach i dokumentach, śmigłowce nadal stanowią priorytet. Powód? Nie została zmieniona uchwała prezesa rady ministrów z 23 czerwca 2014 roku. Na jej podstawie zapewnia się finansowanie ważnych dla armii zakupów sprzętu.

Jednym z takich priorytetów są właśnie śmigłowce. Zmiana nastąpiła zaś w innym dokumencie, w Planie Modernizacji Technicznej (PMT). Ten zaś przygotowuje MON. Obecne kierownictwo, jak mówią nasi rozmówcy z kręgów wojskowych, odstąpiło od pomysłu zakupu 50-70 śmigłowców dla wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych. Uchwała rządowa sobie, PMT MON-u sobie. To pokazuje brak spójności polityki resortu obrony z tym, co robi rząd – mówi jeden z naszych rozmówców.

Na razie zaplanowano zakup tylko 8 maszyn dla Wojsk Specjalnych i 4 dla Marynarki Wojennej z opcją dokupienia 4 sztuk w dalszej kolejności. Obecnie toczą się w tej sprawie dwa odrębne postępowania przetargowe w Inspektoracie Uzbrojenia.

Źródło: onet.pl



Prezydent RP podjął decyzję. Tam wyślemy żołnierzy

W Monitorze Polskim ukazały dwa postanowienia Prezydenta RP o użyciu Polskich Kontyngentów Wojskowych w ramach wysuniętej obecności NATO - w Rumunii i państwach bałtyckich, głównie na Łotwie. Liczebność pierwszego kontyngentu to 250 żołnierzy, drugiego - 200.

Oba dokumenty mają związek z postanowieniami szczytu NATO w Warszawie z lipca 2016 r. o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu. Kroki podjęte przez NATO w Polsce i państwach bałtyckich noszą nazwę "wzmocnionej wysuniętej obecności" wojskowej (ang. enhanced Forward Presence), a na południu - "dostosowanej wysuniętej obecności" (ang. tailored Forward Presence). Do Polski, Estonii, Litwy i Łotwy przybyły wielonarodowe batalionowe grupy bojowe NATO, natomiast w Rumunii powstaje wielonarodowa brygada.


Czytaj dalej >>>>>>


"Gazeta Wyborcza" ujawnia szczegóły "Decyzji nr 2" dotyczącej Wojsk Obrony Terytorialnej

Antoni Macierewicz wydał specjalną "Decyzję nr 2", która dotyczy "zmian organizacyjnych na potrzeby formowania Wojsk Obrony Terytorialnej". W armii panuje przekonanie, że Macierewicz chce stworzyć własną kadrę oficerską z oficerami po przyspieszonych kursach - czytamy w  "Gazecie Wyborczej".

Z decyzji wynika, że Obrona Terytorialna ma być priorytetem w armii - twierdzi "Wyborcza". W dokumencie minister zobowiązuje szefa sztabu generalnego do reorganizacji WKU na potrzeby WOT. Z kolei rektorzy wyższych uczelni wojskowych mają za zadanie przedstawić koncepcję kursów doskonalących dla oficerów-kandydatów do WOT.

Do Wojsk Obrony Terytorialnej trafiło również 200 podoficerów, głównie z sił specjalnych, którzy od tego miesiąca mają przechodzić kursy doszkalające. Z "Decyzji nr 2" wynika, że kandydaci do WOT mają mieć ułatwione przejście badań kwalifikujących oraz ścieżkę awansu oficerskiego.

Budzi to obawy w armii zawodowej. Według "Wyborczej" w armii panuje przekonanie, że Macierewicz chce stworzyć własną kadrę oficerską w oparciu o WOT, a następnie przenieść ją w struktury armii zawodowej.

Byli wojskowi zwracają też uwagę, że terminy wyznaczone w "Decyzji nr 2" na przystosowanie struktur armii do WOT są bardzo krótkie, sięgające maksymalnie 2 miesięcy.

 

Źródło: wp.pl


"Nikomu tam nie byliśmy potrzebni". Kombatanci po uroczystościach z udziałem prezydenta RP

Zostaliśmy potraktowani przedmiotowo, byliśmy tylko dekoracją - żalą się w rozmowie ze szczecińską "Wyborczą" kombatanci, którzy wzięli udział w obchodach 72. rocznicy forsowania Odry.

Chodzi o sobotnie uroczystości m.in. z udziałem prezydenta Andrzeja DUDY . Dla kombatantów to był wyjątkowo ważny moment - prezydent RP po raz pierwszy w historii uczestniczył w wydarzeniach związanych z forsowaniem Odry w trakcie II wojny światowej.

Kilka dni po obchodach, ze szczecińską wyborczą skontaktował 92-letni płk Jan Szyszkowski, który w 1945 roku był dowódcą plutonu. Jak mówi, podczas uroczystości na jednym z wojskowych cmentarzy nie pozwolono mu zabrać głosu.

Czekałem na swoją kolej, takie były ustalenia z pracownikiem od pana wojewody, że zostanę wyczytany. Niestety, moja kolej nie nastąpiła. Mam teraz takie odczucie, że nikomu tam nie byliśmy potrzebni

- relacjonuje płk Szyszkowski. Inni kombatanci podkreślają, że czasu na ich wystąpienie zabrakło, podczas gdy dla polityków - nie. I dodają, że to nie jedyne nieprzyjemności, jakie spotkały ich w związku z minionymi obchodami.

Czytaj więcej na Szczecin.wyborcza.pl

Źródło: gazeta.pl




Polska okiem dziennikarzy zagranicznych

Wedle sondaży minister Antoni Macierewicz jest najbardziej nielubianym politykiem rządu – pisze jeden z portali zagranicznych. Zdaniem autora artykułu odejścia wysokich oficerów szkodzą wiarygodności i wizerunkowi armii.

Korespondent Florian K przypomina, że w ciągu ostatniego półtora roku odeszło z polskiego wojska około 30 generałów i 250 żołnierzy w randze pułkowników. Wysocy rangą oficerowie najczęściej podają powody osobiste, jednak zdaniem generała w stanie spoczynku Waldemara Skrzypczaka, często jest to zwykły pretekst.
            Florian K. cytuje Skrzypczaka: „Wiemy, co w tej chwili dzieje się w armii. Panuje tam atmosfera nagonki na osoby myślące inaczej niż rząd". Generał stwierdza, że takie osoby są zastępowane przez ludzi o „raczej giętkich kręgosłupach".

Podważona wiarygodność Polski

Generał Skrzypczak mówi o czystkach, które przypominają działania prezydenta Erdogana w Turcji. Jego zdaniem ani rząd, ani prezydent, jako zwierzchnik polskiej armii, nie dążą do współpracy z doświadczonymi generałami, co jego zdaniem nie pozostanie bez konsekwencji dla pozycji Polski w NATO: „Dowództwo NATO zachowuje się poprawnie, nie chce się mieszać. Jednak Amerykanie, Brytyjczycy i Francuzi dokładnie obserwują sytuację. Widzą, że najbardziej doświadczeni - ci którzy służyli w Iraku czy Afganistanie - odchodzą, a na ich miejsce przychodzą żołnierze o znacznie mniejszym doświadczeniu. Pytanie, czy nadal pozostaniemy dla NATO wiarygodni"

Minister widzi agentów w wojsku

Jednak sam minister obrony widzi zupełnie inne źródła masowych odejść z armii, podkreśla autor. Zdaniem Macierewicza wojskowi odchodzą z powodu swojej przeszłości. Gdy obejmował ministerstwo, zwrócił uwagę na ponad 700 oświadczeń lustracyjnych swoich podwładnych, które nie zostały zwrócone do IPN, z czego "należało wyciągnąć konsekwencje". "Z tego powodu „w ubiegłym roku odeszło więcej, lecz niewiele więcej pułkowników niż w roku 2015" – to słowa ministra cytowane przez portal.
             Opozycja uważa te wypowiedzi za skandaliczne. Zdaniem Krzysztofa Boruca - eksperta obronności z Collegium Civitas - ustawia to oficerów w jednej linii z agentami, przez co żołnierze czują się oszukani przez państwo, któremu służyli dziesiątki lat. Zdaniem Boruca, Macierewicz pomaga w ten sposób zagranicznym służbom tajnym, które interesują się każdym oficerem żegnającym się z polską armią ze względu na posiadane przez niego informacje. Boruc podkreśla, że w Polsce szczególnie aktywny jest rosyjski wywiad wojskowy.

Przecieki informacji z wojska

 Zdaniem Boruca zdarzały się już przecieki informacji do rosyjskich i chińskich służb, co sprawia, że „odkąd rządzi PiS, Polska dostaje od partnerów o wiele mniej informacji, w tym tych ze zwiadów wojskowych, z obszaru taktyki i strategii. Polska stała się mniej wiarygodnym krajem."
              Dziennikarz zauważa, że opór wobec poczynań Macierewicza rodzi się już nawet w obozie władzy. Jako przykład portal podaje list, który prezydent Andrzej Duda wystosował do szefa resortu obrony, żądając informacji o sytuacji w wojsku.

Źródło rp.pl




PRAWDA CZY FAŁSZ ? 

RMF FM: Macierewicz wyprowadza Polskę z Eurokorpusu

Szef MON Antoni Macierewicz wyprowadza Polskę z Eurokorpusu - podaje RMF FM, powołując się na informacje, zdobyte przez Katarzynę Szymańską-Borginon w Brukseli. Radio potwierdziło te informacje w kilku źródłach.

Eurokorpus to międzynarodowa struktura wojskowa stworzona w 1992 roku. Może kierować siłami liczącymi do 65 000 żołnierzy i wykonywać operacje na potrzeby Unii Europejskiej i NATO. W tym roku mieliśmy być krajem ramowym, czyli pełnym członkiem.

W 2019 roku planowano nawet, że Polska obejmie rotacyjnie dowództwo całego Eurokorpusu, mieliśmy na równi z Francją, Niemcami, Belgią czy Hiszpanią uczestniczyć w decyzjach i planowaniu. To wszystko zostało zerwane.

Jak powiedział dziennikarce RMF FM unijny dyplomata zajmujący się sprawami obronności, "minister Macierewicz oficjalnie poinformował swoich kolegów o wycofaniu się z Eurokorpusu". Około 120 polskich oficerów będzie musiało stopniowo opuścić Eurokorpus.

Dlaczego MON wycofuje Polskę? Jak tłumaczą nieoficjalnie polscy rozmówcy dziennikarki RMF FM, zmniejszamy swoje zaangażowanie w tej organizacji, bo zwiększamy je na flance wschodniej NATO. Jak usłyszała korespondentka: budujemy dodatkowe dowództwa w związku właśnie z flanką wschodnią.

W krajach tworzących Eurokorpus decyzja ministra Antoniego Macierewicza została odebrana jako policzek, ponieważ Polska sama chciała uczestniczyć w Eurokorpusie i została do niego zaproszona.

Dziennikarka RMF FM usłyszała, że opuszczenie Eurokorpusu stawia pod znakiem zapytanie wiarygodność polskich zobowiązań, a także budzi wątpliwości co do szczerych chęci Polski w budowaniu europejskiej obrony.

Taka rezygnacja jest czymś dziwnym i zaskakującym - powiedział dyplomata dużego unijnego kraju.

Eurokorpus jest symbolem europejskich ambicji tworzenia wspólnej obrony. Dlatego polskie "nie" tak zabolało Francję i Niemcy. - Zazwyczaj takie sprawy się przeciąga, bez tak jednoznacznych komunikatów - mówi jeden z rozmówców w Brukseli.

Źródło wp.pl




Gen. Marek Mecherzyński odchodzi z armii
 
Generał dywizji Marek Mecherzyński z końcem kwietnia zakończy karierę wojskową. To kolejny wysoki stopniem i doświadczony oficer, który opuszcza WP.
Jak informuje RMF FM, generał dywizji Marek Mecherzyński złożył wypowiedzenie stosunku służbowego w październiku ubiegłego roku, wojskową karierę zakończy 30 kwietnia.
Generał Mecherzyński był m.in. byłym zastępcą dowódcy wojsk lądowych i dowódcą pierwszej zmiany kontyngentu w Afganistanie. Wykształcenie zdobywał na uczelniach polskich, brytyjskich i włoskich.
Jak pisze RMF FM, mimo swoich kompetencji gen. Mecherzyński nie cieszył się zaufaniem szefa MON, który nie zgodził się, by generał objął dowództwo Wielonarodowego Korpusu w Szczecinie.
Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że odejście gen. Mecherzyńskiego było planowane.
Źródło rp.pl

 



CZYSTKA NA UCZELNIACH

 

Akademia Marynarki Wojennej nie jest jedyną uczelnią wojskową, która pozbywa się doświadczonych oficerów praktyków, którzy po odejściu na emeryturę pracowali jako profesorowie wizytujący.
Na pierwszy ogień poszła Akademia Obrony Narodowej. Jeszcze przed przemianowaniem jej w ubiegłym roku na Akademię Sztuki Wojennej, polecono władzom uczelni zwolnienie generałów, którzy tam wykładali. Wypowiedzenie honorowo złożył wówczas pełniący obowiązki rektora – komendanta uczelni pułkownik Dariusz Kozerawski.
Kozerawski jest profesorem belwederskim, cenionym na świecie autorytetem z dziedziny ....

czytaj dalej>>>>>


Co z emeryturami wojskowych?

MON na swoich stronach uspokaja. Nie są prowadzone prace nad zmianą systemu emerytalnego żołnierzy zawodowych ani zasad odejścia ze służby.

Opublikowany przez MON komunikat w tej sprawie został podpisany przez kmdr. Wiesława Banaszewskiego, który jest przewodniczącym Konwentu Dziekanów Korpusu Oficerów Zawodowych, czyli jednego z organów przedstawicielskich żołnierzy zawodowych.

"Na prośbę i z upoważnienia ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza informuję, że nie są prowadzone żadne prace nad zmianą systemu emerytalnego żołnierzy zawodowych, jak też zasad odejścia z zawodowej służby wojskowej. Nie planuje się również podjęcia takich prac" - napisał Banaszewski.

MON poinformowało w poniedziałek PAP, że "komunikat jest reakcją na pogłoski, które w ostatnim czasie pojawiły się w środowisku żołnierzy zawodowych, iż planowane są zmiany w systemie emerytalnym żołnierzy". "Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz wybrał tę formę przekazu, aby zdementować nieprawdziwe informacje i w transparentny sposób wyjaśnić wątpliwości dotyczące systemu emerytalnego żołnierzy" - napisał Oddział Mediów Centrum Operacyjnego MON.

Żołnierze (a także funkcjonariusze służb mundurowych i specjalnych), którzy wstąpili do służby od 2013 roku, nabędą uprawnienia emerytalne po 55. roku życia i 25 latach służby. Ci, którzy mundur założyli wcześniej, prawo do emerytury nabywają po 15 latach służby, niezależnie od wieku.

                                                                                                                      płk Andrzej Sawicki




Informacja MON nt. zmian organizacyjno-kadrowych

 W związku z dzisiejszym posiedzeniem Sejmowej Komisji Obrony Narodowej informujemy, że w 2016 roku przeprowadzone zostały następujące zmiany organizacyjne i kadrowe:

1.       Nastąpił wzrost liczby żołnierzy z 96 000 w roku 2015 do 106 000 w roku 2017.

2.  Powstrzymano falę odejść z armii oficerów i szeregowych. Poprzednie kierownictwo MON prowadziło politykę zmniejszania liczebności polskiej armii. O ile w roku 2015 odeszło o 528  więcej żołnierzy niż planowano (planowano 4 000, odeszło 4528), to w roku 2016 odeszło o 656 mniej niż było zaplanowane (zakładano odejście 5500, a odeszło 4844).

3.   Wzrosła liczba oficerów kształconych na wyższych uczelniach, 490 w roku 2015 do 906 w roku 2017.

4.   Awansowano ponad 27 000 szeregowych, podoficerów i oficerów w tym 25 generałów.

Równocześnie minister obrony narodowej Antoni Macierewicz przeprowadził szeroką wymianę kadr na najwyższych stanowiskach w jednostkach operacyjnych, każdorazowo zastępując oficerów dobranych przez Platformę Obywatelską oficerami o dużym doświadczeniu bojowym w Iraku i Afganistanie i przeszkolonych we współpracy z wojskami NATO.

W Sztabie Generalnym zmiany objęły 90% stanowisk dowódczych, a w Dowództwie Generalnym 82%. Powołano nowego szefa Sztabu Generalnego WP gen. broni L. Surawskiego, dowódcę generalnego gen. dyw. J. Mikę,  dowódcę operacyjnego gen. dyw. S. Wojciechowskiego oraz dowódcę Wojsk Obrony Terytorialnej gen. bryg. W. Kukułę.

źródło: mon.gov.pl
Katarzyna Jakubowska
Oddział Mediów





Na lotnisku wojskowym w Powidzu będą stacjonowały śmigłowce wspierające brygadę pancerną US Army.

 

Mowa o 10. Brygadzie Lotnictwa Bojowego USA, która stanowi powietrzną osłonę dla brygady pancernej rozlokowanej już w okolicach Żagania. Przylot kolejnej grupy wojsk amerykańskich związany jest z wzmocnieniem wschodniej flanki NATO, co zostało ustalone w czasie ubiegłorocznego szczytu sojuszu w Warszawie. To odpowiedź NATO na agresję Rosji na Ukrainie i wzrost agresywnych działań tego kraju w rejonie Morza Bałtyckiego.

Amerykańskie siły wybrały na swoją bazę lotnisko wojskowe w Powidzu (powiat słupecki, ok. 35 km na południowy wschód od Gniezna) nie przez przypadek. Jest to bowiem obecnie jedna z najnowocześniejszych baz lotnictwa transportowego w naszej części Europy.

W lutym rozpocznie się przebazowanie z Fort Drum w stanie Nowy Jork żołnierzy amerykańskich. 
czytaj dalej >>>>



Generał Leszek Surawski nowym Szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
Prezydent RP mianował gen. broni Leszka Surawskiego na stanowisko Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego - poinformowało na swoim profilu na Twitterze Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Surawski pełnił ostatnio funkcję I zastępcy Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.
Gen. Surawski ma 56 lat. W latach 1980-1984 był podchorążym Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych im. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu. W latach 1984-1989 pełnił służbę w 75. Pułku Zmechanizowanym w Bartoszycach na stanowisku dowódcy plutonu, a następnie dowódcy kompanii i dowódcy batalionu. 
W 1989 roku rozpoczął studia w Akademii Sztabu Generalnego w Rembertowie, która w następnym roku została przekształcona w Akademię Obrony Narodowej. Studia ukończył w 1992 roku i został przydzielony do Dowództwa 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej im. Tadeusza Kościuszki w Legionowie na stanowisko oficera operacyjnego. Od maja 2002 roku do września 2005 roku był szefem Wydziału Operacyjnego G-3 Dowództwa 16. Dywizji Zmechanizowanej w Elblągu, a następnie pełnił obowiązki zastępcy szefa sztabu Międzynarodowej Dywizji Centrum-Południe w Iraku. Od sierpnia 2008 roku piastował stanowisko dowódcy 20. Brygady Zmechanizowanej im. Hetmana Polnego Litewskiego Wincentego Gosiewskiego w Bartoszycach. 8 listopada 2008 roku prezydent Lech Kaczyński mianował go na stopień generała brygady. Od czerwca 2010 roku do listopada 2011 roku pełnił obowiązki zastępcy szefa Zarządu Planowania Operacyjnego P3 Sztabu Generalnego WP.
Na stopień generała dywizji mianował go w sierpniu 2012 roku prezydent Bronisław Komorowski. Objął wówczas dowodzenie 16. Pomorską Dywizją Zmechanizowaną im. Króla Kazimierza Jagiellończyka w Elblągu. Pełnił tę funkcję do marca 2016 roku, gdy objął stanowisko Inspektora Wojsk Lądowych Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. 
11 sierpnia 2016 prezydent Andrzej Duda mianował go na stopień generała broni. w listopadzie 2016 roku minister Antoni Macierewicz wyznaczył generała Surawskiego na stanowisko I zastępcy Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.
 Źródło:wiadomości wp.pl


Odchodzą czołowi dowódcy, brak nowej struktury dowodzenia.
 
 
We wtorek z armii odchodzi szef Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysław Gocuł. Do żołnierzy napisał list, w którym poinformował, że kończy służbę 31 stycznia. „Wyzwalajcie w sobie entuzjazm do służby dla dobra Polski" – zaapelował.
W niecały rok ze służby odeszło prawie 30 generałów i ponad 250 pułkowników. W tym tygodniu z armią pożegnał się szef sztabu generalnego generał Mieczysław Gocuł. Z mundurem żegnają się także gen. Mirosław Różański - dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych, a także generał Marek Tomaszycki - dowódca operacyjny. Odpowiedzialny za zakupy i modernizację generał Adam Duda - też odchodzi.
źródło: rp.pl



USA może zainwestować u nas kilkaset milionów dolarów. To jedna z korzyści obecności amerykańskich wojsk.
 
Eksperci szacują, że Amerykanie na wzmocnienie potencjału obronnego wschodniej flanki NATO są gotowi przeznaczyć 3,4 mld dolarów. Na inwestycje w Polsce może pójść – prognozują – kilkaset milionów dolarów. Przynajmniej tak obiecała poprzednia amerykańska administracja. Czy program ten będzie kontynuowany przez prezydenta Donalda Trumpa, na razie nie wiadomo.
Pewne jest, że będą realizowane zaplanowane już inwestycje. W kwietniu ruszy modernizacja lotniska wojskowego w Łasku. – Prace związane są z wydłużeniem o 500 .....
 


Dowódca operacyjny gen. dyw. Sławomir Wojciechowski i dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT) gen. bryg. Wiesław Kukuła odebrali we wtorek nominacje z rak prezydenta Andrzeja Dudy. Rozwój wojska jest nie tylko potrzebą chwili, ale zadaniem dziejowym - powiedział prezydent.
 
W trakcie uroczystości nowy szef Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych otrzymał także awans ze stopnia generała brygady na generała dywizji.
"W trudnej sytuacji bezpieczeństwa w Europie i na świecie rozwój polskiego wojska i wzmacnianie jego potencjału jest nie tylko potrzebą chwili, ale zadaniem dziejowym. Wierzę w to, że panowie zrealizujecie to zadanie jak najlepiej" - powiedział do generałów Duda.
 


Polska liczy, że Donald Trump wzmocni Sojusz Północnoatlantycki - mówi podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski
 
Szatkowski stwierdza, że inicjatywy podjęte przez Baracka Obamę mogą być niewystarczające do powstrzymania Rosji i dlatego Polska liczy, że za projektami tymi pójdzie "więcej strategii", tak aby nie były one wyrazem "politycznej symboliki", ale raczej "wojskowej konieczności".
Polski wiceminister obrony narodowej stwierdza np. że stała obecność żołnierzy NATO na terenie Polski, a także Krajów Bałtyckich byłaby korzystniejsza dla bezpieczeństwa, podobnie jak rozmieszczenie większej liczby żołnierzy NATO w tym regionie.
Warszawa byłaby zadowolona z jeszcze większej obecności żołnierzy USA w Polsce - pisze "Foreign Policy" cytując polskiego wiceministra.
Szatkowski mówi też o zwiększaniu konwencjonalnych i nuklearnych sił przez Rosję "na polskich granicach" - wskazując przede wszystkim na obwód kaliningradzki.
Wiceminister podkreśla też, że Trump jest świadom, iż Polska sumiennie wywiązuje się ze zobowiązań wobec Sojusz utrzymując wydatki na obronność na wskazanym przez NATO poziomie.
Źródło rp.pl/służby mundurowe

Gdy słyszę o rewolucji, która może dotknąć tysięcy oficerów, chorążych i podoficerów, także wdów po zmarłych żołnierzach, czuję dyskomfort – pisze wojskowy.
Planowane zmiany w ustawach o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych dotyczące wybranej grupy oficerów, chorążych i podoficerów oraz o powszechnym obowiązku obrony RP, mające umożliwić degradację żołnierzy, w tym nieżyjących, są rażącym odstępstwem od kultury kadrowej sił zbrojnych państw NATO.
Żołnierze „dobrzy" i „źli"

czytaj dalej >>>>>

 



Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zmieni system dowodzenia armią, odziedziczony po środowisku prezydenta Komorowskiego.

Polska armia będzie miała pierwszego oficera. Według informacji jakie uzyskaliśmy ze źródeł zbliżonych do obecnego Dowództwa Generalnego, będzie nim generał  Marek Tomaszycki, były Dowódca Operacyjny.

Należy odnotować, iż jako pierwszy informację podał portal dziennik.pl.  Dziennik ustalił również, że model oparty na równoległym istnieniu Dowództwa Generalnego, Dowództwa Operacyjnego i Sztabu Generalnego przestanie obowiązywać jesienią tego roku.

W nowym rozwiązaniu jako najważniejszy ma być jednoznacznie określony szef sztabu. Do sztabu ma zostać przeniesione także właśnie Dowództwo Generalne RSZ.

żródło: rp.pl /służby mundurowe/


Brygada pancerna USA w Polsce

W najbliższych tygodniach w garnizonach w zachodniej Polsce rozmieszczona zostanie amerykańska brygada pancerna. Sprzęt już 6 stycznia przypłynie do portu w Bremenhaven w Niemczech, a następnie w ciągu kilku dni zostanie przetransportowany do naszego kraju. 

Pierwotnie 3 Brygada, wchodząca w skład 4 Dywizji Piechoty, na co dzień stacjonującej w Forcie Carson w stanie Kolorado, miała przybyć nad Wisłę pod koniec stycznia. Jednak niespodziewanie prezydent Barack Obama przyspieszył jej transfer, najwyraźniej w obawie, że obejmujący 20 stycznia urząd Donald Trump mógłby pokrzyżować te plany. 

czytaj dalej>>>>                                                                                                               07.01.2016


Modernizacja wojska na kolejnym zakręcie

FOT. STEFAN MASZEWSKI/REPORTER

Bez nowoczesnych rakiet jesteśmy kompletnie bezbronni w przypadku ataku z powietrza. Od ich szybkiej dostawy zależy nasze bezpieczeństwo. Tymczasem MON może wybrać producenta, który nie jest w stanie określić, kiedy nam je przekaże - Wymagamy podsystemów, w tym radarów i systemu dowodzenia, które jeszcze nie istnieją - mówi Michał Likowski, ekspert ds. uzbrojenia i szef specjalistycznego magazynu "Raport".

Program „Wisła” ma być odpowiedzią na brak w naszej armii nowoczesnego systemu obrony powietrznej średniego zasięgu. Ma on pozwalać niszczyć samoloty, śmigłowce, ale też i rakiety wroga. Ma być to możliwe w dużej, bezpiecznej odległości dla naszych wojsk i obiektów cywilnych. Przestrzale rakiety, jakimi dysponuje teraz Wojsko Polskie, nie zapewniają takiej ochrony.

Bez wsparcia wojsk NATO jesteśmy więc praktycznie bezbronni przed atakami z powietrza. Oczywiście kolejne rządy zdawały sobie z tego sprawę, ale niewiele zrobiły, by przyśpieszyć cały proces wyboru takiego systemu. Teraz wiele wskazuje na to, że przed nami jeszcze kilka lat nerwowego oczekiwania.

 - Pierwszy raz o możliwym zakupie starych Patriotów informowano oficjalnie już w 2009 r., ale MON co najmniej od dekady pracuje nad pozyskaniem nowoczesnych systemów obrony powietrznej średniego zasięgu. Według zapowiedzi przedstawicieli resortu obrony w tym roku powinna zostać podpisana umowa finalna, ale może się to okazać trudne do zrealizowania - mówi Michał Likowski, ekspert ds. uzbrojenia i szef specjalistycznego magazynu "Raport".


czytaj dalej>>>>



Milion na konkurs fotograficzny? To możliwe. W 2017 r. MON wyda 12 mln zł na działania wspierające armię.

Na stronie internetowej www.wojsko-polskie.pl pojawiły się ogłoszenia dotyczące otwartych konkursów ofert na realizację zadań publicznych w formie powierzenia - zadania zlecone. Podzielone zostały na 11 konkursów, które obejmują 48 zadań. MON na ich realizację zarezerwował 12,5 mln zł. To mniej więcej tyle samo ile w mijającym roku.

Zadania te zostały podzielone na trzy grupy: Obronność państwa i działalność Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej; Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej i sportu; Podtrzymywanie i upowszechnianie tradycji narodowej, pielęgnowanie polskości oraz rozwoju świadomości narodowej, obywatelskiej i kulturowej.

czytaj dalej>>>>



Policjanci, pogranicznicy i funkcjonariusze BOR
dostaną nowe samochody oraz uzbrojenie. Nowe wozy i wyposażenie trafi także do strażaków. W niedzielę weszła w życie ustawa ustanawiająca wart 9,1 mld zł program modernizacji służb mundurowych na lata 2017-2020.

Program przewiduje także wzrost wynagrodzeń funkcjonariuszy i pracowników cywilnych tych służb. "Do roku 2019 funkcjonariusze zarobią w sumie 609 zł więcej, a pracownicy 597 zł" - informuje MSWiA.

W ramach programu najwięcej środków - prawie 6 mld zł - trafi do policji. Część z nich zostanie przeznaczona na budowę nowych oraz przebudowę istniejących komisariatów, komend powiatowych i miejskich, a także utworzenie kompleksu obiektów szkoleniowo-dydaktycznych i unowocześnienie strzelnic.

czytaj dalej>>>>

 

30.XII.2016
Prezydent mianował Dowódcę Wojsk OT
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Zwierzchnik Sił Zbrojnych Andrzej Duda na podstawie art. 134 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej mianował generała brygady Wiesława Kukułę na stanowisko Dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej.
Zgodnie z postanowieniem Prezydenta RP obejmie on stanowisko 1 stycznia 2017 r., z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 16 listopada 2016 r. o zmianie ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw, wprowadzającej nowy rodzaj Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej – Wojska Obrony Terytorialnej.

źródło: BBN




Pierwsza zmiana kadrowa na najwyższych szczeblach armii.
Prezydent powoła gen. Sławomira Wojciechowskiego na dowódcę operacyjnego Sił Zbrojnych.

Wojciechowski obejmie stanowisko po generale broni Marku Tomaszyckim, któremu kończy się kadencja. Choć od kilkunastu miesięcy był jego zastępcą, nominacja nie była oczywista. Według naszych informacji przed podjęciem decyzji prezydent Andrzej Duda rozmawiał także z innymi generałami.
czytaj dalej>>>>>> 


 MON ma już projekt nowej reformy systemu dowodzenia i kierowania Siłami Zbrojnymi RP. To może zwiastować dalszy ciąg radykalnych zmian na najwyższych stanowiskach w armii.

Resort poinformował, że dzień przed Wigilią przekazał projekt ustawy wprowadzający nowy system do uzgodnień resortowych. "Ujednolicony system kierowania armią zastąpi strukturę opartą na trzech równolegle działających dowództwach wprowadzony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego w 2013 r." - napisano w komunikacie ministerstwa. 

czytaj dalej>>>>>>


 

Minister Macierewicz chce mieć prawo do degradowania oficerów i podoficerów. Także tych, którzy umarli.

Wojciech Czuchnowski

20 grudnia 2016 | 18:54

         Automatycznie pozbawieni stopnia mają być też wojskowi objęci dezubekizacją. Projekt jako "bardzo pilny" MON skierował do konsultacji.  

czytaj dalej>>>>>

 

RMF FM: DŁUGA LISTA POWODÓW DYMISJI GENERAŁA RÓŻAŃSKIEGO

POLSKA

Dzisiaj, 19 grudnia (11:59)

Niezgoda na politykę kadrową prowadzoną w armii przez Bartłomieja Misiewicza - to jeden z głównych powodów rezygnacji ze stanowiska dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych Mirosława Różańskiego - ustalili reporterzy śledczy RMF FM. Ten najważniejszy polski dowódca pod koniec zeszłego tygodnia podał się do dymisji. Jak ustalili nasi reporterzy, takich powodów było co najmniej 10, a konflikt narastał od miesięcy.

Według informacji RMF FM generał Różański nie godził się na wiele pomysłów lansowanych przez kierownictwo MON. Czarę goryczy przelało postanowienie o przeniesieniu batalionu pancernego z Żagania do Wesołej. To zdaniem wojskowych realnie obniża potencjał sił zbrojnych, podobnie jak tworzenie obrony terytorialnej kosztem wojsk operacyjnych.

Generał nie godził się też na korekty planu modernizacji technicznej armii. Co więcej, jak ustalili dziennikarze radiostacji, miał też problem z brakiem reakcji ministerstwa na zgłaszane problemy dotyczące remontu sprzętu wojskowego prowadzone przez przemysł obronny.

Wśród powodów, które według rozmówców RMF FM przesądziły o odejściu generała Różańskiego jest też "dyskredytowanie przez MON wysiłku żołnierskich pokoleń", a także a także przenoszenie do rezerwy ludzi kompetentnych, urodzonych w latach 60.

źródło fakty/interia.pl


Sejm uchwalił: obniżka świadczeń b. funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL 

 

Głównym celem ustawy jest obniżenie emerytur i rent "za służbę na rzecz totalitarnego państwa" od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. (w połowie lat 90. powstał Urząd Ochrony Państwa). Emerytury i renty dla nich mają od października 2017 r. nie przekraczać średniego świadczenia w ZUS. Informacje o przebiegu służby funkcjonariuszy ma sprawdzać IPN. Od decyzji obniżającej świadczenia będzie przysługiwało odwołanie do sądu.

czytaj dalej>>>>>


To już trzęsienie ziemi w armii. Odchodzą kolejni dowódcy, w tym ten najważniejszy - szef Sztabu Generalnego

 • Gen. Mieczysław Gocuł rezygnuje z funkcji szefa Sztabu Generalnego
• Dymisję złożył też gen. Adam Duda, szef Inspektoratu Uzbrojenia 
• To kolejne dymisje po rezygnacji gen. broni Mirosława Różańskiego

Gen. Mieczysław Gocuł z końcem stycznia przestanie być szefem Sztabu Generalnego. Odchodzi także gen. Adam Duda , szef Inspektoratu Uzbrojenia - podał  onet.pl  Informacje potwierdził w rozmowie z portalem rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz. Trwają rozmowy z następcami. Jak twierdzą rozmówcy portalu, jednym z powodów rezygnacji generałów miał być chaos w wojsku. To kolejne dymisje po decyzji dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych gen. broni Mirosława Różańskiego.






Aktualności

GENERAŁ BRONI MIROSŁAW RÓŻAŃSKI ZŁOŻYŁ DYMISJĘ

 

Odchodzi jeden z najważniejszych dowódców wojska
   To poważny sygnał mogący świadczyć o utracie zaufania części korpusu generalskiego do kierownictwa MON.

Stało się, co miało się stać: generał broni Mirosław Różański powiedział dość i nie chce już firmować wprowadzanych i nadchodzących zmian w wojsku. Za kilka tygodni to samo może dotyczyć najwyższego rangą wojskowego w Polsce.
   „Rgr” - generał Różański przyzwyczaił mnie do zwięzłych komunikatów. Jak wiele razy wcześniej, trzyliterowym skrótem (od ROGER) potwierdził wiadomość o swojej rezygnacji ze stanowiska Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Zajmował je od lipca 2015 r., wyznaczony jako następca gen. broni Lecha Majewskiego, na trzyletnią kadencję. Mógł więc służyć na tym stanowisku jeszcze półtora roku, ale podobnie jak inni wysocy rangą dowódcy nie był w stanie pogodzić się z polityką ministra obrony Antoniego Macierewicza.

czytaj dalej>>>>>



Biuro Zarządu Głównego ZŻWP
ul. Marszałkowska 115 pok. 349
00-102 Warszawa
 

Szanowni Koledzy

W najbliższych dniach ma być procedowany w Sejmie projekt ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz członków rodzin.

W związku z powyższym chciałbym zaproponować pilne wysłanie maili do posłów i senatorów wybranych w Waszych okręgach oraz do posłów byłych żołnierzy:  Michała Jacha  - przewodniczącego Sejmowej Komisji Obrony Narodowej oraz Pawła Szramki, Marka Jakubiaka

Przy dużej liczbie posłów można się ograniczyć do posłów PiS oraz Kukiz15.

 W załączniku proponowana treść maila. Wskazane jest jej poprawienie, wniesienie własnych uwag itp. 

 

Poniżej link do strony z adresami mailowymi posłów i senatorów

 http://www.wykluczeniopiekunowie.fora.pl/kontakty-do-politykow-instytucji-rzadowych-mediow,24/nowe-adresy-e-mail-do-poslow-i-senatorow-grudzien-2015,772.html

 


APEL
         Prezydium Zarządu Głównego ZŻWP 
        o dobrowolną składkę

Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy !

Środowisko emerytów i rencistów wojskowych coraz częściej spotykają niekorzystne zmiany godzące w prawa nabyte. Od pewnego czasu pojawiają się sygnały dotyczące zmian w systemie zaopatrzenia emerytalnego żołnierzy zawodowych pełniących służbę przed 1990 roku, co bulwersuje zarówno członków Związku jak i emerytów wojskowych w nim nie zrzeszonych. Coraz częściej spotykamy się z postulatami aby państwo wywiązywało się z umów, które z nami zawarło gdy wstępowaliśmy w szeregi Wojska Polskiego. Prezydium Zarządu Głównego ZŻWP opowiada się za podjęciem działań służących obronie przedmiotowych praw. Związek nie dysponuje specjalistami z tej dziedziny, którzy mogliby opracować ospowiednie dokumenty prawne związane z tą obroną, zwłaszcza w oparciu o Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej i Europejską Kartę Praw Człowieka i Obywatela. 

czytaj dalej>>>>>


S T A N O W I S K O

Prezydium Zarządu Głównego Związku Żołnierzy Wojska Polskiego wobec projektu ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin


W godzinach popołudniowych 2 grudnia br. na stronie internetowej Sejmu opublikowany został projekt ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin. Projekt ten drastycznie obniża emerytury żołnierzom pełniącym służbę na rzecz „totalitarnego państwa” w okresie od 22 lipca 1944 r. do 31 sierpnia 1990 r. oraz z Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego. Intencją twórców ustawy jest zniesienie przywilejów emerytalnych tych żołnierzy, ponieważ ich zdaniem „nie zasługują oni na ochronę prawną ze względu na poczucie naruszenia w tym zakresie zasady sprawiedliwości społecznej”.


czytaj dalej>>>>>>







         

 

STANOWISKO ZARZĄDU FEDERACJI STOWARZYSZEŃ SŁUŻB MUNDUROWYCH RP w sprawie projektu zmian w ustawie o zaopatrzeniu emerytalnym

 

Uprzejmie informujemy, że na stronie internetowej Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP opublikowane zostało stanowisko Zarządu FSSM RP w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby  Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży  Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby  Więziennej  oraz ich rodzin z dnia 14 listopada 2016 r.

 

Aktualności

Rząd przyjął ustawę obniżającą emerytury i renty inwalidzkie funkcjonariuszom służb PRL 
 

 
 

 Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy!

Bieżąca kadencja działalności Związku Żołnierzy Wojska Polskiego dobiega końca. Wkraczamy w okres kampanii sprawozdawczo-wyborczej, którą zwieńczy XI Krajowy Zjazd Delegatów. Dokonamy w niej oceny naszej pracy, pochwalimy się sukcesami, przeanalizujemy niepowodzenia. Musimy dać jasną odpowiedź na pytanie, co po jubileuszu 35- lecia Związku. Jakie mają być nasze priorytety, jak wbrew niektórym opiniom ocalić niezależność Związku.

Sytuacja, w której postawiło nas kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej zmusza do określenia na nowo naszego miejsca w społeczeństwie. Jesteśmy częścią społeczeństwa obywatelskiego. Z pełnym szacunkiem dla władz państwowych i samorządowych, domagamy się zawarowanego w konstytucji prawa do wyrażania opinii w sprawach istotnych dla państwa, społeczeństwa oraz Sił Zbrojnych RP. Chcemy dzielić się  naszym doświadczeniem oraz naszymi spostrzeżeniami. Nie zgodzimy się na narzucanie nam jednego, jedynie słusznego punktu widzenia. Nie zgodzimy się na podział byłych żołnierzy na lepszych i gorszych, na traktowanie ich jako ludzi gorszej kategorii, których można pozbawić ich praw podmiotowych. Powinniśmy podejmować wszelkie dopuszczalne prawem działania mające na celu obronę godności i honoru  dobrego imienia byłych żołnierzy oraz członków ich rodzin.

W trakcie kampanii sprawozdawczo wyborczej musimy się zastanowić, jakie zadania stoją przed poszczególnymi ogniwami Związku i w jaki sposób je realizować w poszczególnych sferach działalności. Gdzie tkwią rezerwy do wykorzystania? Gdzie poszukiwać sojuszników, jak ułożyć  sobie współpracę z władzami samorządowymi i innymi organizacjami?

Sytuacja w której znalazł się Związek zweryfikowała wiele zapewnień i głoszonych deklaracji. Typując kandydatów do władz w kołach oraz delegatów do poszczególnych szczebli organizacyjnych pamiętajmy o zasadzie: każda jednostka organizacyjna Związku powinna pełnić swoją rolę i wykonywać zadania przed nią stojące. Przestrzegajmy zasady, że każdy kandydat do władz w kole, każdy delegat na zjazd rejonowy, wojewódzki oraz krajowy nie będzie się uchylał od pełnienia funkcji związkowych. Unikajmy takich, którzy swymi porażkami i niepowodzeniami chętnie obarczają wyższy szczebel. Tego typu usprawiedliwienia nie powinny mieć miejsca w naszym Związku.

Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy!

Prezydium Zarządu Głównego jest przekonane, że dobrze znacie swoje środowiska. Sądzimy, że Wasze  decyzje wyborcze będą trafne, a do władz poszczególnych szczebli wybierzecie ludzi, którzy sprostają środowiskowemu zapotrzebowaniu. Do kierowania tak dużym Związkiem potrzebni są ludzie pozytywnie nastawieni oraz chętni do pracy przez całą następną kadencję.

 

PREZYDIUM ZARZĄDU GŁÓWNEGO  ZŻWP



Zebranie MZW w dniu 29.06.2016 roku.


W dniu 29 czerwca 2016 roku odbyło się zebranie członków MZW z udziałem prezesów kół, na którym uchwalono zasady przeprowadzenia zebrań sprawozdawczo-wyborczych kół i wyboru delegatów na X Wojewódzki Zjazd Organizacji Mazowieckiej ZZWP. 
Zostały przyjęte następujące terminy:
1.    Akcja sprawozdawczo-wyborcza w kołach zostanie przeprowadzona w okresie od 1 września 2016 roku do 28 lutego 2017 roku.
2.    X Zjazd Wojewódzki w końcu kwietnia 2017 roku.
3.    Zjazd Krajowy planowany 27-28 czerwca 2017 roku.

 Zjazd krajowy został przyspieszony ze względu na obecną sytuację w jakiej znalazł się ZŻWP celem określenia dalszego kierunku działania Związku.

płk Andrzej Sawicki

Uchwała Nr 113/16 oraz inne dokumenty znajdują sie w zakładce :Kampania sprawozdawczo-wyborcza 2017"



BARDZO
  WAŻNE

 

      Informuję, że zwołane doraźnie w dniu 9 lutego 2016 r. Prezydium Zarządu Głównego podjęło m.in. decyzje i zalecenia dla wszystkich ogniw Związku:

- Prezydium zaleca zwracanie się do lokalnych organów samorządowych (zarządu gminnych nieruchomości) z prośbą o pomoc w uzyskaniu pomieszczeń, jako organizacja pożytku publicznego. Organizacje pozarządowe, spółdzielnie socjalne i inne podmioty prowadzące działalność pożytku publicznego mogą wynająć miejski lokal użytkowy na preferencyjnych warunkach na okres do 3 lat lub 10 lat, poza trybem przetargowym lub konkursowym.

                                                                          Prezes MZWZŻWP

 


czytaj więcej...


 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=